Zaburzenie narcystyczne

(Tekst wpisu zaczerpnięty został z YouTube, z opisu pod prezentowanym poniżej filmem, i  jego autorem jest Pani Tatiana Mitkowa).

Relacja z osobowością narcystyczną może skończyć się bardzo przykro. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, jak niebezpieczna może być relacja z „górą lodową”. Najmniejszym ze skutków takiej relacji może być dysonans poznawczy i stracone lata, największym – depresja, szpital albo cmentarz.

Podstawową cechą osobowości narcystycznej jest ogromny egoizm. Taki człowiek nie jest w stanie przeżywać głębszych uczuć, on nie jest w stanie nikogo pokochać, nikomu współczuć. Jego emocje są powierzchowne, uczucia udawane. Jeśli widzicie, że w relacji partner jest „górą lodową” najlepiej skończyć ją najszybciej jak się da.

Powiązane wpisy:

Narcyzm ukryty

Narcystyczny cień

Najgorszy rodzaj narcystycznego zawłaszczenia

Toksyczny związek

Toksyczna miłość. Toksyczne związki

To ja… Narcyz się nazywam!

Pickup. Manipulacja która działa

(Tekst wpisu zaczerpnięty został z YouTube, z opisów pod prezentowanymi poniżej filmami, i  jego autorem jest Pani Tatiana Mitkowa).

Na początku manipulant stara się zamieścić swoją figurę w polu psychicznym ofiary, powodując, że ofiara zaczyna o nim myśleć. Później manipulant stara się otworzyć u ofiary jej granice, by ta zaufała mu i by można było zastosować na niej techniki manipulacji. Następnie wprowadza ofiarę w trans i wtedy stosuje sugestie.

Żeby pozbyć się wynikającego z kontaktu z manipulantem przykrego oddziaływania na nasz organizm adrenaliny, należy przebiec 5 km. Albo nic nie robić, a wtedy działanie adrenaliny zniweluje nasza endogenna dopamina i serotonina. Ale relaksując nasz organizm, dopamina i serotonina, tak samo jak narkotyki, uzależnią nas od emocji, które nam funduje manipulator. Tak powstaje uzależnienie adrenalinowe. W tym przypadku, adrenalinowe uzależnienie od manipulanta.

Miłość jest wtedy, kiedy jest zaufanie, wzajemność, wierność i troska. I namiętność oczywiście. Relacje powinny być, jak droga dwukierunkowa. Jeśli jest jednokierunkowa, albo jeśli cierpimy w relacjach – należy kończyć taką historię. To nieprawda, że miłość musi boleć. Boli nie miłość, tylko zależność adrenalinowa.

https://www.youtube.com/watch?v=uEKUgCgQr2I

https://www.youtube.com/watch?v=nOYZ_WLGAxI

Manipulują zadając ból jedynie psychopaci. Psychopata – człowiek z dużymi problemami i konfliktami wewnętrznymi.
Na końcu wcześniejszego video znajduje się odpowiedź na pytanie: dlaczego nie potrafimy zrozumieć „Czego ja chcę?”
Żeby dziecko zrozumiało czego ono chce i nauczyło się podejmować własne decyzje należy dać mu spokój! Nie trzeba decydować za nie, nie trzeba odrabiać z nim lekcji, nie trzeba robić z niego inwalidy. Dziecko samo powinno nauczyć się decydować o tym czego chce i ponosić konsekwencje własnych wyborów.

https://www.youtube.com/watch?v=7X-GaXYWG3w

***

www.win-project.pl

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Jego matka powiedziała mi bez ogródek: „Poczekaj, aż ktoś ukradnie ci twojego syna, a zobaczysz jak to jest!” Zdaję sobie sprawę, że można odczuwać smutek, że „twoje” dziecko zdecydowało się opuścić gniazdo, ale na Boga, to „dziecko” ma 26 lat i swój własny rozum. To naturalny bieg spraw.

Kobieta i mężczyzna wnoszą w swoje małżeństwo swą własną wyjątkową historię, swoje potrzeby i ustalone sposoby postępowania. Ale każde z nich wchodzi też do rodziny partnera, struktury o pewnym bagażu emocjonalnym i o utrwalonych tradycjach. Mamy żonę lub męża. I w większości przypadków mamy również powinowatych.

Wbrew dość powszechnym dowcipom i narzekaniom, zdarza się, że rodzina męża lub żony to wspaniali ludzie. Niektórzy uwielbiają swoich teściów.

Ale są też osoby mające trudnych teściów. Część z tych osób ma szczęście, gdyż jest chroniona przez swych partnerów, którzy trzymają rękę na pulsie i pilnują, by ich rodzice nie wykraczali poza pewne granice zachowań.

Problemy z teściami przygnębiają, a ponadto osłabiają podwaliny każdego związku. Dodatkowo, im dłużej bronimy się przed wyartykułowaniem tych problemów i im dłużej pozwalamy by narastały, tym bardziej one nas niszczą. Bo jeżeli masz problem z teściami, masz też problemy małżeńskie.

Toksyczni teściowie dysponują całą gamą zachowań i ataków, którymi doprowadzają w twoim związku do chaosu i braku równowagi. Te zachowania i ataki mogą być otwarte i pełne agresji jawnej, ale mogą też być dyskretne lub podstępne.

Tacy teściowie dysponują całym arsenałem środków: od prób manipulowania tobą za pomocą poczucia winy i/lub za pomocą pieniędzy, aż po raniące odrzucenie twojej osoby z powodu różnic religijnych i kulturowych, z powodu różnicy przekonań, a także z powodu różnicy w systemie wartości, który prezentujesz.

Są w tym niezwykle dobrzy, gdyż swoje umiejętności ćwiczą już dużo, dużo wcześniej, jako toksyczni rodzice. I są w tym najwyższej klasy mistrzami.

Co gorsza, swoimi łatwo przewidywalnymi reakcjami na te zachowania i/lub agresję, możesz utrwalać ich postępowanie, dając tym samym toksycznym teściom dokładnie to, czego chcą i oczekują.

Czy masz toksycznych teściów?

Aby odpowiedzieć na takie pytanie, należy przyjrzeć się: sytuacji teściów i temu, co zwiększa prawdopodobieństwo ich interwencji w twoje życie, oraz rzeczywistym przejawom ich szkodliwej ingerencji. Zamieszczona poniżej lista pytań może pomóc w zidentyfikowaniu punktów zapalnych.

