Archive for the ‘dehumanizacja’ Category

Z doktorem nauk medycznych o. Jackiem Norkowskim OP, autorem książek „Człowiek umiera tylko raz” i „Medycyna na krawędzi” rozmawia Agnieszka Piwar z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

W Polsce od lat dziewięćdziesiątych obowiązuje definicja śmierci oparta na kryteriach mózgowych. Występuje Ojciec jako zdecydowany jej przeciwnik. Dlaczego?

O. Jacek Norkowski: Definicja ta jest przedmiotem mojej krytyki, z powodów etycznych i naukowych uważam ją za całkowicie niesłuszną. Definicja śmierci mózgowej zawarta jest w dokumencie harwardzkim. Jego kryteria sprowadzają się do umożliwiania orzekania śmierci człowieka na tej podstawie, że stwierdzono u niego śpiączkę określoną jako nieodwracalna i w ramach tej śpiączki bezdech oraz brak odruchów nerwowych w obrębie głowy.

W samym raporcie harwardzkim nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia dla uznania stanu śpiączki za stan śmierci człowieka. Jego autorzy podali jako uzasadnienie dla takiej decyzji (to nie było uzasadnienie od strony medycznej) brak miejsca w szpitalach, i że w przypadku chęci pobrania narządów brak takiej definicji śmierci powodowałby kontrowersje. Zatem do rozwiązania tych kontrowersji wprowadzono nową definicję śmierci. Potem tylko autorzy dokumentu podali, jak to technicznie wykonać, żeby postępowanie lekarza zmieściło się w ramach obowiązującego prawa. Generalnie nawet nie trzeba zmieniać prawa, ponieważ jeśli uznamy ten stan za śmierć, to on wchodzi w te rubryki prawne, które mówią o śmieci.

Kryterium tzw. śmierci mózgowej po raz pierwszy pojawiło się w 1968 r. Jakie były kulisy powstania tej definicji i kto ją zatwierdził?

To była stosunkowo nieduża, dwunastoosobowa grupa, powołana po zrobieniu pierwszego przeszczepu dokonanego w 1967 r. przez Christiaana Barnarda w Afryce Południowej. To była taka próba, żeby wykorzystać moment, kiedy cały świat się zachłysnął sukcesem Banranda – choć był to wątpliwy sukces, gdyż biorca bardzo szybko umarł. Zatem, żeby Banrand nie poszedł do więzienia, trzeba było wymyślić jakieś uzasadnienie prawne dla tego, co zrobił. Przecież zrobił to niezgodnie w prawem – nie można żyjącemu pacjentowi tak po prostu wyrwać serca z klatki piersiowej. A przynajmniej do niedawna jeszcze było to niemożliwe. Trzeba więc było wymyślić jakąś formułę. Wymyślono zatem formułę „śmieci mózgowej” i nazwano, że to jest zwykła śmierć. Dzięki temu nie potrzeba było zmieniać prawa. Jeżeli śmierć mózgowa jest jednym ze sposobów umierania, to w takim razie uznajemy, że poza tym, system prawny jest taki, jaki był. Sprowadzało się to do tego, że umożliwia to pobranie narządów od człowieka, którego serce bije, po uznaniu go uprzednio przez odpowiednią komisję za zmarłego.

Jakaś mała grupa ustala między sobą własne „prawo”, umożliwiające legalne wyrwanie serca czy wątroby żyjącemu jeszcze człowiekowi. Tymczasem przeciętny człowiek myśli, że transplantologia jest czymś pozytywnym i kojarzy się jedynie z ratowaniem czyjegoś życia. Czy świat medycyny przyglądał się temu bezkarnie? Gdzie byli etycy? Czy ktoś w ogóle to oprotestował?

