About wszystkojestnawspak

"Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji" (Niccolo Machiavelli)

Odważ się znów pokochać

Śliwa przed domem
Nie miała wyjścia,
Zakwitła
(Shiki)

Nie wystarczy nauczyć się odchodzić. Najważniejsze, to nauczyć się, jak dalej żyć. Dlatego musimy nauczyć się mówić „tak” nowym możliwościom, drugiemu człowiekowi i samym sobie.

Rozstania są czyś naturalnym. Wszyscy odchodzimy i jesteśmy porzucani. Cały wszechświat opiera się na separacji, zmianie, stracie, braku i narodzinach nowego. Kiedy uświadomimy sobie tę wiedzę i przestaniemy traktować rozstanie jako bolesne odrzucenie, otworzymy się na nowych ludzi i nowe możliwości.

Większość z nas żyje jak we śnie. Co za strata! Życie i otaczający nas ludzie są najpiękniejszym darem, który codziennie nieświadomie odrzucamy. Dlaczego nie chcemy przyjąć tego, co w prezencie daje nam los?

Ograniczamy samych siebie wyobrażeniami o tym, jak „powinno” wyglądać nasze życie – czego się po nim spodziewać i co jest dla nas dobre (choć czasami się mylimy). Ta przeszkoda utrudnia zakochanie się i wybór odpowiedniego partnera, a przecież każdy z nas ma do tego wrodzoną zdolność.

Wielu z nas przypomina niewdzięcznych gości na wspaniałym bankiecie, jakim jest życie. Zamiast dobrze się bawić, obrażamy się, gdy skończą się posiłki. Krytykujemy jedzenie, jakie nam serwują, chcemy innych potraw lub objadamy się czymś, co nam szkodzi, a potem dziwimy się, że mamy niestrawność.

Niektórzy, zamiast ucztować, doszukują się wad u współbiesiadników. Nie mają pojęcia, kim jest gospodarz. Rzadko zdarza się, by ktoś przypomniał sobie o tym, że należy podziękować za zaproszenie na tak wystawną ucztę.

Są tacy, którzy nie zastanawiają się, co w ogóle robią na tym bankiecie. Gdy zabraknie jedzenia, wpadają w przerażenie. Są i tacy, których jedzenie w ogóle nie obchodzi, bo przez cały czas dokuczają reszcie gości. Takim ludziom wydaje się, że to ich przyjęcie. Nie zdają sobie sprawy, że wszyscy są tutaj równi. Jeszcze inni odmawiają przyjęcia poczęstunku i obrażeni czekają w kącie, aż impreza dobiegnie końca.

Dziękując za to co mamy, możemy poznać gospodarza uczty i dowiedzieć się, dlaczego zostaliśmy zaproszeni. Okazując wdzięczność, odkryjemy, że każdy gość bankietu jest wyjątkowy i ma coś, czym może się podzielić. Pamiętajmy, że nasz czas nieubłaganie ucieka. Nie marnujmy go na żale i obwinianie innych.

Miłość wymaga odwagi i wiary. Wiele mówi się o znaczeniu wiary, ale jak sprawić, by pojawiła się w życiu? Człowiek, który wierzy w życie, w ludzi i w samego siebie, to dziś rzadkość. Ktoś taki z pewnością doświadczył w życiu wielu upadków, ale nauczył się wstawać.

W związkach, tak jak w życiu, upadek jest czymś naturalnym. Zawsze możemy się po nim podnieść. Mimo, że spotkało nas nieszczęście i boimy się przyszłości, powinniśmy śmiało kroczyć drogą życia. Na tym właśnie polega wiara i zaufanie do siebie, Boga i świata oraz świadome i uważne życie.

Choć rozstania są bolesne, pamiętajmy, że wszystko we wszechświecie podlega przemianie. Jeśli nauczymy się kochać i akceptować siebie i innych, otrzymamy od życia najwspanialsze prezenty, a nasze związki będą coraz trwalsze i bardziej satysfakcjonujące.

wspolczesna-milosc-1

Jeśli poważnie myślisz o odnalezieniu związku, który z czasem może rozwinąć się w dojrzałą miłość, wypróbuj poniższej metody, która pozwala zmienić fantazje, niezadowolenie i poczucie odrzucenia, na spokój i jasność, na zrozumienie i szacunek dla ludzi.

Związując się z drugim człowiekiem, większość z nas automatycznie wpada w pułapkę swoich marzeń, fantazji, tęsknot i powtarzających się zachowań, których nie potrafimy kontrolować. Na początku znajomości najczęściej odczuwamy niezwykłe uniesienie. W tej fazie mamy wrażenie, że odnaleźliśmy osobę, która sprawi, że nasze życie stanie się pełne. Gdy uniesienie minie, zwykle wpadamy w depresję, obwiniamy partnera, próbujemy uciekać, chcemy zniszczyć związek lub samych siebie.

Na etapie uniesienia, właściwa ocena rzeczywistości może być bardzo trudna, a nawet zupełnie niemożliwa. Niestety, unikanie konfrontacji z rzeczywistością przynosi zgubne skutki.

Jeśli jesteś gotowy/gotowa zbudować trwały związek, oparty na solidnych podstawach, zapoznaj się z podpowiedziami. Dzięki nim szybko rozpoznasz sytuację i ludzi, którzy nie są dla ciebie odpowiedni, bo sprawiają, że przenosisz się w świat fantazji. A ta droga najczęściej prowadzi donikąd lub tam, gdzie nie chcesz iść.