Czy problemy z twoimi teściami polegają na tym, że:

  1. Ich wzajemne stosunki są oziębłe lub zbyt luźne?
  2. Kłócą się nieustannie?
  3. Nadużywają alkoholu lub się narkotyzują?
  4. Rozwiódłszy się lub owdowiawszy, uparcie odmawiają rozpoczęcia nowego życia i oczekują, że twój partner zastąpi im nieobecnego współmałżonka?
  5. Stale wymagają od twego partnera, by zaspokajał ich potrzeby?
  6. Regularnie stwarzają sytuacje, w których twój partner musi wybierać między nimi a tobą?
  7. Nieustannie krytykują jedno z was lub was oboje?
  8. Robią obraźliwe uwagi na temat twego wyglądu, pracy, przekonań politycznych lub religii, czy wreszcie ważnych dla ciebie ludzi i rzeczy?
  9. Przekupują ciebie i twojego partnera aby przeprowadzić swoją wolę?
  10. Nieustannie próbują wywoływać u ciebie i/lub u twojego partnera poczucie winy, gdy czegoś im odmawiacie?
  11. Zasypują was nieproszonymi radami?
  • Jeśli odpowiedziałeś/łaś „tak” na choćby jedno z trzech pierwszych pytań, prawdopodobnie osobiste problemy twych teściów będą miały wpływ na twoje małżeństwo.
  • Jedno lub dwa „tak” w kwestiach od czwartej do jedenastej oznaczają, że już masz problem z teściami.
  • Jeśli zaś odpowiedziałeś/łaś „tak” na trzy lub więcej powyższych pytań, oznacza to, że masz toksycznych teściów, którzy uważają, iż mają prawo nadzorować najważniejsze aspekty twojego życia.

Takie sposoby zachowania teściów są źródłem wielu problemów w małżeństwie i świadczą o tym, że teściowie na coś liczą i mają jakiś ukryty cel, który chcą osiągnąć. Takie ich postępowanie zawsze wpływa na zachowania twoje i twojego partnera oraz trudności, które powstają, gdy twój towarzysz życia jest rozdarty między miłością do ciebie a lojalnością, jaką winien okazywać rodzicom aż po kres ich życia.

Gdy partner nie potrafi lub nie chce przeciwstawić się rodzicom i nie chroni ani nie broni ciebie przed swoimi rodzicami oraz/lub ma pretensje, kiedy sam/sama próbujesz bronić swoich interesów, to takie zachowanie partnera, gdy ty upominasz się o swe prawa do twego małżeństwa, generuje w tobie ogromne pokłady uczucia zdrady i żalu.

Ale zdarza się i tak, że teściowie mogą być zupełnie nieświadomi wpływu, jaki wywierają na ciebie. Często nie zauważają swoich niestosowności, ponieważ nikt nigdy nie powiedział im, jakich rozterek są one przyczyną.

Dobrze jest jednak pamiętać, że takie postępowanie może być z ich strony, świadomą manipulacją.

Toksyczne typy teściów

Wielu teściów prezentuje połączenie kilku z poniższych kategorii i należą na przykład do krytyków – w jednych sprawach, a do zaborców – w innych. Ale większość z nich popada zwykle w jeden schemat postępowania.

KRYTYCY

Postrzegają cię jako osobę niekompetentną, lub o zaburzonej osobowości, ponieważ masz inne niż oni ideały i preferencje, inny system wartości, inną wiarę, czy wreszcie inny sposób postępowania.

Do tej kategorii zaliczają się też teściowie upatrujący tylko w tobie wszelkiej przyczyny zła, które spotyka ciebie lub twego partnera.

ZABORCY

Według nich podpisując akt ślubu, to właśnie z nimi się związałeś/łaś, do tego na wieki.

NADZORCY

Uważają, że twój partner nie jest w stanie zająć się swoim życiem i wkraczają, aby zrobić to lepiej od niego.

Nadzorcy wymagają ustępliwości i oferują szczególny rodzaj miłości, uzależniony od tego, jak dobrze uda ci się ich zadowolić.

MISTRZOWIE CHAOSU

Robią wiele lub wręcz nie robią nic by kontrolować swe nałogi, swoje wewnątrzmałżeńskie konflikty i swoje problemy. Wywołują tym zamieszanie, które absorbuje twego partnera i udziela się reszcie rodziny.

OZIĘBLI / POGARDLIWCY

To planowo niechętni teściowie, których okrucieństwo, gniew, a czasem zwyczajnie obraźliwe zachowanie, jest niezwykle bolesne i niemal zawsze obejmuje również sabotowanie twojego małżeństwa, polegające na nastawianiu twego partnera przeciw tobie.

Zapewne przypominasz sobie, kiedy po raz pierwszy poczułeś/łaś, że czekają cię kłopoty z teściami?

Jeżeli nieprzyjemne wspomnienie szybko znika i nie utrwala się w pamięci, w postaci uparcie powracającego motywu, nie ma większego niebezpieczeństwa.

Jeżeli jednak masz trwałe wspomnienie jakiejś chwili lub jakiegoś zdarzenia, wówczas może okazać się, że systematycznie odtwarzasz to wspomnienie w swoim umyśle, tak jak film.

Oczywiście żaden problem z teściami nie pojawi się, gdy wejdziesz do rodziny złożonej ze szczęśliwych, tolerancyjnych ludzi, wiodących urozmaicone życie i mających otwarte serca.

Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że problemów nie będzie, gdy znajdziesz oparcie w swoim partnerze, który weźmie twoją stronę i wasze wspólne dobro postawi ponad życzeniami swoich rodziców. Wtedy skutecznie poradzisz sobie z różnicami między tobą i nawet najbardziej toksycznymi teściami.

Problem z partnerem/partnerką

Co dzieje się z niektórymi ludźmi, gdy znajdą się w tym samym pomieszczeniu co ich rodzice? Niejeden człowiek zauważa, ku swojemu zdumieniu, że silny, kompetentny mężczyzna lub pewna siebie, energiczna kobieta, którego/którą poślubił, w towarzystwie swych rodziców przeistacza się w przestraszone dziecko, osobę przesiąkniętą wobec rodziców poczuciem winy i zupełnie rodzicom podporządkowaną.

