Archiwum dla Listopad, 2012

„Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest” (Benjamin Disraeli)

Na ich (Illuminati) temat aż roi się od teorii spiskowych. Według niektórych z pojawiających się hipotez, to właśnie oni sprawują kontrolę nad światem. Oczywiście pojawiające się tego typu założenia są często wyśmiewane. Czy słusznie? Zdaniem zwolenników spiskowych teorii dziejów, na każdym kroku pojawiają się dowody świadczące o zaangażowaniu osób publicznych w działania Zakonu Iluminatów[1].

Popularność prozy Dana Browna sprawiła, że w niektórych środowiskach na żyzną glebę trafiły teorie na temat ich domniemanej zakulisowej działalności. Odnoszące się do nich pojęcia są bardzo niejednorodne, co sprzyja pojawianiu się kolejnych teorii spiskowych. Pod hasłem „iluminaci” kryją się bowiem tajne organizacje, które na przestrzeni wieków stawiały sobie jako cel np. rozwój nauki i krzewienie idei oświeceniowych (Iluminaci Bawarscy[2]) lub zrzeszały przedstawicieli dziedzin paranaukowych (Iluminaci Awiońscy).

Najwięcej kontrowersji narosło właśnie wokół tych pierwszych. Dziś nie brakuje teorii, wg których tajny Zakon Iluminatów został założony po to, aby zniszczyć Kościół katolicki, a także przejąć kontrolę nad całym światem. Środkami, które miały im pomoc w realizacji założeń, były wiedza i pieniądze. Zgodnie z niektórymi teoriami, organizacja miała przetrwać wieki, a jej siedzibą miał być zamek znajdujący się nieopodal miejsca zamieszkiwanego przez papieża. Co więcej – w internecie krąży też hipoteza, zgodnie z którą Wielki Zderzacz Hadronów[3], który zbudowano za gigantyczne pieniądze, powstał w rzeczywistości dzięki staraniom iluminatów. Wg niektórych, maszyna ta może doprowadzić do światowego chaosu, a nawet do końca świata m. in. poprzez stworzenie miniaturowych czarnych dziur[4].

Inna z teorii zakłada, że jednym z głównym zadań, jakie postawili przed sobą iluminaci jest depopulacja, czyli redukcja liczby ludzi zamieszkujących naszą planetę. Jak wskazuje Benjamin Fulford[5], dziennikarz i pisarz, cel ten może zostać osiągnięty przez wywołanie światowego konfliktu. U jego podstaw leżeć ma spór toczony przez dwie rodziny, które rządzą światem – rody Rockefellerów oraz Rotschildów, które stanowią o potędze iluminatów, ale nieustannie się ścierają.

Dziś na każdym kroku można spotkać znaki, które stanowią formę identyfikacji wizualnej bądź są elementem symboliki narodowej, a którym przypisuje się pokrewieństwo z heraldyką iluminatów. Tak jest m.in. ze znakami utożsamianymi z państwowością amerykańską. Wg zwolenników teorii spiskowych, wiele symboli pojawiających się w tamtejszej kulturze ma ścisły związek z heraldyką masońską. Najczęściej w tym kontekście omawiana jest Wielka Pieczęć Stanów Zjednoczonych[6], która stosowana jest do zatwierdzania dokumentów emitowanych przez władze oraz moneta jednodolarowa, na której widnieje odbicie Wielkiej Pieczęci. Na rewersie Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych dostrzec można m.in. niedokończoną, ułożoną z 13 warstw kamieni, piramidę oraz „oko opatrzności”. Wiele osób wskazuje na jej podobieństwo z Pieczęcią Iluminatów[7].

Podobnie ma się rzecz z flagą Stanów Zjednoczonych. Rozpatrując kwestię flagi amerykańskiej pod kątem jej ukrytych sensów i znaczeń, szczególną uwagę zwraca się na barwy. Mają się one bowiem odnosić do cnót masońskich. Każda z barw symbolizować ma inną cechę: kolor czerwony – męstwo; kolor niebieski – sprawiedliwość; a kolor biały – czystość. Te same barwy spotkać można także na piersi orła, który widnieje na awersie Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych. O czym to wszystko może świadczyć? Bardzo popularna teoria głosi, że wszystkie symbole stanowią po prostu odzwierciedlenie związków ojców – Założycieli Stanów Zjednoczonych, którzy przynależeli do rozmaitych tajnych bractw i organizacji, w tym do iluminatów i stowarzyszeń masońskich.