Metoda pozwala raz na zawsze przerwać niszczący ciąg wydarzeń, które rodzą rozczarowanie i chroni przed popełnieniem błędu. Pozwala spojrzeć na związki z innej perspektywy, o co tak trudno w chwilach podniecenia, jakie towarzyszy nowym znajomościom.

1. Zastanów się nad swoimi preferencjami i priorytetami. Określ, co według ciebie jest niezbędne do szczęścia, a bez czego możesz się obejść.

Pomyśl, czego wymagasz od związku i czego w nim nie tolerujesz. Jeśli ktoś nie spełnia twoich oczekiwań, nie obwiniaj go, ale zrozum, że po prostu inaczej nie potrafi. Nie lekceważ własnych potrzeb, wycofaj się, zanim niezadowalająca cię sytuacja się utrwali.

Uświadom sobie, że istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo spotkania kogoś, kto posiada wszystkie pożądane przez ciebie cechy. Jeszcze raz zastanów się, które warunki koniecznie musi spełniać twój partner/partnerka. Z czego możesz zrezygnować? Uważaj, nie oszukuj siebie.

Przygotuj listę cech: niezbędnych, niepożądanych i mniej ważnych w związku. Oto kilka z nich: cierpliwość, niezawodność, spontaniczność, figlarność, elastyczność, stabilność i niezależność finansowa, religijność, gadatliwość, małomówność, zaborczość, wrażliwość, zazdrość, monogamiczność, poczucie humoru, wygląd.

Zastanów się nad każdą z powyższych cech. Oceń, jak bardzo są dla ciebie ważne. Czy tę cechę musi posiadać twój partner (lub związek)? Czy jesteś w stanie ją tolerować? Czy jest ci obojętna? Przy każdej pozycji zaznacz swoją ocenę.

Patrząc na listę, przeanalizuj swoje zachowanie w związkach. Być może tylko wydaje ci się, że czegoś potrzebujesz, a tak naprawdę nie odczuwasz tego braku w obecnym związku. Zastanów się, co najbardziej przeszkadzało ci w twoich poprzednich związkach. Nie oszukuj siebie. Zapisz spostrzeżenia. Odkrywanie prawdy o sobie zawsze jest pouczające.

Pamiętaj, że wszystko się zmienia, a ty cały czas się rozwijasz. Rozważając, jak w tej chwili postrzegasz związki, uświadom sobie, kim teraz jesteś i kim nie jesteś. Nie możesz opierać związku na wyobrażeniach, kim będziesz lub możesz być w przyszłości. Punktem wyjścia musi być teraźniejszość.

Wiele potencjalnie udanych związków rozpadło się z powodu drobnych różnic, które na dłuższą metę mogły okazać się mało istotne. Nie zapominaj o swojej liście cech. Myśl o niej i systematycznie staraj się ją aktualizować. Pamiętaj o tym, co jest dla ciebie ważne, i na tym koncentruj swoją uwagę.

2. Naucz się odróżniać miłość fałszywą od prawdziwej. Na pustyni fatamorgana nie zaspokoi twojego pragnienia.

Pragnienie miłości i głód związku z drugim człowiekiem sprawiają, że często przestajemy odróżniać prawdziwe uczucie od fałszu. Fałszywa miłość przybiera formy uzależnienia, walki o władzę i kontrolę. To, co łączy partnerów w takim związku, nie jest miłością, ale przywiązaniem.

Kiedy spotkasz potencjalnie idealnego partnera, zamiast flirtować i próbować zrobić na nim wrażenie, postaraj się go dokładnie wysłuchać. Jakie ma plany? Czego od ciebie oczekuje? Uniesienie i pozytywne uczucia nie oznaczają jeszcze prawdziwej miłości.

Zadaj sobie pytania: Czy ta osoba nie traktuje mnie jak kogoś, dzięki komu podniesie poczucie własnej wartości? Czy nie jestem dla niej zdobyczą, z którą może dumnie pokazać się na ulicy? Czy daję jej poczucie bezpieczeństwa? Czy naprawdę mnie zna? Czy wie, kim jestem? A może szuka kogoś, kto przypomina dawną miłość?

Żeby się tego dowiedzieć zapytaj tę osobę o jej wcześniejsze związki i uważnie wysłuchaj odpowiedzi.

Spotykając interesującego człowieka, który wzbudza naszą nadzieję, bardzo rzadko zadajemy sobie trud, by usiąść, porozmawiać i dowiedzieć się, kim naprawdę jest.

Zrób to. Zapytaj o poprzednie związki i wcześniejszych partnerów. O to, jacy byli, co lubili, a czego nie tolerowali w związku. Jakie mieli problemy? Kto odszedł i dlaczego? Wysłuchaj z uwagą odpowiedzi. Istnieje prawdopodobieństwo, że w waszym związku powtórzą się jego zachowania i doświadczenia z przeszłości.

Czy posiadasz cechy, których ta osoba poszukuje? Czy twój partner nie oczekuje, że się dla niego zmienisz? Oczywiście, niektóre rzeczy można zmienić, ale te najważniejsze, wrodzone cechy człowieka raczej pozostają niezmienne.

Szanuj to kim jest i co mówi. Zamknij usta i słuchaj.

Ludzie chętnie opowiadają o sobie, gdy czują, że okazujemy zainteresowanie. Zapytaj swojego rozmówcę o rodzeństwo, rodziców i ich związki. Wiele osób próbuje w dorosłym życiu odtwarzać model związku znany z dzieciństwa. Jeśli masz do czynienia z kimś, kto pochodzi z trudnej rodziny, dowiedz się w jaki sposób – i czy w ogóle – nad sobą pracuje. Czy szukał pomocy terapeutycznej, a jeśli nie, to czy zechce to zrobić? Czy uświadamia sobie, że jest obciążony problemami, które wymagają rozwiązania?