Jeżeli myślałeś/łaś, że wychodzisz za kogoś, kto zawsze stanie po twojej stronie i będzie postępował zgodnie z zasadami i planami, które być może razem snuliście, to ujrzawszy jak ta osoba zmienia się pod wpływem rodziców, możesz przeżyć prawdziwy szok.

Niestety, brak poparcia ze strony partnera jest o wiele bardziej bolesny niż cokolwiek, co mogą nam wyrządzić sami teściowie. Kiedy nasz partner w konfrontacji z jego rodzicami okazuje się nie być naszym partnerem i sprzymierzeńcem, czujemy się nie tylko oburzeni, ale również ogromnie przygnębieni, zdradzeni, wręcz porzuceni.

Nigdy nie weźmie mojej strony, a kiedy próbuję opowiedzieć mu, co się stało, przyjmuje postawę obronną. Uważam, że się boi swojej matki. Myślę, że zawsze jej się bał. Czuję się zdradzona i porzucona – jakbym na polu walki została zupełnie sama. Jestem u kresu wytrzymałości – zaczynam myśleć, że jest zupełnie bezwolny. […] Sądziłam kiedyś, że Joe i ja razem zniesiemy wszystko… w końcu z kim się ożenił – ze mną czy z nią?

To przykre, ale teściowie dużą część swej władzy zawdzięczają twojemu partnerowi, który nie chce zająć zdecydowanego stanowiska i wyznaczyć właściwych granic dla zachowań swoich rodziców. Umyślnie lub nieświadomie pozwala rujnować twoje/wasze życie.

Przy bierności partnera, wiele starań jego rodziców koncentrować się będzie na spowalnianiu lub uniemożliwianiu procesu dojrzewania waszego związku. A przecież mógłby on uwolnić się od wpływu swych rodziców, przeciwstawić się im, wziąć cię w obronę aby ochronić wasz związek.

Piętno doświadczenia

Wszyscy wnosimy do swojego małżeństwa bagaż osobistych doświadczeń. I bez wątpienia historia twego partnera związana z przeżyciami w rodzinie, wpływa na jego zdolność do ochrony waszego małżeństwa, jeśli pojawi się problem z teściami.

Również twój własny sposób postrzegania siebie ma znaczący wpływ na to, jak reagujesz wobec zachowań rodziców partnera, a także na to, jak szybko teściowie nauczą się, na co mogą pozwolić sobie wobec ciebie.

Natomiast pragnienie, by zadowolić nową rodzinę i zostać przez nią zaakceptowanym jest naturalne i zrozumiałe. Kiedy jednak, aby sprostać temu, zaczynasz postępować w sposób pogrążający ciebie, twoje pragnienia stają się twoim własnym wkładem w problem, bez względu na to, jak zachowują się teściowie.

Linia, którą przekraczają toksyczni teściowie

Teściowie powinni traktować cię z uprzejmością i z szacunkiem. To absolutne, nie podlegające dyskusji minimum. Niestety toksyczni teściowie łamią to podstawowe prawo. Ich niechęć i niezadowolenie wyrażane są często jawnie w postaci braku szacunku do ciebie i twojego partnera.

Ale nawet jeśli ich interwencja w wasze życie nie jest jawna, a agresja skrywa się pod maską bierności, toksyczni teściowie przekraczają pewną granicę, posuwając się o krok za daleko w podważaniu lojalności twego partnera w stosunku do ciebie.

Wszyscy oni używają tego co jest pod ręką – bogactwa lub niedostatku, rzekomego dozgonnego prawa do miłości swego dziecka, a wreszcie wieku i powagi – by podporządkować sobie twego partnera i by podminować niezależny, dorosły związek między twoim partnerem a tobą.

Gdy przyglądasz się w jaki sposób działają, pamiętaj, że patrzysz na pewien układ wzajemnych akcji i reakcji. Zwróć uwagę, jak każda strona tego trójkąta wpływa na pozostałe i pamiętaj o mitach na temat teściów i o tym, co dzieje się, gdy omamiona tymi mitami para zgubi właściwą drogę.

Mity na temat teściów

Dlaczego tak długo czekamy od chwili gdy zdaliśmy sobie sprawę, że mamy problem, do momentu gdy przestajemy liczyć na to, że problem sam zniknie?

Kurczowo trzymamy się całej gamy przesądów i schematów myślowych wrośniętych w system wartości naszego społeczeństwa, które pojawiają się w postaci przyjaznych rad naszych znajomych i rodziny. To właśnie one pierwsze przychodzą nam do głowy gdy zauważymy, że nasi obecni lub przyszli teściowie nie są nam życzliwi.

Niestety, te schematy myślowe nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są zazwyczaj jedynie naszymi pobożnymi życzeniami. Przynoszą jednak ukojenie i dlatego się nimi posługujemy.

Ale to między innymi one powstrzymują nas od jasnego spojrzenia, rozsądnych odpowiedzi i skutecznego działania gdy pojawi się problem. I kurczowe trzymanie się choćby jednego z nich, uniemożliwia racjonalne spojrzenie na to, co naprawdę dzieje się w relacjach z teściami.

Mit nr 1: Sprawy ulegną poprawie, gdy się pobierzemy.

Być może. Ale możliwe też, że się pogorszą. W większości wypadków dzień wesela mija, a toksyczni teściowie pozostają. Jeśli nie poczuli do ciebie sympatii w okresie narzeczeństwa, a nawet próbowali doprowadzić do zerwania twojego związku, mało prawdopodobne jest, że zaniechają kampanii przeciw tobie, jeśli będziesz czekał/czekała, aż się do ciebie przekonają. Weselne torty i obrączki to piękne i znaczące symbole, ale w kwestii problemów z teściami nie mają żadnej magicznej siły sprawczej.

Mit nr 2: Wszystko się ułoży, gdy teściowie mnie lepiej poznają.

Ani czas, ani bliższa znajomość nie otworzy serc i umysłów teściów. Żadna wspaniałomyślna poza nie wystarczy, gdy liczysz na to, że twój dobry charakter i urok osobisty przełamią cudzą niechęć do ciebie. To tak, jakby czekać, aż pęknięty talerz, sklei się sam.

Mit nr 3: Będzie lepiej gdy urodzi się dziecko.