Protestów trochę było. Poznałem osobiście dr. Paula Byrne’a, który jeszcze na początku lat 70-tych zaczął o tym pisać. Publikował artykuły i książki. Potem dołączyli do niego inni: Schewmon, Coimbra, Evans, Potts, Hill, Breul i grupa lekarzy japońskich (Watanabe, Abe, Shinzo, Morioka). Spośród filozofów: Seifert, Spaeman, Beckman. To oczywiście tylko wybrane nazwiska. W Polsce samotnym walczącym przez cale lata o prawdę na temat chorych w śpiączce i stanie wegetatywnym był prof. Jan Talar. To jest już w tej chwili taki międzynarodowy ruch ludzi, którzy domagają się prawdy na temat śmieci mózgowej. Niemniej jednak, to jest także sprawa mediów. To media powodują, że do ludzi docierają tylko pozytywne informacje na temat transplantacji, transplantologii oraz tego, że kryteria są absolutnie pewne, dobre i ścisłe. Na to odpowiadają ci lekarze, których przed chwilą wymieniłem. Np. Coimbra mówi, że jeśli zastosujemy te metody, które już medycyna od dość dawna ma, typu: kontrola ciśnienia śródczaszkowego, w tym hipotermia, kraniotomia, zastosowanie suplementacji hormonalnej, oprócz zadbania o ustabilizowanie krążenia u chorego, co zwykle jest robione, jeśli zacznie się leczyć pod tym kątem, to wtedy możemy uzyskać wyleczenia, powrót do normalnego stanu zdrowia – według różnych danych 50-70 proc. – u ludzi, którzy obecnie stają się dawcami na zasadzie kryteriów śmierci mózgowej.

Czy zna Ojciec osobiście jakiś przypadek, kiedy osoba zakwalifikowana do zostania dawcą obudziła się ze śpiączki i odzyskała zdrowie?

Takich przypadków jest dużo, także w Polsce. Osobiście znam Agnieszkę Terlecką, która była już kandydatką do zostania dawcą. Jej ojciec w pewnym momencie dowiedział się o prof. Janie Talarze, który wybudza chorych z uszkodzeniem mózgu. W ostatniej chwili rodzice Terleckiej zmienili decyzję i przewieźli córkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy. Po pięciu dniach dziewczyna otworzyła oczy, a po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do całkowitego zdrowia.

Czy organy autentycznie martwego człowieka w ogóle nadają się do przeszczepu?

Po śmierci człowieka nie można pobrać narządów ukrwionych. Wszystkie takie narządy pobiera się od osoby z bijącym jeszcze sercem, która formalnie jest nazywana osobą zmarłą. W Polsce nie ma obowiązku znieczulenia takiej osoby, tylko podaje się jej środki zwiotczające, czyli powodujące, że człowiek nie będzie się ruszał. W każdym kraju procedury są inne. W Polsce są bardzo liberalne. W Niemczech natomiast, osobom przeznaczonym do pobrania organów, a więc formalnie martwym, podaje się środki znieczulające.

Po co „oficjalnemu trupowi” środki znieczulające?

Ponieważ może odczuwać on ból. Właściwie prawie nic nie wiemy na temat stanu jego świadomości; człowiek w śpiączce może rozumieć ludzką mowę, co wykazał Kotchoubey i co potwierdzają historie niektórych chorych. Jednym z nich był Zachariasz Dunlap w Stanach Zjednoczonych, który słyszał jak komisja lekarska orzekała, że on nie żyje. Jest z nim sporo wywiadów w internecie na ten temat, opublikowanych potem jak już wrócił do zdrowia.

Zatem wychodzi na to, że serce, wątrobę, nerkę itp. pobiera się tylko i wyłącznie od żywych jeszcze ludzi?

Tak. Oni są w śpiączce, sami nie oddychają i zostali zdiagnozowani jako nieżyjący w myśl obowiązujących kryteriów ale równocześnie osoby takie mogą być w tym stanie nawet przez 3 miesiące i reagują na podawane środki lecznicze tak jak każdy inny chory. Mam tu na myśli kobiety oczekujące potomstwa i diagnozowane jako będące w stanie śmierci mózgowej, którym pozwolono żyć, aby mogły wydać na świat swoje dziecko. Często jednak pobiera się potem od nich narządy, choć mogłyby one przeżyć i tym potomstwem się cieszyć. Taki przypadek miał prof. Talar.