Pamiętaj jak wielka jest siła przyzwyczajenia.

Zachowania związane z relacjami międzyludzkimi często stają się nawykiem. Zastanów się, jak dużą samoświadomość posiada osoba, która cię interesuje. Czy potrafi się przyznać do tego, że popełnia błędy.

Na początku, te pytania mogą wydać się zupełnie nieromantyczne. Choć pozbywając się złudzeń odczuwamy stratę, tak naprawdę zawsze przynosi to wielką korzyść: możliwość poznania prawdziwego człowieka. Oszczędzisz sobie bólu – twoje fantazje prędzej czy później i tak muszą się rozwiać, a ty nie skończysz w związku z człowiekiem, którego nie znasz i który, być może, do ciebie nie pasuje.

3. Słuchając rozmówcy, odsuń na bok własne wyobrażenia na jego temat, nie osądzaj go i nie oceniaj. Nie kieruj się własnymi popędami. Poznaj, kim jest.

Musisz powstrzymać się przed projektowaniem własnych pragnień na drugiego człowieka. Poznaj jego prawdziwą osobowość. Nie okazuj zadowolenia lub niechęci, bo twój rozmówca może odnieść wrażenie, że go oceniasz, a wtedy zamilknie albo zacznie mówić to, co chcesz usłyszeć.

Nie komentuj jego wypowiedzi. Nie mów, że powinien się zmienić. Po prostu słuchaj. Jeśli zadajesz pytania, a potem oceniasz odpowiedzi, twój rozmówca od razu to wyczuje i przestanie być z tobą szczery. Nie znaczy to, że nie powinno się odróżniać właściwego partnera od kogoś, któ nie będzie do ciebie pasował. Po prostu nie wydawaj wyroku.

Wysłuchaj i zrozum historię związków tego człowieka. Zastanów się czego chce i czy to ci odpowiada. Być może masz do czynienia ze wspaniałym kandydatem na partnera, ale nie dla ciebie.

Na początku znajomości ludzie najczęściej mówią o sobie i o tym, czego spodziewają się po związku. Niestety, zazwyczaj nie zwracamy na to uwagi. Lekceważymy znaki i sygnały.

4. Nie próbuj zmieniać drugiego człowieka. Nie licz, że ty się zmienisz. Zastanów się, czy w danym momencie do siebie pasujecie.

Wiele osób już na samym początku związku liczy na to, że zmieni partnera lub siebie. Ciągle słychać skargi, że gdyby ta druga osoba naprawdę nas kochała, zmieniłaby swoje zachowanie.

To wielki błąd. Osoby pozostające w długotrwałym związku potrafią się zmienić, by zadowolić swojego życiowego towarzysza. Jeśli jednak miłości towarzyszy rozczarowanie z powodu podstawowych cech partnera, taki związek, nie ma szans powodzenia. Druga osoba zawsze wyczuje niezadowolenie i nabierze przekonania, że nie jest tym, kim powinna być. Taka sytuacja sprawia cierpienie obu stronom.

Żeby uświadomić sobie prawdę, trzeba odwagi i mądrości. To, że nie potrafisz żyć z osobą obdarzoną danymi cechami, nie znaczy jeszcze, że jest ona złym człowiekiem. Po prostu do siebie nie pasujecie. Pamiętaj, że gdzieś w pobliżu ktoś może szukać właśnie takiego partnera, jakiego ty nie akceptujesz.

5. Nie kłam i nie pozwól, by inni cię okłamywali.

Na początku znajomości ludzie często kłamią lub przesadzają mówiąc o sobie. Fałszują obraz siebie i akceptują zafałszowany wizerunek innych. Osoba zainteresowana drugim człowiekiem chętnie uwierzy w każde łgarstwo, jakie od niego usłyszy. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi, a prawda zawsze wychodzi na jaw. Im wcześniej to się stanie, tym lepiej. Bezpieczniej jest dowiedzieć się prawdy, zanim zaangażujesz się emocjonalnie w znajomość.

Jeśli nie chcesz, by cię okłamywano, musisz poznać rzeczywistość, w jakiej żyje dana osoba. Spotykaj się z ludźmi, o których opowiada twój partner, poznaj jego rodzinę, a jeśli to możliwe, idź tam gdzie pracuje. Zapytaj o jego życie i porównaj to, co od niego słyszysz, z tym co udało ci się zobaczyć na własne oczy.

Zadziwiające jest, jak wielu ludzi rezygnuje z własnych opinii i osądów, byle tylko utrzymać związek. Złudzenia bywają niezwykle kuszące. Kłamstwo, gry czy pozerstwo wynikają z poczucia, że ty lub twój partner nie jesteście wystarczająco dobrzy.

Trzeba uważnie stawić czoło iluzjom. Bez względu na to, kim jesteś, zasługujesz na miłość. Wszyscy na nią zasługujemy. Musimy poznać prawdę o sobie i znaleźć kogoś, kto zechce przyjąć to, co dajemy. W innym przypadku możemy stawać na głowie, by zatrzymać przy sobie partnera, a on i tak nigdy nie będzie zadowolony. Takie doświadczenia często rujnują poczucie własnej wartości. Pamiętaj, już teraz możesz tego uniknąć.