Oczywiście, zdarzają się przykłady teściów, którzy wyraźnie zmiękli, gdy zostali dziadkami. Jednakże nie licz na to. Jest możliwe, że nawet jeśli ciepło przyjmą wnuka, ich życzliwość nie obejmie wcale ciebie. A jeśli są mocno przekonani, że wiedzą, co jest dobre dla ciebie i dla twojego partnera, możesz być pewien/pewna, że będą też tego zdania w odniesieniu do dziecka. Są przecież fachowcami w dziedzinie rodzicielstwa, a ty dopiero zaczynasz. Nie dziw się więc, jeśli wraz z tym nowym życiem, pojawią się nowe punkty zapalne.

Mit nr 4: Jeśli będę robić co chcą, muszą mnie polubić.

Pamiętaj, że udawanie, iż się zgadzasz w ważnych kwestiach spornych lub uleganie naciskowi po to, by teściowie cię zaakceptowali, może działać tylko przez pewien czas, i w końcu okaże się nieskuteczne. Niektórzy teściowie będą nieustannie podnosić poprzeczkę, aż w końcu staniesz w obliczu żądania, do którego nie będziesz mógł/mogła się zastosować. Będą też i tacy, którzy przywykną do akceptowania twej udawanej, uległej postawy i nigdy nie poznają prawdziwej osoby skrytej za parawanem „spokoju za wszelką cenę”. Żaden z tych scenariuszy nie daje ci szansy ani na zwycięstwo, ani nawet na zachowanie szacunku dla samego/samej siebie.

Mit nr 5: To nie są moi rodzice, więc czy mam się nimi przejmować?

Odpowiedź brzmi: Jak najbardziej tak! Ich zaborczość w stosunku do twego partnera, wpłynie także na ciebie. Jeśli nie będą cię aprobowali i dadzą to odczuć twojemu partnerowi (a często i tobie), nie pozostaniesz obojętny/obojętna. Jeśli wkroczą z butami w twoje życie na jeden choćby z wielu możliwych sposobów, nie ukryjesz się przed wpływem, jaki będą wywierali. Pamiętaj, że teściowie, władcze postacie z tego samego pokolenia co twoi rodzice, znakomicie potrafią na nowo powołać do życia wątpliwości i żale, które nurtowały cię kiedyś w twych stosunkach z własnymi rodzicami.

Mit nr 6: Mieszkają z dala od nas, więc nie będziemy musieli mieć z nimi do czynienia.

Twoje stosunki z teściami mogą być jeszcze trudniejsze wtedy, gdy widujesz ich rzadko. W krótkim czasie dochodzi wówczas do uzewnętrzniania się emocji nagromadzonych przez miesiące i tygodnie. Życie z dala od teściów może oznaczać, że rzadko u siebie bywacie, ale raczej nie znaczy, że teściowie nie będą się regularnie pojawiać w twoim życiu.

Mit nr 7: Mój partner zawsze będzie stawiał mnie na pierwszym miejscu.

Dość prawdopodobne. Chyba, że będzie chodziło o jego/jej rodziców.

Dlaczego teściowie zachowują się toksycznie

Prawdziwe siły napędowe pojawiających się konfliktów są często skryte głęboko w nieświadomości, a prawdopodobieństwo, że twoi teściowie kiedyś je odsłonią jest bardzo niewielkie lub żadne. Nawet jeśli zapytasz ich wprost, prawdopodobnie nie otrzymasz żadnej znaczącej odpowiedzi.

Nie zapominaj, że z ich punktu widzenia nie muszą nic wyjaśniać, ponieważ zazwyczaj postrzegają swe postępowanie jako prawidłowe, absolutnie logiczne i uzasadnione. I nie widzą w nim, nic złego.

Tym samym zmuszają cię do odkrywania tych powodów na własną rękę, w oparciu o to co widzisz i czego doświadczasz. Ponieważ w większości przypadków nie jest nam dane poznać, co naprawdę dzieje się w sercu innych ludzi, będziesz w stanie odkryć jedynie niektóre z odpowiedzi.

Ludzkie zachowanie nie daje się łatwo wytłumaczyć, ponieważ jest determinowane przez wiele czynników i wydarzeń. Twoi teściowie też mieli rodziców, a ci mieli swoich i tak aż do początków ludzkiego rodu – więc ich zachowanie odzwierciedla w jakiś sposób złożoną historię rodziny, a zarazem jest reakcją na skomplikowaną sieć rodzinnych przekonań, zasad i oczekiwań, które są bezpośrednią przyczyną ich postępowania w stosunku do ciebie i twojego partnera. I jest jeszcze jeden niezwykle istotny czynnik – w postaci uwarunkowań genetycznych i temperamentu – ich wrażliwość.

Przyczyną nadwrażliwości teściów na wszelkie realne i wyimaginowane uchybienia może być ich konstrukcja fizjologiczna i psychologiczna. Mogą mieć zachwianie równowagi biochemicznej w organizmie, przejawiające się emocjonalną nadwrażliwością, nadmiernym niepokojem lub przygnębieniem – stanami, których nigdy nie próbowali leczyć.

Mogą mieć w sobie pokłady złości i żalu, które zaczęły odkładać się już dawno, a uwolnione zostały dopiero wtedy, gdy na horyzoncie pojawiłeś/pojawiłaś się ty. Pamiętaj, zachowanie, które sprawia ci tyle bólu, ma o wiele więcej wspólnego z indywidualną konstrukcją emocjonalną i przeszłością twego teścia i teściowej, niż z tobą.

Czasami do pobudzenia negatywnej reakcji wystarczy wasze małżeństwo. Czasami trzeba jakiegoś bezpośredniego starcia albo serii życiowych stresów. Reakcje toksycznych teściów wywołać mogą rozmaite czynniki.

Siła przekonań

Wszystkich toksycznych teściów, niezależnie od ich konstrukcji psychicznej i kategorii, do której można ich zaliczyć, łączy zespół przekonań, który jest siłą napędową krytyki.

Nie wszyscy toksyczni teściowie maja wszystkie poniższe przekonania, jednak niektóre z nich często wpływają na sposób, w jaki reagują na twoja osobę.

1. Wierzą, że mają monopol na prawdę

Istnieje tylko jedna prawda, jedna dokładna wersja rzeczywistości, jeden sposób patrzenia na każda sytuację: to jest ten, który reprezentują oni.