Nie można też zapominać o bardzo ważnej w sferze iluminatów oraz masonów sferze gestów, symbolicznych znaków, wykonywanych za pomocą rąk. Wiele osób uważa, że są one elementem identyfikacji niewerbalnej, stosowanym przez członków tajemnych bractw. W jednym z serwisów internetowych pojawiła się ostatnio seria zdjęć, które mają dowodzić niejasnych związków znanych celebrytów, aktorów, gwiazd estrady oraz przedstawicieli świata polityki z działalnością „illuminati”. Na powiązania te wskazywać mają wykonywane przez nich znaki. Na fotografiach odnaleźć możemy m.in. aktualnych i dawnych światowych przywódców (Barack Obama, George W. Bush, Nicolas Sarkozy, Mahmud Ahmadineżad, Silvio Berlusconi), przedstawicieli świata biznesu (Warren Buffett) oraz gwiazdy różnego formatu (Johnny Depp, Ozzy Osbourne, Marilyn Manson, Billy Idol, Justin Biebier i Britney Spears).

Ile w tym wszystkim przypadku, a ile świadomego działania powiązanego z konkretną ideologią? Oceńcie sami.

żródło powyższego tekstu: http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,Tajemniczy-zakon-rzadzacy-swiatem-czy-fanaberia-naiwnych,wid,15092660,wiadomosc.html

zobacz też: Symbole i znaki illuminatiOni są wszędzie! Masoni, Iluminaci, NWO. Jak ich rozpoznać, Jak iluminaci zmieniają społeczeństwo

tematy powiązane: Smugi chemiczneSzczepieniaGMOTranshumanizmJak zniewolić miliony

DODAJ KOMENTARZ

Transhumanizm to ideologia postulująca użycie nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej.

Tak więc co myślicie o tym? Czy to może być naturalny kierunek ewolucji człowieka i ludzkości – do istoty wspomaganej maszynami żeby osiągać rzeczy niedostępne dla zwykłego homo sapiens? Czy to możliwa droga być może nawet do osiągnięcia praktycznie nieśmiertelności w przyszłości? Czy raczej jakaś okropna dewiacja, zboczenie i wypaczenie tego czym człowiek powinien być?
Już teraz powoli zaczynają kształtować się grupy zwolenników i przeciwników, choć ci ostatni dziwnym trafem nie protestują przeciw rozrusznikom serca i podobnym urządzeniom.

Jestem przeciwny przede wszystkim ekstremalnemu podchodzeniu do czegokolwiek (mówi Enlil użytkownik cytowanego forum). Jeśli chodzi o człowieka-maszynę, czyli założenie, że człowiek powinien wspomagać się zewnętrznymi, nie wynikającymi z naturalnego rozwoju dzięki wybranemu/odziedziczonemu (w szerokim rozumieniu słowa „dziedzictwo”) DNA oraz wzorców energetycznych, zauważam, że:

1. Przede wszystkim technologię zwykle zawęża się do materii

Skąd się bierze przekonanie, że człowiek powinien wspomagać się materią? Odpowiedź prawdopodobnie jest taka: z materializmu, czyli światopoglądu ograniczonego do materii. Czy ktoś, kto ma rozwinięte zmysły astralne, będzie się upierał, by widzieć np. dodatkowe kolory…? Może niektórzy tak, ale w praktyce motywacja do materii spada wraz ze wzrostem zdolności „nie-materialnych”, a u osób z rozwiniętymi dodatkowymi zmysłami, ale brakiem np. wzroku (nie tylko daltonizmem) obserwuje się pewną obojętność na świat materialny i zmysły fizyczne.