Jakie pieniądze kryją się za transplantologią?

W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp. Następnie po śmieci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes. W Europie jedna nerka kosztuje do kilkudziesięciu tysięcy euro.

A co z biorcą?

Musi pobierać leki immunosupresyjne, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepu. Ściśle biorąc jego organizm to w końcu zrobi, ale chodzi o spowolnienie tego procesu.

Ile wynoszą roczne koszty utrzymania takiej osoby?

Systemy ubezpieczeniowe płacą do kilkudziesięciu tysięcy euro rocznie na jednego pacjenta.

Jeśli pomnożymy to przez ilość osób, którym przeszczepiono cudzy organ, i dodamy lata przez które takie leki będą im podawane, to sumują się nam potężne kwoty. Kto robi na tym największy interes?

Producenci i dystrybutorzy tych leków.

Kto za to płaci?

Ten, kto jest ubezpieczycielem, ale często oznacza to sięgnięcie po fundusze budżetowe.

Te wszystkie przerażające dane, które Ojciec przytoczył, z pewnością sprowokują u niejednej osoby pytanie: czy lekarze będą mnie ratować, kiedy ulegnę jakiemuś poważnemu wypadkowi! Czy możemy się jakoś zabezpieczyć przed spisaniem na straty?

Aby nie być potraktowanym jako dawca na zasadzie tzw. zgody domniemanej należy się zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwów na stronie Polstransplantu http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html Formularz należy pobrać i wydrukować, wypełnić i wysłać na wskazany adres. To ważne, bo po wypadku można być uznanym za dawcę czasem nawet pomimo sprzeciwu rodziny. Chorych w śpiączce należy leczyć (i rodzina zawsze powinna się tego domagać) a nie biernie obserwować jak pogarsza się ich stan a potem zabijać podczas pobierania narządów.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy

DODAJ KOMENTARZ

POMYSŁ NA WPIS, ORAZ CAŁOŚĆ TEKSTU NA PODSTAWIE PLIKÓW ŹRÓDŁOWYCH, AUTORSTWA UŻYTKOWNIKA ROBIXUS.
(Zezwalam na kopiowanie i wykorzystanie poniższego tekstu pod warunkiem podania jego źródła oraz autora)

                              „Człowiek który myśli, może być niebezpieczny w swych rozważaniach. Jak nad nim zapanować, jeśli nie działają na niego środki masowego przekazu czy reklamy?”

Mapa aktywności mózgu. Nanotechnologiczna apokalipsa ludzkości.

Poznanie przynajmniej niektórych sekretów mózgu należy do największych wyzwań nauki. Problem związków między psychiką a mózgiem nurtował już starożytnych. W jaki sposób przebiega nasz proces percepcji świata? Jak funkcjonuje myślenie? Jak się tworzy osobowość, świadomość? Jaki jest związek między aktywnością neuronów a doznaniami psychicznymi? Jak kora mózgowa stwarza model wszechświata, który jest dla nas dostępny? Czy istnieje dualizm psychika – ciało?brain

Jak wiadomo, ciało jest materialne, a umysł nie. Kto jest tym „ja”, które mówi: „Ja pamiętam”? Gdzie kryje się osobowość? Czy w mózgu istnieje jakieś „ja” obserwujące końcowe wyniki przetwarzania sygnałów przez neurony? Czy umysł może istnieć bez mózgu? Zwolennikiem poglądu o dualizmie psychika – ciało był francuski filozof Kartezjusz, autor sentencji „Myślę, więc jestem”. Tyle przeszłość. Dzisiaj wiemy, że w sygnale EEG (sygnał EEG czyli tzw. fale mózgowe, to sygnał elektryczny generowany przez ludzki mózg) ukrytych jest wiele informacji o aktualnym stanie umysłu człowieka. Jesteśmy w stanie rozpoznawać jego nastrój, poziom napięcia, intensywność reakcji na bodźce, a nawet intencję wykonania ruchu!