Takim ludziom ogromną trudność sprawia akceptowanie i odkrywanie nowych sposobów myślenia i zachowania, ponieważ ludzie ci zwyczajnie nie zdają sobie sprawy, że może istnieć jakaś inna możliwość. Dodatkowo, opierają się oni wszelkim wpływom, które mogłyby wystawić na próbę ich sposób pojmowania świata.

Inny” znaczy „zły”

Tyrania powinności

Kiedy masz do czynienia z ludźmi tego pokroju, słowa takie jak „powinność”, „obowiązek” czy „konieczność”, w rozmowie pojawiają się regularnie. Mało ustępliwi teściowie potrafią podpierać swe zdanie różnymi stwierdzeniami o charakterze prawd religijnych lub uogólnień, np. „Każdy wie, że z rodziną powinno się spędzać jak najwięcej czasu”.

Surowe opinie, zwłaszcza te, które wypowiadają twoi teściowie przekonani, że to oni wiedzą wszystko i że to ty nie wiesz nic, są prawie zawsze mylne, bo jako zupełnie subiektywne, nie dopuszczają ani zmian, ani rozwoju i nie ewoluują w odpowiedzi na nowe doświadczenia.

A kiedy recepty, których się trzymają, zupełnie nie przystają do rzeczywistości, toksyczni teściowie interpretują tę rzeczywistość tak, aby pasowała do prawd przez nich wyznawanych. Stąd mogą się brać, tak typowe dla nich, kłamstwa.

2. Uważają, że są centrum Wszechświata

Znaczna część, jeśli nie większość toksycznych teściów jest zadziwiająco samolubna. Są zajęci tylko tym, czego sami pragną, potrzebują, co czują. Są dla siebie samych jedynym punktem odniesienia, a świat musi kręcić się dookoła nich, stawiając ich na pierwszym miejscu i w centrum wszystkich spraw.

Co pomyślą ludzie?

Ludziom samolubnym potrzebna jest zewnętrzna akceptacja i poklask, dlatego większość z nich jest nieustannie spięta i zajęta zastanawianiem się nad tym, jak odbierają ich inni.

Czasami sobkostwo takich ludzi zbliża się do paranoi. Ponieważ wszystko dotyczy ich, w najbardziej niewinnych sytuacjach mogą oskarżyć innych o umyślne denerwowanie ich, robienie im na złość, wprawianie ich w niezadowolenie lub zakłopotanie, czy wreszcie obstawanie przy swoim zdaniu tylko po to, aby sprowadzić na nich jakieś kłopoty.

Samolubni ludzie, przyjmujący wszystko do siebie, nie potrafią wczuć się w zaniepokojenie i zmartwienie trapiące kogoś innego. Dla takich ludzi nie liczą się czyjeś uczucia, gdyż brakuje im ważnego elementu struktury charakteru – życzliwości.

Brakujący gen empatii

Ludziom samolubnym brakuje tego, co nazywamy „genem empatii”. Ta niezwykle cenna „jednostka genetyczna”, nie do zobaczenia nawet pod mikroskopem elektronowym, jest być może najważniejszym elementem naszego człowieczeństwa. Rezyduje gdzieś w nas – nie wiadomo gdzie dokładnie, być może w naszym umyśle lub we współczulnej części naszego układu nerwowego, i w tej całej masie uczuć i wrażeń, które nazywamy „duszą”.

To ta część naszego jestestwa, która pozwala nam czuć, a przynajmniej rozumieć emocje innej osoby i przewidywać w jaki sposób nasze zachowanie wpływa na samopoczucie innego człowieka.

Ta bardzo ważna, tajemnicza i cudowna część nas bywa opisywana jako: współczucie, sympatia, zrozumienie, wrażliwość, zdolność dostrojenia się do kogoś lub postawienia w czyjejś sytuacji. Osobiście wolę nazywać to empatią – wczuwaniem – ponieważ słowo to najlepiej opisuje najważniejsze z cech, które mogą nam pomóc stać się człowiekiem naprawdę kochającym.

Empatia dostarcza nam wiedzy o tym, co może przeżywać drugi człowiek, gdyż przynajmniej w części jesteśmy w stanie czuć tak jak on. I najważniejsze – gen empatii silnie hamuje chęć zranienia uczuć innej osoby.

Niestety większość ludzi, o których tu mówimy, jest niemal całkowicie empatii pozbawiona. U wielu innych toksycznych teściów jest ona co najwyżej słabo wykształcona.

Poza tym, niektórzy ludzie są tak emocjonalnie ograniczeni i tak „zaskorupiali” w sobie, że po prostu nie są w stanie wejść w czyjąś skórę, a co dopiero pobyć w niej na tyle długo, by poznać uczucia innej osoby.

Tacy ludzie nie mogą czuć tego, co ty czujesz, bo tam gdzie powinna być ich empatia, jest tylko pustka. W rezultacie nie narażeni na niewygodę w rodzaju wyrzutów sumienia czy poczucia winy, czują się w swym dziele ranienia innych zupełnie nieskrępowani.

3. Wierzą, że atakując ciebie, mogą odegnać swe demony

Czasami stajesz się niechętnie widzianym lustrem, które przypomina coś któremuś z twoich teściów: ich samych lub wydarzenia z przeszłości, o których woleliby zapomnieć.

Możesz mieć pecha i wyglądać jak siostra lub rodzic, którego nienawidzili, gdy byli dziećmi. Możesz wyglądać jak ucieleśnienie jakiejś cechy ich samych, którą desperacko pragnęli pokonać i o której próbują zapomnieć. Być może samo twoje istnienie budzi w nich stary strach, wstyd, lub przypomina im bolesne doświadczenia.

Wtedy twoi teściowie rozpoczynają walkę z tobą, jakbyś był/była siedliskiem ich własnych demonów. Gdzieś w głębi duszy mają nadzieję, że atakując ciebie, w jakiś sposób zmierzą się z własnymi nierozwiązanymi problemami.

Odgrywanie starych scenariuszy

Zachowanie toksycznych teściów w stosunku do ciebie, bardzo często przypomina zachowanie ich trudnych rodziców w stosunku do nich.

Stara i bardzo prawdziwa koncepcja w psychologii głosi, że często dręczymy innych w taki sposób, w jaki dręczono nas.

Wiele osób przechodzi zupełnie nieświadomie przez proces zwany „identyfikacją z agresorem”, ponieważ to właśnie po stronie agresora zdaje się być siła i bezpieczeństwo.