Rozruszniki serca itp. – także czynią pewne założenia: zajmujemy się objawami i rezultatami choroby, zaś jej przyczyny szukamy na zewnątrz, a nie u źródła. Osobiście jestem zwolennikiem przeciwnego kierunku poszukiwania, tak więc konsekwentnie takie rzeczy, jak rozruszniki, protezy (wynik „nieszczęścia” – a czym jest „szczęście”? wiarą w przypadek? ) etc. – dla mnie to tylko twór bardzo ograniczonego mentalnie społeczeństwa. Najpierw zaczyna się od rozwoju umysłu, a potem używa się go (np. do poszukiwania rozwiązań problemów) – a ludzie robią na odwrót (także naukowcy): najpierw zabierają się do rozwiązywania problemów, a potem uczą się łopatologicznie na błędach, które można było przewidzieć. Ludzkość na obecnym etapie jest jeszcze krótkowzroczna, tak jak dziecko; różnica polega na tym, że nie ma nikogo, kto by odebrał jej owo pudełko z zapałkami, którym może „podpalić” całą planetę („gałąź”), na której „siedzi”.

A może tak by poszukać najpierw rozwiązań w energii-przyczynie, a później dopiero w materii-rezultacie?

2. Technologia stanowi duże ryzyko uzależnienia

Właściwie nie trzeba komentarza – widać wszędzie to na około. Można co najwyżej dodać, że ludzie mogą wpaść w nadmierną ekscytację technologią jako panaceum na najdziwniejsze i najmniej znaczące potrzeby. Marketing, media, politycy, system edukacyjny są w stanie wszystko ludziom wmówić, jak widzimy na około.

3. Przynosi dodatkowe problemy dla użytkowników, np. gdzie postawić granicę

Wiąże się to z punktem 2, ale zarazem idzie w innym kierunku. Kiedy człowiek jest jeszcze człowiekiem, a kiedy już maszyną? Ile możemy zmieniać? Może wymienimy nie tylko kończyny, ale także cały układ nerwowy (szybszy), oddechowy (oddychanie spalinami – dostosowanie do zatrutego środowiska), albo w ogóle zmienić człowieka w super-szybką maszynę do zabijania, zdolną reagować w ułamku sekundy na każde potencjalne zagrożenie? Po co martwić się o skutki własnych działań albo szukać przyczyn problemów, zmieńmy się po prostu w roboty.
Takie myślenie – miłość do zewnętrznych bajerów – to rezultat bardzo zniekształconych (żeby nie mówić „zdegenerowanych” czy „wynaturzonych”) poglądów. Totalny ekstremalizm mentalny, zwrócony wyłącznie na to, co powierzchowne, zewnętrzne itp. Wystarczy sobie włączyć dowolny program TV dla młodzieży i ten sam sposób myślenia jest tam odzwierciedlony, w innej formie – ale idea jest ta sama: płytkość, powierzchowność i zewnętrzność. Głębsze zastanowienie nad tym od razu ujawnia, jak bardzo zamknięty i ograniczony jest „zachodni” światopogląd. Moim zdaniem – droga leży po środku. Nie na zachodzie, nie na wschodzie.

4. Przynosi dodatkowe potencjalne problemy nadużyć

Wiara człowieka w zewnętrzne dodatki do ciała itp. bazuje na niewierze w możliwość rozwinięcia tych możliwości lub rozwiązania problemów w inny sposób. Innymi słowy, jest wyrazem słabości i chęci uzyskania pożądanej „mocy” w sposób szybki i sztuczny. Jest zarazem manifestem szybkości i sztuczności naszego społeczeństwa. O ile telefon, radio, telewizję, internet można uznać również za słabość (niezdolność do komunikacji na dystans w naturalny, tj. telepatyczny, sposób), to nie jest to ingerencja trwała i nieodwracalna. Można je potraktować jako preludium do rozwinięcia naturalnej wiary i możliwości do komunikowania się na dystans w bardziej doskonały sposób. Jeśli natomiast wyrwiemy człowiekowi jego naturalne ręce i zastąpimy je elektronicznymi gadżetami (nie wspominając już o innych organach czy całych układach), to jest to znacząco dalej posunięta ingerencja. Rodzi także wiele możliwości wykorzystania tej wiary i słabości człowieka do uzależnienia się od zewnętrznej technologii.