Każda myśl może być niewygodna dla SYSTEMU. Człowiek który myśli, może być niebezpieczny w swych rozważaniach, jak nad nim zapanować, jeśli nie działają na niego środki masowego przekazu czy reklamy? SYSTEM już nad tym pracuje. Prezydent Barack Obama zamierza „zainicjować” gigantyczny program badań mózgu, Brain Activity Map (Mapa aktywności mózgu), który ma kosztować miliardy dolarów i może umożliwić „wyleczenie chorób Alzheimera i Parkinsona, schizofrenii, autyzmu, depresji oraz różnych zaburzeń umysłowych”.

To taka stara śpiewka rządzących elit. Wszystko dla nas obywateli! Tymczasem zdaniem futurologów, dzięki poznaniu tajemnic mózgu możliwe będzie kopiowanie osobowości. Taki projekt, być może stanowić będzie rewolucję w dziejach ludzkości, rewolucję neurologiczną, równie ważną jak agrarna, przemysłowa czy informatyczna. Tyle tylko, że prowadzącą w sposób bezpośredni do dehumanizacji jednostki, a nawet stworzenia sztucznej inteligencji opartej na schemacie działania ludzkiego mózgu. W naradzie na temat programu Brain Activity Map w California Institute of Technology 17 stycznia br. wzięli udział neurolodzy, specjaliści od nanotechnologii, przedstawiciele trzech agencji rządowych, federalnych, m.in. Defense Advanced Research Projects Agency (Agencja Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych Departamentu Obrony, DARPA) i National Science Foundation (Narodowa Fundacja Nauki) oraz koncernów Google, Microsoft i Qualcomm. Podczas spotkania zastanawiano się, czy obecne systemy komputerowe będą zdolne zmagazynować oraz przetworzyć gigantyczną ilość danych niezbędnych do badań. Eksperci doszli do wniosku, że jest to możliwe, ustalili również, że utworzona zostanie krajowa sieć obserwatoriów mózgu, podobnych do astronomicznych.

Unia Europejska realizuje już projekt Krzemowego mózgu. Laboratoria École Polytechnique Fédérale w Lozannie pracują nad programem Human Brain Project (HBP), w którym uczestniczą naukowcy z 23 państw. Bruksela przeznaczyła na ten program aż miliard euro. Założenia HBP są inne niż projektu Obamy. (Dla opinii publicznej) Europejscy badacze zamierzają stworzyć superkomputer symulujący działanie ludzkiego mózgu, przy użyciu wszystkich dostępnych danych. Prace w Lozannie mają zostać ukończone w 2023 r. Projektem kieruje szwajcarski neurolog Henry Markram. Czy to programowanie mózgu jak w USA? Podobieństwa same się narzucają.

Co miałoby być celem dla NWO?? Zapanowanie nad umysłami całych populacji. Czy wiesz co się szykuje??

Ludzkość pozostaje nieświadoma zagrożeń jakie niesie ze sobą postęp technologiczny, a szczególnie miniaturyzacja. Nawet się nie zorientujemy gdy nasza prywatność zostanie naruszona przez „inteligenty kurz”.new default

W czerwcu 2012 r. sześciu czołowych naukowców, w tym dr Church, przedstawiło na łamach magazynu „Neuron” nowe koncepcje badań mózgu. Jedna z nich przewiduje stworzenie armady nanobotów, maszyn wielkości komórki, które będą działać jako czujniki monitorujące aktywność tego organu na poziomie molekularnym, nie wywierając na nią wpływu (teoretycznie). Proponowano także zapisywanie aktywności mózgu w syntetycznym DNA. O tym w dalszej części.