Ludzie zakładają, zwykle też nieświadomie, że stawszy się ludźmi takimi jak ci, którzy ich zranili i odgrywając swe wcześniejsze krzywdy teraz na kimś innym, zdołają uporać się z bólem, którego doznali w przeszłości.

4. Wierzą, że miłości jest zbyt mało, by się nią dzielić

Uciążliwi teściowie posługują się pojęciem okradania. Skoro ich dziecko kocha ciebie, oznacza to, że ukradłeś tę miłość im. Nie dostrzegają, że miłość jest dobrem nieskończonym, którego przybywa tym szybciej, im więcej się go używa.

A ponieważ walczą o to, co jest według nich coraz rzadszym skarbem, każdy konflikt z nimi staje się testem na lojalność.

Dlatego twój partner musi nieustannie udowadniać wybierając ich a nie ciebie, i stawiając ich na pierwszym miejscu, że nadal jest integralną częścią tamtej rodziny. Jeżeli tego nie robi, czeka go ze strony twoich teściów a jego rodziców mnóstwo wyrzutów lub pełne złości niezadowolenie i urażone uczucia.

Wasze małżeństwo, to dla toksycznych teściów jedynie kolejna wersja domku dla lalek. I nawet jeśli twój partner już od wielu lat mieszka samodzielnie, nadal nie traktują was poważnie – są ze swoim dzieckiem od samego początku, a ty jesteś tu nowy/nowa, bez względu na to, jak długo wasze małżeństwo trwa. Dlatego teściowie nieustannie sprawdzają lojalność twojego partnera za pomocą różnych sposobów.

Jedyną metodą, by partner zdał te testy i uniknął poczucia winy i nielojalności, jest zepchnięcie ciebie do roli drugoplanowej. Uciążliwi teściowie nieustannie stwarzają sytuacje, w których twój partner musi wybierać na zasadzie „albo-albo”. Jeśli postawi na pierwszym miejscu swoich rodziców, ty czujesz się zraniony i zaniedbany. A jeśli stawia ciebie przed rodzicami, rani ich.

Mówiąc słowami i czynami, że liczą się rodzice, a nie ty, przywraca twoim teściom pewność, której potrzebują. Wygląda to tak, jakby to twój partner określał całe ich życie. Bo oni nie potrafią żyć inaczej, jak tylko poprzez swoje dziecko, na które zawsze mogą liczyć, gdyż wiedzą, że każdemu z nich to dziecko daje to, czego nie potrafili dać sobie nawzajem: zainteresowanie, towarzystwo, akceptację, pewność, że są nadal potrzebni. I wcale nie mają zamiaru łatwo zrzec się tego na twoją korzyść.

Muszą trzymać się twego partnera za wszelka cenę

Wszyscy rodzice starają się utrzymywać relacje ze swoimi dziećmi i jeśli twoi teściowie są w miarę zrównoważonymi i spełnionymi ludźmi, będą oczekiwać od swoich dzieci uczucia i od czasu do czasu towarzystwa. Jednakże kiedy ich dzieci zaczynają samodzielne życie, powinni być w stanie wycofać się na tyle, aby to nowe samodzielne życie zdołało zapuścić korzenie.

Oczywiście z chwilą, gdy dziecko opuszcza dom, nawet najbardziej świadomy i postępowy rodzic odczuwa coś w rodzaju straty i pustki, potrafi jednak szukać pociechy u swojego partnera oraz w pracy, sporcie, u przyjaciół i krewnych. Toksyczni teściowie mają mało możliwości wypełnienia powstałej pustki. Prawdopodobnie nie lubią się nawzajem, oraz czerpią niewiele przyjemności ze swojego małżeństwa, i zazwyczaj nie maja wielu przyjaciół.

Synuś mamusi i córeczka tatusia

Najsilniejsze więzi zdają się powstawać między matkami i synami oraz ojcami i córkami, a największe konflikty powstają między teściową a synową oraz teściem a zięciem. Choć istnieją oczywiście wyjątki od tego schematu, wydaje się dość oczywiste, że zazdrość i rywalizacja z osobą młodszą i tej samej płci jest szczególnie niebezpieczna dla rodzica, którego w razie przegranej czeka uczucie niepowetowanej straty.

Stwierdzenia „chłopczyk mamusi” i „córeczka tatusia” znaczą coś więcej niż tylko to, co sugerują. W niechęci matki do rozstania z synem i w niechęci ojca do uwolnienia córki, zwolennicy Freuda mogliby znaleźć całą masę różnych seksualnych konotacji.

Zarazem jednak powyższe określenia mówią o sposobie percepcji u twoich teściów, oraz ich przekonaniach co do tego, kto powinien być najważniejszą osobą dla twojego partnera/partnerki. Być może wyrażenia te pomogą zrozumieć, że twój partner cierpi na coś w rodzaju zahamowania rozwoju emocjonalnego, co niewątpliwie może upośledzić jego/jej zdolność do pełnego zaangażowania się w związek z tobą.

Dojrzały emocjonalnie partner będzie rozumiał czym jest założona przez niego nowa rodzina i zawsze opowie się po stronie swojego męża/swojej żony.

Nie duma tylko ból

Rodzicielstwo, to jedyny rodzaj miłości, w którym celem jest rozdzielenie, a nie zbliżenie.

Dla dobrych rodziców bezpieczny wylot piskląt z gniazda jest akceptacją dla roboty będącej tych piskląt wychowaniem.

U wielu toksycznych teściów separacja od dziecka, a także fakt, że ich dziecko jest w stanie związać się z kimś innym, wytwarza mnóstwo negatywnych, przerażających uczuć – bycia zapomnianymi, zazdrości i utraty.

Zamiast dumy z pracy, którą wykonali, czują się zatopieni w nieznanym i targani nieodpartą chęcią sprowadzenia na powrót swego syna czy córki do domu, by mogli znów poczuć tak dobrze im znany spokój i bezpieczeństwo.

Nie tylko poglądy

Nie tylko podłoże psychologiczne. Również zachwianie równowagi fizjologicznej lub psychicznej może wywołać skłonności do nadzorowania, do zaborczości, a wreszcie do zachowań chaotycznych.