6. Nie spiesz się. Dowiedz się wszystkiego, czego potrzebujesz, zanim na dobre zaangażujesz się w związek.

Na początku znajomości i kobiety i mężczyźni zawsze czuja potrzebę zbliżenia się do siebie. Chcą jak najszybciej się w sobie zakochać. Nie spiesz się, nie ulegaj tej pokusie. Poznanie drugiej osoby wymaga czasu. Ludzie bardzo powoli odsłaniają prawdę o sobie. Nie pozwól, by ktoś cię pospieszał. Ty też nie pospieszaj innych.

Nie nalegaj, by druga osoba mówiła lub robiła coś, czego nie chce. Nie pozwól, by wymagała tego od ciebie. Wykorzystajcie wspólny czas na zajęcia, dzięki którym lepiej się poznacie.

Jeśli nie czujesz się wystarczająco pewnie, niczego nie obiecuj i nie zgadzaj się na rzeczy, których nie chcesz robić, nawet gdy oznacza to utratę tej osoby. Jeśli ze względu na twoją odmowę odejdzie, nie żałuj. Ktoś taki nie byłby dla ciebie odpowiednim partnerem. Odpowiedni partner szanuje rytm, według którego żyjesz, ale pamiętaj, że tego samego wymaga od ciebie. Właściwy partner rozumie, że cierpliwość jest podstawą sukcesu każdego związku.

7. Zrozum świat własnych fantazji: czego wymagasz i co przenosisz na drugiego człowieka? Zastanów się, czy nie masz skłonności do powtarzania pewnych zachowań? Jeśli uważasz, że powracają dawne nawyki, zrób wszystko, by to zmienić.

Poznanie drugiego człowieka jest ważne, ale nie mniej ważne jest poznanie i zrozumienie siebie. Jeśli zależy nam na właściwej i pełnej miłości, musimy uświadomić sobie zarówno swoje dobre, jak i złe cechy.

Czasami nasze nieświadome fantazje, wyobrażenia, tęsknoty czy skłonności nie pozwalają rozpoznać odpowiedniego partnera. Wpływają na nasze zachowanie. Popychają nas do odejścia, gdy powinniśmy zostać, lub do zaangażowania się, gdy lepiej byłoby zerwać.

Poznaj prawdę o sobie. Weź odpowiedzialność za własne skłonności i za związek, jaki pragniesz stworzyć. Nie pozwól, by był przypadkowy. Zwracaj uwagę na styl życia, cele, wartości i ważne dla ciebie cechy charakteru. Zachowaj czujność (pomogą ci w tym powyższe wskazówki), zastanów się, czy związek z tym człowiekiem może mieć sens. Nie zawsze już na początku znajomości coś zaiskrzy między dwojgiem ludzi. Wielkie uczucie pojawia się wtedy, gdy partnerzy darzą się wzajemnym szacunkiem, czują się bezpieczni i akceptowani. Do tego także potrzebna jest cierpliwość.

8. Pamiętaj, że miłość opiera się na prawdzie i mądrości, wymaga czujności i uwagi. Okazuj wdzięczność za to, co otrzymujesz od partnera. Nie bój się dawać i otwórz się na drugiego człowieka.

Pamiętaj, że nigdy nie przyciągniesz osoby, która jest bardziej od ciebie zrównoważona. Jeśli pragniesz znaleźć w związku spełnienie, najpierw poszukaj tego w sobie. Jeśli chcesz, by partner więcej dawał, najpierw ty daj coś z siebie. Porzuć dziecinne nawyki i wymagania. Przygotuj się na ustępstwa, jeśli dzięki nim uczynisz partnera szczęśliwym.

Naucz się codziennie dziękować za to, co otrzymujesz. To pomoże ci skoncentrować się na dobrych i pięknych, a nie negatywnych aspektach twojego życia. Na początku bardzo pomocne może być zapisywanie tego, co każdego dnia otrzymujesz, a za co warto dziękować. Jeśli będziesz to robić z należytą uwagą, efekty cię zadziwią. Lista darów, jakie otrzymujesz, nie ma końca.

Wiedząc, że cały czas otrzymujesz coś od partnera, z pewnością i ty zechcesz dawać. To naturalny proces, który powoduje reakcje łańcuchową. Dawanie sprawi, że poczujesz się szczęśliwą i atrakcyjną osobą. Pamiętaj, że im więcej dasz, tym więcej otrzymasz. Wkrótce zauważysz, że w twoim życiu pojawiła się miłość i spełnienie.

***

Biało rozkwitła
śliwa – jedno jest pewne
po nocy brzask
(Buson)

***

Tekst wpisu pochodzi z książki Brendy Shoshanna pt. „Dlaczego mężczyźni odchodzą”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie AMBER,   w 2009 roku, (Wyd. 2).

Dlaczego odchodza

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu

Robią wiele lub wręcz nie robią nic, by kontrolować swe nałogi, swoje wewnątrz małżeńskie konflikty i swoje problemy. Wywołują tym zamieszanie, które absorbuje twego partnera i udziela się reszcie rodziny.

Toksyczni teściowie, których poznaliśmy dotychczas, wywierali wpływ na małżeństwo swego dziecka dzięki aktywnej postawie i agresywności. Naciskali na syna lub córkę próbując ukształtować jego/jej życie w sposób, który im odpowiada. Niezależnie od taktyki, jaką przyjmowali, starali się grać rolę dominującą, osoby, która w związku was łączącym ma prawo do rozkazywania.