Poważne kłopoty dla ludzkości zaczną się, gdy powstaną implanty pozwalające na odbiór danych i pozwalające na buszowanie w mózgu nosiciela. Implanty identyfikacyjne już istnieją, i są wszczepiane psom, jak i ludziom. Powstał już też implant przyjemności – ORGAZMOTRON. Jeśli pozwolimy sobie wprowadzać do organizmów nanoboty czy neuroroboty poznanie naszych myśli czy tajemnic nie będzie dla SYSTEMU problemem. Siłą lub podstępem (ochrona zdrowia), rządy doprowadzą do powszechności implantów. Dlaczego? Ludzie są leniwi, lubią wygodę. Producenci implantów z pewnością wykorzystają nadarzającą się okazję. W modzie będzie zaopatrywanie się w implanty wszczepiane do mózgu, umożliwiające poprzez specjalny interfejs, komunikację ze sprzętem elektronicznym. Za pomocą myśli, bez ruszania się ze swojego ulubionego miejsca, zmienimy kanał w telewizorze (który zostanie zastąpiony przez nowszą wersje implantu, umożliwiającą przesyłanie informacji [np. wizji] bezpośrednio do mózgu [co za oszczędność wzroku]), napiszemy maila, bądź prześlemy pin do karty kredytowej. Pierwsze potwierdzenia tej teorii już są. Bezprzewodowe sieci Bluetooth i WiFi działają, prawda? Niemożliwe powiecie? Możliwe. Kilka ośrodków badawczych na świecie posiada już działające interfejsy mózg – komputer, które znajdują zastosowanie wśród niepełnosprawnych. Firma Titanis bierze udział w takim projekcie realizowanym przez Zakład Fizyki Biomedycznej Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego(!) http://www.titanis.pl/

Po prostu taka okazja nie może przejść nie wykorzystana przez NWO. Nasza prywatność zostanie naruszona nie tylko w odniesieniu do otoczenia ale i wnętrza ciała. W razie potrzeby, czyli gdy nasze myśli staną się niebezpieczne, operator systemu włączy nam kod uruchamiający autodestrukcję, małe spięcie niszczące układ i przy okazji paraliżujące spory obszar mózgu. Tu już nie pomoże RESET. Połączenie wszystkich wspomnianych elementów w jedną całość pozostaje tylko kwestią czasu. Jedno jest pewne, poprzez manipulacje mózgiem, rząd światowy stworzy społeczeństwo absolutnie posłusznych obywateli, gotowych bez wahania zabijać i narażać życie. Stąd już niedaleko do militarnego wykorzystania tych technologii. Ludzi bez chipów wyeliminują roboty ze sztuczną inteligencją lub ogół „zaszczepionych”. Już dziś po cichu, powstaje komputer, który próbuje działać według tych samych zasad co ludzki mózg. Obliczenia wykonywane są przez 2,3 miliona symulowanych neuronów, które przypominają te znajdujące się w naszym mózgu. Sztuczny mózg otrzymał imię „Spaun”.

brain simulation

Chris Eliasmith z Uniwersytetu Waterlook w Ontario w Kanadzie, główny autor prac, jest bardzo zadowolony ze swojego wynalazku. Komputerowy mózg otrzymał 6 różnych zadań, które testowały jego zdolność rozpoznawania cyfr, przywołania informacji z pamięci, podawania numerów i pełnych wzorów. Sieć poznawcza symulowana jest przez specjalną pamięć operacyjną. Wydajność sztucznego mózgu jest podobna jak w przypadku mózgu człowieka. Na bazie przeprowadzonych testów, badacze stwierdzili 94% skuteczności Spauna. Ważną rzeczą jest fakt, iż komputerowy mózg częstokroć wybiera lepsze rozwiązania aniżeli mózg człowieka, mając za punkt wyjścia te same dane. Na pierwszy rzut oka, projekt może wydawać się niezwykle kuszący, zwłaszcza dla tych, którzy są gotowi zaufać sztucznym „super umysłom” i ciału z pierwiastkiem ludzkim, podłączonym do potężnego komputera. Jednak nawet prezes jednej z największych i najbardziej znanych organizacji zajmującej się badaniami nad sztuczną inteligencją (Singularity Institute for Artificial Intelligence) przyznaje, że ożywienie „Osobliwości” (nazwa projektu w Singularity Institute for Artificial Intelligence) nie będzie dobre dla ludzi. Jeśli badań nad sztuczną inteligencją nie będą systematycznie wyprzedzać badania nad bezpieczeństwem, którego celem będzie utrzymanie „Osobliwości” w ryzach, to w istocie ludzie mogą stać się zwyczajnym „łupem” dla nowego gatunku: „Niestety, Osobliwość może być tym, czego nikt się nie spodziewa. Wbrew założeniom, Singularity (prawdziwa eksplozja inteligencji) będzie niedobra dla ludzi … skończy się na tym, że nowy gatunek będzie dążył do optymalizacji świata wokół nas w kierunku zupełnie innym niż my tego chcemy, co gorsza za pomocą wszystkich naszych zasobów, aby to osiągnąć”.