Niejaką ulgę może przynieść świadomość, że jad, który tryska w twym kierunku, może mieć bardzo realne fizjologiczne (i/lub) psychiczne przyczyny. Zwłaszcza, gdy powiedziano ci dobitnie, że to ty ponosisz winę.

Nałogowcy oraz ludzie bezwzględni lub przygnębieni, cierpią na zaburzenia równowagi biochemicznej w mózgu. Zburzenie które powoduje zarówno gwałtowne zmiany nastrojów jak i nieodpowiedzialne zachowania. Dopóki równowaga nie zostanie przywrócona, nie poradzi sobie z tym żadna terapia słowna.

Toksyczni teściowie mają wyraźne niedobory uczuć takich jak wdzięczność czy szacunek dla innych. Niektórzy czują się jak ktoś, kto tonie. Tylko ty i twój partner posiadacie ostatnią deskę ratunku dla nich. Jeśli jej im nie podacie, gotowi są kłamać, przypochlebiać się, albo wreszcie straszyć cię, aby osiągnąć to, czego ich zdaniem potrzebują.

***

Do tej chwili powinieneś już mieć niejakie wyobrażenie co do tego, dlaczego stanowisz dla swoich teściów takie zagrożenie, że obierają cię za cel skrytych manipulacji albo zupełnie jawnych wrogich działań.

Do tej chwili twoi teściowie czuli się w pełni upoważnieni, by dawać do zrozumienia tobie i twemu partnerowi, że jesteś dla nich problemem. Z ich punktu widzenia nie zasługujesz na miłość i szacunek bo nie jesteś wystarczająco dobry/dobra, nie jesteś dość modry/mądra, nie wyglądasz tak jak trzeba, nie masz w sobie dość uczucia, nie jesteś wystarczająco bogaty czy miły, wreszcie nieodpowiednia jest twoja rodzina lub religia.

Być może aż do tej chwili dawałeś/dawałaś nabrać się na niektóre ich hasła propagandowe i co najgorsze wierzyłeś/wierzyłaś, że nie byli dla ciebie milsi i bardziej kochający, ponieważ rzeczywiście to z tobą jest coś nie tak.

Nie sugeruję wcale, że jesteś kandydatem/kandydatką na świętego, czy że nie powiedziałeś i nie zrobiłeś nic, co zasługuje na krytykę – to zdarza się nam wszystkim. Teraz jednak przekonałeś się, że:

Poważne problemy z teściami zależą od systemu wartości rodziców twojego partnera, różnych cech i konfliktów w nich samych i mogą mieć niewiele lub nie mają nic wspólnego z tobą.

***

Więcej na temat rodzajów toksycznych relacji z teściami oraz jak pomóc sobie i ochronić swoje małżeństwo w książce:

toksyczni tesciowie

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

[…] mężczyzna powinien opuścić ojca swego i matkę swoją, i połączyć się ze swoją żoną tak ściśle, że staną się jednym ciałem. (Księga Rodzaju 2,24)

Teściowie bywają bardzo trudnymi przeciwnikami. Zdarza się, że odgrywają rolę trzeciego partnera w małżeństwie. W ten sposób burzą równowagę związku. Często wprowadzają zamęt w życiu rodzinnym. Zmuszając do dokonywania wyboru lojalności, mogą doprowadzić do rozpadu małżeństwa.

Świadomie lub nieświadomie, niektórzy teściowie domagają się odpowiedzi na pytania: Kogo bardziej kochasz?, Wobec kogo jesteś lojalna/lojalny?, A więc to dla niego/niej mnie odrzucasz? Bez względu na to, czy teściowie mówią o tym głośno, czy jedynie sugerują swoje wątpliwości, takie uwagi mają niszczącą siłę i dlatego nie należy ich bagatelizować. Jeśli na potrzeby rodziców będziemy reagować z nadmierną wrażliwością, to partner może poczuć się lekceważony, może nawet zakwestionować naszą lojalność. Następnym krokiem jest zwykle prośba, żebyśmy udowodnili zaangażowanie w nasz związek, poprzez odcięcie się od rodziny.

Taka sytuacja, to nic innego, jak walka o władzę, próba wyznaczenia nowych granic, podkreślanie istnienia nowego związku. Jeśli między stronami dochodzi do sporów, a napięta sytuacja nie zostanie złagodzona w odpowiednim czasie, osoba, która weszła do rodziny, może stracić pewność siebie. Wielu małżonków uskarża się, że poślubili nie tylko swoich partnerów, ale także ich rodziców. I tak często jest naprawdę. Zawierając związek małżeński, przyjmujemy styl życia całej rodziny.

Nowe małżeństwo w pewnym stopniu burzy ustalony porządek w rodzinie. Radości i spełnieniu towarzyszy poczucie straty i niestabilności. Wszyscy członkowie rodziny muszą na nowo zdefiniować swoje role. Teściowie powinni starać się włączać do swojego życia młodą parę na zasadach zaakceptowanych przez obie strony. Jeśli ten proces przebiega prawidłowo, rodzina szybko odnajdzie równowagę, poczucie straty stanie się mniej dotkliwe, a partnerzy będą mogli cieszyć się swoją miłością i wsparciem ze strony rodziców.

Wszyscy niemal od urodzenia walczymy o niezależność. Autonomia pary wyraża się poprzez to, gdzie małżonkowie mieszkają, jak często kontaktują się z teściami (zarówno osobiście, jak i telefonicznie), jak spędzają wakacje. Walka o niezależność to także zerwanie ze zwyczajami i wartościami obowiązującymi w domu rodzinnym.

Warunkiem harmonii w rodzinie jest uświadomienie sobie swoich potrzeb, obowiązków i własnego systemu wartości. Zawierając małżeństwo, młodzi ludzie nie tylko stają się częścią dużej rodziny, ale przede wszystkim zakładają autonomiczny związek.

Niektórzy młodzi obawiają się, że po ślubie będą musieli odsunąć się od swoich rodziców, którzy w przeszłości ich wspierali i pomagali im w rozwiązywaniu problemów. Osoby takie robią wszystko, by udowodnić rodzicom swoje przywiązanie i uważają ich potrzeby za najważniejsze. W efekcie partnerzy często czuja się niedocenieni.