Kilka potencjalnych niebezpieczeństw związanych z „szybką mocą”, bazujących na czymś zewnętrznym:

urządzenia elektroniczne można kontrolować o wiele łatwiej z zewnątrz, podczas gdy energetyka człowieka ma zawory bezpieczeństwa

– ludzkie społeczeństwo jest bardzo dalekie od ideału, a nawet pomijając je, nie można założyć nieprzewidzianej i niedostrzegalnej (dla większości) ingerencji w technologię takich osób, które mają interes w kontrolowaniu grup ludzi (ile jest przedsiębiorców oszukujących obecnie ludzi? zatruta żywność, podmienione etykietki producentów, brak prawa nakazującego firmom odkrywanie faktycznych praktyk – patrz np. Google albo FB(I)… )

nauka popełnia błędy, a psucie się elektronicznego sprzętu staje się z czasem coraz bardziej widoczne, a nie – jak byśmy się mogli spodziewać – coraz mniej (w tym aspekcie, m.in. z powodu cięcia kosztów, od około 2 dekad jesteśmy świadkami regresu, i to ciągle postępującego)

– monopolizacja rynku i kontrola gospodarek na świecie, która coraz bardziej staje się faktem – żyjemy w świecie, w którym wolność jest bardzo pozorna, a ludzie wyjątkowo mocno śpiący

odcięcie człowieka od naturalnych zasobów (w tym tzw. pamięci komórkowej), ciała, powiązań energetycznych z każdą cząsteczką oraz komórek żywej materii, których tajemnic jeszcze pewnie długo nie poznamy

żródło powyższego tekstu: http://forum.przebudzenie.net/jeszcze-inne/transhumanizm-cyborgizacja-i-pokrewne-t4146.html

A może cyborgizacja przebiega w utajony sposób, bez naszego przyzwolenia i naszej wiedzy? W skali globalnej? Może już w tej chwili mamy do czynienia z nadużyciami? Może już jesteśmy, lub stajemy się sterowalnymi również elektronicznie organizmami? Może funkcjonujemy jako cyborgi? Nowi „lepsi” ludzie! Pytanie tylko, dla kogo lepsi?

Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją. (Zbigniew Brzeziński)

zobacz koniecznie: Nanotechnologiczna apokalipsa ludzkości , Smugi chemiczne (chemtrails) oraz Chemtrails. Mroczne plany biologii syntetycznej

zobacz też: eugenika, transhumanizm

DODAJ KOMENTARZ

„Możliwe więc, że kiedyś będziemy mieli więcej fantazji i zaczniemy przekształcać także człowieka, bo do tej pory przekształcaliśmy rzeczywistość” (Kazimierz Obuchowski)

Tekst z opisu pod filmem na YouTube:

Kiedy naturalny świat wokół nas umiera, co zajmie jego miejsce? Inżynieria planetarna ma środki zaradcze, które dadzą nam genetycznie zmodyfikowane drzewa i uprawy. A co z ludźmi? Jak my jesteśmy przekształcani od środka?

Na całym świecie obserwowane są smugi chemiczne (zwane również chemtrails) i stworzone przez człowieka dziwne chmury. Białe niebo filtruje światło słoneczne, a drzewa chorują i umierają. Badania próbek wody i gleby wykazują wysokie stężenie metali ciężkich i obecność sztucznych włókien spadających na nas z nieba.

Czy aerozolowe opryski to tylko eksperymentowanie z pogodą? Co znaczą samo replikujące się włókna znalezione u ludzi z syndromem Morgellonów? Dlaczego zmodyfikowane genetycznie materiały zostały znalezione w próbkach powietrza?

Wszystko wskazuje na to, że program inżynierii planetarnej wziął na cel i wpływa na wszystko, co żyje. Syntetyczna biologia – łącząc genetykę, robotykę i nanotechnologię ze sztuczną inteligencją, hybrydyzacją naturalnych form i modyfikacją tkanek – wyznacza nowe granice nauki przerastające nasze wyobrażenia.

Gwałtowny skok technologiczny wkrótce pozwoli sztucznej inteligencji przewyższyć nasze własne możliwości. Jak wtedy będzie zorganizowany nasz świat? Czy zmienimy się w maszyny, czy może staniemy się technologicznymi hybrydami?

Wykład Sofii Smallstorm zaprezentowany na Conspiracy Con 2011, wprowadza nas w podstawy naukowych odkryć, które nie są upowszechniane w mainstreamowych mediach:

zobacz też: eugenika, transhumanizmSmugi chemiczne (chemtrails) , Nanotechnologiczna apokalipsa ludzkości

DODAJ KOMENTARZ