Mistrzowie chaosu natomiast, to ludzie zupełnie inni i nie będą się oni zanadto interesowali twoim małżeństwem. To teściowie, których życie jest tak nieszczęśliwe i chaotyczne, że staje się potężnym wirem ciągle narastających kryzysów i katastrof.

Mistrzowie chaosu to teściowie:

  • uwikłani we wzajemną wrogość lub wściekłość

  • marnotrawcy majątku

  • ludzie o niestosownych zachowaniach seksualnych

  • finansowo nieodpowiedzialni

  • terroryzujący twego partnera w dzieciństwie

Tacy teściowie wyrządzają krzywdę zarówno sobie, jak i innym, i ich działań nie można zignorować. Bo kiedy rozchwianie emocjonalne teściów narasta, a ich życie osobiste rozsypuje się, musi na tym ucierpieć również stabilność twojego małżeństwa, ponieważ teściowie chaotyczni mają szczególny dar wciągania twego partnera na swoją niestabilną orbitę.

Weterani pól bitewnych

Niektóre pary żyją w stanie nieustannego napięcia. Nie ufają sobie, mają odwieczne żale i odbywają co jakiś czas nieustanne bitwy, od których drżą szyby w oknach. Rozchodzą się i godzą na powrót, przeczekują od jednego kryzysu do następnego, często szukając oparcia u twego partnera.

I nagle okazuje się, że twój partner jest beznadziejnie uwikłany w ich nieustanną wojnę – i przyjmuje na siebie rolę bufora, mediatora czy wreszcie zwyczajnie musi wysłuchiwać ich niekończących się pretensji.

Tacy teściowie nieustannie wysysają z was czas i energię. W ten sposób podcinają same korzenie waszego związku.

Znajomy harmider

Jest wiele długoletnich par, które walczą do samej śmierci. Zdaje się, że potrzebują wielkich dramatów i zamieszania, walki, trzaskania drzwiami, wybuchów, krzyków i zachowania takiego, jakby tym razem, już na pewno, mieli ze sobą zerwać.

Przerażenie, obezwładnienie, i szczególnie – zbyt neurotyczna więź z partnerem, uniemożliwiają im podjęcie jakichkolwiek kroków, które mogłyby pozwolić uczynić życie każdej ze stron lepszym.

To głównie dzięki temu neurotyzmowi, mimo mnóstwa gniewu i dramatycznych sytuacji, ciągle wracają do swej specyficznej „normalności” i zachowują się często tak, jakby w ogóle nic się nie wydarzyło.

Dzieci takich rodziców, pochłonięte są przemożną potrzebą ratowania krzywdzonej matki i fantazjowaniem na ten temat. Partnerzy takich dzieci natomiast, zmuszeni są do ustawicznego dzielenia się współmałżonkiem, z nieszczęśliwym i skłonnym do samodestrukcji rodzicem.

Na szczęście, z fachową pomocą i przy wspólnym wysiłku, ten przygnębiający cykl, można przerwać. Trzeba tylko chcieć zauważyć problem i chcieć podjąć działania, aby z tego problemu wyjść.

„Przecież ja nie jestem alkoholikiem”

Uzależnienia i błazenady alkoholików, często agresywnych i nie raz agresywnych bardzo, raz po raz psują to, co dla ludzi z nimi obcujących, powinno być radosnym i miłym czasem.

Anita pochodziła z typowej rodziny alkoholika. Rodziny, która nigdy nie przyjęła do wiadomości, tego co dla wszystkich innych było równie widoczne jak słoń na środku mieszkania. Był to rodzinny sekret lub problem, o którym wiedzieli wszyscy dookoła, ale z którym nikt nie chciał się zmierzyć.

Alkoholizm jest tylko jedną z wielu postaci nałogowych zachowań, które mogą odcisnąć na twoim małżeństwie niezwykle wyraźne piętno. Takim problemem może być branie narkotyków, uzależnienie od hazardu, zboczenia seksualne, czy wreszcie każde inne z tysięcy wstydliwych zachowań, które możemy spotkać.

Jednakże bez względu na to jaką postać przyjmuje ów „niewidzialny” słoń, każdy obchodzi go na palcach, udając, że go nie ma. Nikt nikomu nie chce „sprawić przykrości” i nie śmie powiedzieć czegokolwiek złego, o którymkolwiek członku rodziny. Bardzo trudno jest, o poczucie realizmu.

Rodzina zwykle broni uzależnionego członka i często bagatelizuje rozmiar nałogu i tego nałogu konsekwencje, a osobę, która próbuje im otworzyć oczy, uważa za niegodziwca. Na szczęście w tym nieszczęściu, czasami dochodzi do dramatycznego przebiegu zdarzeń, co sprawia, że w końcu problem zmusza osoby bliskie do podjęcia zdecydowanych kroków, przeciw biernej akceptacji niezdrowego rodzinnego układu.

„Pewnego wieczoru zdarzyło się coś, co okropnie nas wystraszyło. Mamy rocznego synka. Byliśmy u teściów na obiedzie, i teść pił bez przerwy, jak zwykle. Ledwie trzymał się na nogach. Po obiedzie usiedliśmy w innym pokoju aby porozmawiać, a teść zaczął zabawiać wnuka… Kiedy jest trzeźwy – a to zdarza się coraz rzadziej – jest wspaniałym dziadkiem, ale tego wieczora zabawa stała się zbyt agresywna i pchnął dziecko tak, że mały uderzył o stolik do kawy i rozciął wargę. Byłem wściekły, a Anita zrobiła się blada jak śmierć. Pożegnaliśmy się natychmiast po tym, jak zatamowaliśmy krwawienie. W drodze do domu, prawie nie rozmawialiśmy, ale kiedy mały poszedł spać, powiedziałem Anicie, że to się musi skończyć – teraz! Że nie mam zamiaru już więcej uczestniczyć w tym szaleństwie. Przytaknęła, a na jej twarzy pojawił się wielki smutek, ale wzięła mnie za rękę i powiedziała, że tak, że się zgadza”.