Nam pozostaje mieć nadzieję, że takie programy upadną z braku środków, bo inaczej nie będzie już ludzkości znanej naszemu pokoleniu. Ile nam pozostało czasu? Niewiele…

digibot

Pliki źródłowe:

http://academiccommons.columbia.edu/catalog/ac:147969

http://bluebrain.epfl.ch/

oraz inne linki:

http://economictimes.indiatimes.com/slideshows/science-technology/100-mn-brain-mapping-project-obamas/

http://orwellsky.blogspot.com/2013/02/system-indect-miedzynarodowy-projekt.html

http://twojepc.pl/news24622/Projekt-Synapse-cyber-mozg-to-juz-nie-fikcja.html

http://www.alz.org/brain_polish/?gclid=CIzYtce40bYCFchV3godHkUA3g

Zobacz też: Transhumanizm, cyborgizacja i pokrewneChemtrails. Mroczne plany biologii syntetycznej , Smugi chemiczne (chemtrails)

DODAJ KOMENTARZ

„Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest” (Benjamin Disraeli)

Na ich (Illuminati) temat aż roi się od teorii spiskowych. Według niektórych z pojawiających się hipotez, to właśnie oni sprawują kontrolę nad światem. Oczywiście pojawiające się tego typu założenia są często wyśmiewane. Czy słusznie? Zdaniem zwolenników spiskowych teorii dziejów, na każdym kroku pojawiają się dowody świadczące o zaangażowaniu osób publicznych w działania Zakonu Iluminatów[1].

Popularność prozy Dana Browna sprawiła, że w niektórych środowiskach na żyzną glebę trafiły teorie na temat ich domniemanej zakulisowej działalności. Odnoszące się do nich pojęcia są bardzo niejednorodne, co sprzyja pojawianiu się kolejnych teorii spiskowych. Pod hasłem „iluminaci” kryją się bowiem tajne organizacje, które na przestrzeni wieków stawiały sobie jako cel np. rozwój nauki i krzewienie idei oświeceniowych (Iluminaci Bawarscy[2]) lub zrzeszały przedstawicieli dziedzin paranaukowych (Iluminaci Awiońscy).

Najwięcej kontrowersji narosło właśnie wokół tych pierwszych. Dziś nie brakuje teorii, wg których tajny Zakon Iluminatów został założony po to, aby zniszczyć Kościół katolicki, a także przejąć kontrolę nad całym światem. Środkami, które miały im pomoc w realizacji założeń, były wiedza i pieniądze. Zgodnie z niektórymi teoriami, organizacja miała przetrwać wieki, a jej siedzibą miał być zamek znajdujący się nieopodal miejsca zamieszkiwanego przez papieża. Co więcej – w internecie krąży też hipoteza, zgodnie z którą Wielki Zderzacz Hadronów[3], który zbudowano za gigantyczne pieniądze, powstał w rzeczywistości dzięki staraniom iluminatów. Wg niektórych, maszyna ta może doprowadzić do światowego chaosu, a nawet do końca świata m. in. poprzez stworzenie miniaturowych czarnych dziur[4].

Inna z teorii zakłada, że jednym z głównym zadań, jakie postawili przed sobą iluminaci jest depopulacja, czyli redukcja liczby ludzi zamieszkujących naszą planetę. Jak wskazuje Benjamin Fulford[5], dziennikarz i pisarz, cel ten może zostać osiągnięty przez wywołanie światowego konfliktu. U jego podstaw leżeć ma spór toczony przez dwie rodziny, które rządzą światem – rody Rockefellerów oraz Rotschildów, które stanowią o potędze iluminatów, ale nieustannie się ścierają.

Dziś na każdym kroku można spotkać znaki, które stanowią formę identyfikacji wizualnej bądź są elementem symboliki narodowej, a którym przypisuje się pokrewieństwo z heraldyką iluminatów. Tak jest m.in. ze znakami utożsamianymi z państwowością amerykańską. Wg zwolenników teorii spiskowych, wiele symboli pojawiających się w tamtejszej kulturze ma ścisły związek z heraldyką masońską. Najczęściej w tym kontekście omawiana jest Wielka Pieczęć Stanów Zjednoczonych[6], która stosowana jest do zatwierdzania dokumentów emitowanych przez władze oraz moneta jednodolarowa, na której widnieje odbicie Wielkiej Pieczęci. Na rewersie Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych dostrzec można m.in. niedokończoną, ułożoną z 13 warstw kamieni, piramidę oraz „oko opatrzności”. Wiele osób wskazuje na jej podobieństwo z Pieczęcią Iluminatów[7].

Podobnie ma się rzecz z flagą Stanów Zjednoczonych. Rozpatrując kwestię flagi amerykańskiej pod kątem jej ukrytych sensów i znaczeń, szczególną uwagę zwraca się na barwy. Mają się one bowiem odnosić do cnót masońskich. Każda z barw symbolizować ma inną cechę: kolor czerwony – męstwo; kolor niebieski – sprawiedliwość; a kolor biały – czystość. Te same barwy spotkać można także na piersi orła, który widnieje na awersie Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych. O czym to wszystko może świadczyć? Bardzo popularna teoria głosi, że wszystkie symbole stanowią po prostu odzwierciedlenie związków ojców – Założycieli Stanów Zjednoczonych, którzy przynależeli do rozmaitych tajnych bractw i organizacji, w tym do iluminatów i stowarzyszeń masońskich.

Nie można też zapominać o bardzo ważnej w sferze iluminatów oraz masonów sferze gestów, symbolicznych znaków, wykonywanych za pomocą rąk. Wiele osób uważa, że są one elementem identyfikacji niewerbalnej, stosowanym przez członków tajemnych bractw. W jednym z serwisów internetowych pojawiła się ostatnio seria zdjęć, które mają dowodzić niejasnych związków znanych celebrytów, aktorów, gwiazd estrady oraz przedstawicieli świata polityki z działalnością „illuminati”. Na powiązania te wskazywać mają wykonywane przez nich znaki. Na fotografiach odnaleźć możemy m.in. aktualnych i dawnych światowych przywódców (Barack Obama, George W. Bush, Nicolas Sarkozy, Mahmud Ahmadineżad, Silvio Berlusconi), przedstawicieli świata biznesu (Warren Buffett) oraz gwiazdy różnego formatu (Johnny Depp, Ozzy Osbourne, Marilyn Manson, Billy Idol, Justin Biebier i Britney Spears).

Ile w tym wszystkim przypadku, a ile świadomego działania powiązanego z konkretną ideologią? Oceńcie sami.

żródło powyższego tekstu: http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,Tajemniczy-zakon-rzadzacy-swiatem-czy-fanaberia-naiwnych,wid,15092660,wiadomosc.html

zobacz też: Symbole i znaki illuminatiOni są wszędzie! Masoni, Iluminaci, NWO. Jak ich rozpoznać, Jak iluminaci zmieniają społeczeństwo

tematy powiązane: Smugi chemiczneSzczepieniaGMOTranshumanizmJak zniewolić miliony

DODAJ KOMENTARZ