Niestety, trzeba było prawie katastrofy, aby Anita zdała sobie sprawę z tego, w jak szkodliwej i niebezpiecznej sytuacji znalazła się jej rodzina i aby przyznała, że jej ojciec już od dawna wyrządza im krzywdę.

Pragnienia nadzieje i pułapka rzeczywistości

W związkach z trudnymi rodzicami, duży udział ma nienaturalne odwrócenie ról. Dziecko staje się obrońcą i ratownikiem. Tym, kim normalnie dla dziecka, są rodzice.

Dzieci uzależnionych rodziców, przez całe lata odgrywają role ich powierników i obrońców, mimo że, wstydząc się ich krępującego zachowania, wielokroć np. nie mogą zaprosić do domu przyjaciół. Bronią rodzica i żywią się swymi pobożnymi życzeniami, że wszystko jakoś, samo wróci do normy.

Dzieci takich rodziców, swym biernym zachowaniem biorą udział w ich samodestrukcji. Przez całe lata nie chcą spojrzeć w oczy swym własnym problemom z uzależnionym rodzicem, ale gdy wydarzy się coś strasznego i niemalże dojdzie do tragedii, w większości przypadków i na szczęście, w końcu dociera do nich, że należy chronić najbliższych.

Niestety, istnieje duże prawdopodobieństwo, że uzależnieni rodzice nigdy się nie zmienią.

Studnia bez dna

Niektórzy teściowie wywołują okropny konflikt między tobą i twoim partnerem, oczekując, że będziecie nieustannie ratować ich z kłopotów i innych skutków nieodpowiedzialnych zachowań.

Nieustanne ratowanie, umożliwianie dalszego funkcjonowania i przejmowanie na siebie roli rodziców – to wszystko nie jest niczym więcej niż tylko opatrunkiem, który wprawdzie przynosi chwilową ulgę, ale w żadnym wypadku nie leczy chorych zachowań toksycznych teściów.

Różnica między pomaganiem a ratowaniem

Nie ma nic złego w pomaganiu rodzicom lub teściom w wyjściu ze złej sytuacji, w którą popadli. Choroba, rozwód, utrata pracy i kłopoty finansowe są częścią naszego życia. Bywa, że zaoferowanie pieniędzy lub podtrzymanie na duchu to duży krok na drodze pomocy komuś, na kim ci zależy.

Jednakże, co innego pomagać teściom, których dotychczasowa odpowiedzialna i skrupulatna postawa nie budzi zastrzeżeń, a co innego regularnie wyciągać z kłopotów tych, którzy ciągle popadają w biedę za sprawą impulsywnych i nieprzemyślanych postępków, takich jak nadmierne wydatki, gry hazardowe, czy nierozważne inwestycje.

Łowca miłosnych przygód

Teściowie obu płci często flirtują i czarują partnerów swoich dzieci, innych krewnych, a czasem nawet takich zachowań dopuszczają się wobec dzieci własnych. Zachowania te często bywają opisywane eufemistycznymi zwrotami typu: „Och, mama po prostu znów zaczyna te swoje głupstwa”, „Tata zawsze był prawdziwym ogierem”, „Mama zawsze lubiła młodych chłopców”, „No przecież wiesz, jacy są mężczyźni”.

Takie, i wiele innych podobnych racjonalizacji, ma umożliwić zbagatelizowanie tych zachowań i potraktowanie ich z przymrużeniem oka.

Jednakże, pomimo jednomyślności w dążeniu do lekkiego traktowania obraźliwych zachowań seksualnych, nie są one wcale zabawne, ani – oczywiście – fair. Jeśli jednak ktoś uważa inaczej i udaje, że właściwie nic się nie dzieje, wówczas zaistniała sytuacja będzie się przedłużać bez przeszkód i wszyscy będą zadowoleni – oczywiście wszyscy, poza obiektem zalotów.

„Mój teść zawsze okazywał w stosunku do mnie trochę za dużo uczuć i dlatego czułam się w jego towarzystwie nieswojo. Wiele razy, kiedy żegnaliśmy się z teściami po spędzonym z nimi wieczorze, obejmował mnie zbyt mocno i przybliżał o wiele zanadto… Nie chciałam nic na ten temat mówić, ale teraz naprawdę wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli. Któregoś wieczoru byli u nas na obiedzie i on zerwał się, by nosić naczynia do kuchni, bo ja tam byłam. Wstawił naczynia do zlewu, złapał mnie i pocałował… Oddychał naprawdę ciężko i powiedział, że chciał to zrobić, i jeszcze o wiele więcej, od pierwszej chwili, gdy mnie zobaczył. To było ohydne! Ma około pięćdziesiątki i prezentuje się nieźle, ale na Boga, to mój teść! To jak kazirodztwo!

Byłam tak porażona i ogłuszona, że stałam jak katatonik. Zaczęłam mechanicznie pakować naczynia do zmywarki. A teść najzwyczajniej wrócił do reszty towarzystwa”.

Kiedy po raz pierwszy teść zaczął przyciskać Kim do siebie w sposób wywołujący u niej niezadowolenie, nie zareagowała stanowczo, zupełnie nieświadomie dając mu w ten sposób ciche przyzwolenie na dalsze badanie gruntu i sprawdzanie, jak daleko może się posunąć.

Kiedy bez sprzeciwu godzimy się na rzeczy nie do zaakceptowania, pokazujemy tej drugiej osobie, że nasze granice są bardzo słabe. A wtedy ona zaczyna wierzyć, że nie ma nic, co by mogło ją powstrzymać przed nasileniem obelżywego zachowania.

Kim nie musiała staczać bitwy sama i zaczęłam namawiać ją, by powiedziała o tym swojemu mężowi Erykowi: „Och, już to zrobiłam, a on wyznał, że nie ma pojęcia, co zrobić. Później Eryk powiedział o wszystkim swojej matce, która też stwierdziła, że nie wie, co zrobić… Okazało się, że jego ojciec od dawna cieszy się opinią osoby skłonnej do uwodzenia i zachowań niewłaściwych w relacjach z kobietami spokrewnionymi, więc takie incydenty zdarzały się już wcześniej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie chce konfrontacji z teściem Kim.

Męża Kim, bardziej martwi to, że mógłby wprawić w zażenowanie swego chutliwego ojca – i że wskutek tego mogliby się od siebie oddalić. Czuję się skrzywdzona i zdradzona. Nikt nie chce mnie bronić. Kocham mojego męża, albo kochałam, dopóki nie zmienił się w galaretę, ale wiem, że z taką rodziną nie chcę mieć nic wspólnego”.

W takiej sytuacji małżeństwo, które mogło być szczęśliwym związkiem, nagle znalazło się na krawędzi przepaści dlatego, że któremuś z teściów pozwolono na niewłaściwe zachowanie, a obiekt jego poczynań czuje się zraniony i zły z winy partnera, który nie chce podjąć niezbędnych kroków, by stać się obrońcą osoby skrzywdzonej. Partner osoby skrzywdzonej stał się bezwolną meduzą, sparaliżowaną niechęcią do sprawienia przykrości ojcu i strachem przed byciem okrzykniętym przyczyną rodzinnego kryzysu.

Powrót na bezpieczne wody

Jeśli takim niestosownym zachowaniom nie przeciwstawimy się dostatecznie wcześnie oraz wystarczająco stanowczo, niemal pewne jest, że będą one narastać, aż do fizycznej próby przełamania ustanowionych przez ofiarę granic.

Takie rodziny nie są bezpiecznym miejscem, chyba że ty – przy udziale twojego partnera lub bez jego wsparcia – podejmiesz zdecydowane kroki, by ukrócić ten rodzaj zachowań. Nikt nie musi znosić niechcianych, słownych, czy fizycznych zalotów, ani ze strony teściów, ani kogokolwiek innego.

Jeśli twój partner był w dzieciństwie ofiarą twych teściów

Posuwając się w głąb najciemniejszej sfery problemów z teściami, trudno ominąć kipiel podmywającą fundamenty tych rodzin, w których dopuszczono się krzywdzenia dzieci. Zapewne są wśród was osoby, które wyszły za kogoś, kto padł w dzieciństwie ofiarą emocjonalnych, fizycznych, czy wreszcie seksualnych nadużyć ze strony rodziców.

Rodzice krzywdziciele, przeciwnie niż rodzice wymagający lub nieprzystosowani, nie mają zwykle większych kłopotów z radzeniem sobie w świecie zewnętrznym.

Niektórzy z nich zwracają się do swoich dzieci z prośbą o pomoc, inni nie potrzebują ani żadnej pomocy, ani ratunku.

Jednakże ich zachowanie w przeszłości świadczy, że u podłoża tej z pozoru „normalnej” fasady, leżą głębokie zaburzenia emocjonalne.

Dlatego, choć kłopoty nie muszą pojawić się natychmiast, pamiętaj, że niezdolność twego partnera do psychicznego uwolnienia się spod wpływu rodziców, może zrujnować wasze życie równie łatwo, jak inne postawy toksycznych teściów.

Głównym obiektem ataku takich teściów nie jesteś ty, ale twój partner.

Stajesz się buforem

„Jenna używa męża jako filtru odgradzającego ją od telefonów rodziców. Rodzice są w stosunku do niej niezwykle krytyczni i zachowują się w sposób obraźliwy. Zresztą tak było zawsze. Jej ojciec bił ją, gdy była mała i zamykał w komórce na całe godziny. Na rany Chrystusa ona miała sześć lat! Jaki człowiek zrobiłby coś takiego małej dziewczynce? Potem jej cudowna mamusia oskarżała ją o każde napięcia i tarcia, które zdarzały się między rodzicami, a dam głowę, że było ich wiele – są do dzisiaj. Wiedziałem, że będą problemy już w chwili, gdy zaczęliśmy ze sobą chodzić, ale Jenna wydawała się taka silna – jak ktoś, kto przeszedł piekło, ale ocalał. Myślałem, że potrafi się o siebie zatroszczyć sama”.

Ale siła Jenny była jedynie fasadą, która budowała przez lata, aby móc normalnie funkcjonować w świecie zewnętrznym. Wewnątrz była nadal małą przestraszona dziewczynką.

Jeżeli twój partner podjął zdecydowane kroki w kierunku wyzdrowienia i usamodzielnienia się, wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo, że wasze stosunki z teściami nie nastręczą zbyt dużych problemów.

Jeśli jednak sytuacja wygląda inaczej, nieuchronnie znajdziesz się w samym centrum, nie mając najmniejszego pojęcia, jak zachować się w stosunku do ludzi, którzy głęboko zranili osobę, którą kochasz. I jak na ironię, twój partner będzie odruchowo udaremniał każdą twoją próbę ochronienia go przed jego rodzicami.

Mąż Jenny był zdezorientowany, ponieważ Jenna dalej pragnęła utrzymywać kontakty z ludźmi, którzy sprawili jej – i nadal sprawiają – tyle bólu. Z jego punktu widzenia sprawa była prosta: „Jenna powie im, żeby skończyli z poniżaniem jej i gorszącymi telefonami, bo inaczej będzie musiała wykreślić ich ze swego życia”.

Jednakże aby zrozumieć Jenny, jej mąż musiał poznać pewne podstawowe prawdy na temat dorosłych krzywdzonych w dzieciństwie. Tylko wtedy jego dezorientacja i niecierpliwość mogły zmienić się w mądrość i współczucie.

Spadek po nadużyciach

Niemal wszystkie problemy z teściami rozkwitają w warunkach, kiedy twój partner jest ze swymi rodzicami w stanie poważnego konfliktu. To pozwala teściom odgrywać w waszym życiu rolę większą, niż jest to zdrowe dla waszego związku. Zaś nie ma drugiej rzeczy, która by bardziej, niż krzywda przeżyta w dzieciństwie, upośledzała zdolność człowieka do usamodzielnienia się od rodziców i rozpoczęcia dorosłego życia.

Krzywda wyrządzona w dzieciństwie odziera człowieka z poczucia własnej wartości, upośledza jego pewność siebie oraz stanowi pożywkę dla zwątpienia we własne możliwości i pożywkę dla nienawiści do siebie.

Ludzie skrzywdzeni w dzieciństwie nie wierzą w siebie i w swoje możliwości. Wydaje się im, że nie zasługują na prawdziwą miłość, że w ogóle nie zasługują na nic dobrego.

Trzymają się kurczowo osób, które ich skrzywdziły, ponieważ w głębi duszy nadal czują się jak małe, nic nie warte dzieci, i są głęboko przekonani, że zanim zaczną żyć własnym życiem, muszą – jakkolwiek irracjonalnie by to nie zabrzmiało – doprowadzić do tego, by rodzice wreszcie ich pokochali.

Na szczęście, trudne dzieciństwo wcale nie musi prowadzić do ślepego zaułka. I to pomimo traumy, jaką wywołują przykre doświadczenia.

Nieprawdziwe są wszystkie ponure przepowiednie, według których ludzie skrzywdzeni w dzieciństwie, gdy dorosną, stają się towarem wadliwym. Przy dużym wysiłku można rozmiar szkód znacznie zmniejszyć.

Magnetyczna siła zburzeń

Im silniejszy jest nałóg teściów, im większa jest krzywda, którą wyrządzili, czy wreszcie im silniej zaznaczona jest ich nieumiejętność samodzielnego radzenia sobie z własnym życiem i otaczającym światem, tym mniejsza jest zdolność ich dorosłego dziecka do uwolnienia się spod wpływu rodziców.

Po wielu latach fantazjowania o ratowaniu rodziców, po nieustannym ich wspomaganiu, dbaniu o nich, podtrzymywaniu na duchu, i sprzątaniu po nieprzystosowanych, nieodpowiedzialnych rodzicach, twój partner jest przekonany, że do niego należy zrobienie wszystkiego, by wyratować ich z kłopotów. Bo wtedy wyobraźnia podpowiada, że któregoś dnia przyjdzie nagroda: teściowie obdarzą wreszcie twojego partnera miłością i aprobatą, których on/ona tak bardzo pragnie.

Przemożna chęć twego partnera, by ratować rodziców, nie jest świadomym wyborem. To reakcja wyuczona: przez wiele lat życia, w sytuacji kryzysowej, jedynym wyjściem wydawało się dziecku zaspokajanie potrzeb rodziców, podczas gdy właściwie powinno być na odwrót.

Presja nie działa

Nietrudno mieć żal do partnera, który wciągnął cię w życie u boku chaotycznych teściów. Z jasnym, trzeźwym spojrzeniem dostrzegasz, że teściowie mają ogromną przewagę nad twym partnerem, a ty sam nie widzisz żadnego wyjścia z sytuacji.

Jednakże sięgnięcie po szybkie rozwiązanie, takie jak wywieranie presji na partnera, by zaprzestał kontaktów z twoimi toksycznymi teściami, choć kuszące, nie rozwiązuje problemu. Najwyżej utwierdzi twego partnera w przekonaniu, że jest niedobrym dzieckiem, pozbawionym szans na dokonanie wyboru lub podjęcie decyzji.

O wiele lepszy skutek możesz osiągnąć, dając partnerowi oparcie i zachęcając go/ją do poważnej rozmowy z rodzicami, i to od razu. Wtedy i tylko wtedy, twój partner będzie miał prawdziwą szansę dokonać nowych wyborów i postawić ciebie i wasze małżeństwo na pierwszym planie.

KONIEC

***

Wpis przygotowany został na podstawie książki Susan Forward i Donny Fraizer pt. „Toksyczni teściowie”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie jacek santorski & co, w 2002 roku.

W książce tej znajdziesz więcej informacji na temat rodzajów toksycznych relacji z teściami oraz jak sobie pomóc, by uratować swoje małżeństwo.

toksyczni tesciowie

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 3: Krytycy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 4: Zaborcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 5: Nadzorcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 6: Oziębli pogardliwcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu (ostatnia)