Przytoczone poniżej historie dotyczą relacji mąż-żona, widzianej oczami męża. Nie muszę chyba zaznaczać, że równie dobrze sytuacje poniższe dotyczyć mogą relacji odwrotnej, z odwróconymi rolami i widzianej oczami żony. Należy pamiętać również, o nierzadko powodującym tego typu nieporozumienia, mechanizmie projekcji i/lub mechanizmie identyfikacji projekcyjnej. (dopisek autora bloga)

Historia I

Terry, energiczny młody mężczyzna, pochodzący z małej rodziny, zakochał się w krewnych swojej przyszłej żony prawie tak mocno, jak w niej samej.

Byłem zachwycony, że stanę się częścią wielkiej włoskiej rodziny – mówi – jej bracia i ojciec to wspaniali ludzie. Zawsze chciałem mieć braci. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy mnie zaakceptowali. Spędzaliśmy razem dużo czasu, chodziliśmy na mecze, zajmowaliśmy się różnymi męskimi sprawami. Bardzo to lubiłem. Wiedziałem, że Margaret jest mocno związana z matką, ale wtedy to nie miało dla mnie większego znaczenia. Była jedyną córką, więc uznałem za normalne to, że trzymają się razem i rozmawiają o swoich kobiecych problemach. Teściowa mnie lubiła. Zresztą miałem wrażenie, że wszyscy są zadowoleni z mojej obecności.

Podejmując decyzję o poślubieniu Margaret, Terry kierował się nie tylko swoimi uczuciami do dziewczyny, ale również brał pod uwagę atmosferę panującą w jej rodzinie. Czuł, że w ten sposób zdobędzie dom, o jakim zawsze marzył.

Teściowie nie polubili moich rodziców, ale wtedy się tym nie przejmowałem – wspomina Terry – Moja rodzina jest zupełnie inna, bardziej sztywna, mniej otwarta. Nawet nie przeczuwałem co mnie czeka.

Często lekceważymy sygnały zwiastujące problemy w przyszłości. Z opowiadań większości mężczyzn/kobiet wynika, że nie potrafili właściwie wykorzystać okresu narzeczeństwa. W stanie euforii i uniesienia, partnerom wydaje się, że ich miłość pokona wszelkie przeciwności losu. Tymczasem na wstępnym etapie miłość nie pozwala na uważną ocenę sytuacji. Przede wszystkim liczy się dobre samopoczucie.

Margaret nie czuła się skrępowana w towarzystwie moich rodziców, a oni w ogóle się nią nie interesowali. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak ogromna była różnica między naszymi rodzinami. Gdy moi rodzice nas odwiedzali, żona milczała, zachowywała się inaczej niż zwykle. Po ich wyjściu zawsze komentowała przebieg wizyty. Uważała, że są oschli. Cieszyła się, że jej rodzina jest inna. Nigdy nie oceniałem swoich rodziców w ten sposób. Dopiero pod wpływem Margaret zacząłem potrzeć na nich inaczej.

Żony często mają ogromny wpływ na to, jak mężowie postrzegają własnych rodziców. Według niektórych kobiet, proces zbliżania się do mężczyzny polega między innymi na ograniczaniu jego kontaktów z rodziną i przyjaciółmi, a więc z osobami, z którymi był dotychczas bardzo zżyty. Czują się bezpiecznie, dopiero gdy mają pewność, że partnerzy są im naprawdę oddani i uznają je za jedyny obiekt swojej miłości. Kobiety często nie potrafią dzielić się mężczyzną nawet z jego bliskimi. Uważają, że współzawodniczą z rodziną. Takie zachowanie może mieć w przyszłości zgubny wpływ na życie wielu osób, dlatego należy je traktować jako znak ostrzegawczy. Partnerzy jeszcze przed ślubem powinni wyraźnie określić swoje potrzeby, a w razie problemów poprosić o pomoc specjalistę. Oboje muszą rozumieć, że małżeństwo, które wymaga zerwania wcześniejszych więzi, nie przetrwa próby czasu.

Terry, podobnie jak wielu mężczyzn, nie wyczuwał subtelnych zmian, jakie zachodzą w rodzinie po ślubie. Nie uświadamiał sobie, że jego wcześniejsze relacje z rodziną są zagrożone. Jego rodzice zdawali sobie z tego sprawę i nalegali, by zrezygnował z poślubienia Margaret. Przeczuwali, że ona i jej rodzina odbiorą im syna. Mimo protestów rodziców Terry’ego i przy ogromnym poparciu ze strony rodziny Margaret, młodzi pobrali się. Rodzina panny młodej urządziła huczne wesele.

Problemy zaczęły się zaraz po powrocie z podróży poślubnej. Margaret zawsze, niemal natychmiast po przebudzeniu się, dzwoniła do matki. Potem robiła to również przed snem. Zanim się zorientowałem, byłem osaczony. Teściowa wiedziała o każdym naszym kroku. Do wszystkiego się wtrącała. Miałem wrażenie, że ciągle do nas dzwoni, żeby sprawdzić co się dzieje. Zacząłem ją nienawidzić, że nami rządzi. Chwilami myślałem, że zwariuję.

Margaret była bardzo mocno związana z matką, która nie potrafiła dać jej swobody. Gdy dziewczyna zamieszkała z Terrym, matka ciągle zwracała na siebie uwagę, próbowała kontrolować ich życie. Rywal, jakiego musiał pokonać Terry, był groźniejszy niż jakikolwiek mężczyzna.

Najbardziej męczące były weekendy. Kiedyś po przebudzeniu zostawaliśmy dłużej w łóżku, ale to się zmieniło. Żona od rana myślała, by jak najprędzej iść do domu rodziców, do matki.

Margaret odczuwała niepokój wynikający z rozstania z matką. Uważała, że odrzuca matkę, że nie ma prawa przelewać całej miłości na Terry’ego i być lojalna wyłącznie wobec męża.

Mądrzy i kochający rodzice pomagają dziecku w usamodzielnieniu się. Zachęcają młode małżeństwo, by spędzało ze sobą jak najwięcej czasu. Rodzic, który wykorzystuje miłość dziecka, by wynagrodzić sobie brak uczuć ze strony małżonka, naraża syna lub córkę na poważny kryzys. Dziecko, odchodząc po ślubie z domu, będzie czuło, że zdradza i odrzuca rodziców.

Z upływem czasu Terry zaczął wątpić, czy ma jeszcze żonę i własny dom. Odnosił wrażenie, że ich mieszkanie to jedynie filia domu teściów.

Na domiar złego, jej rodzina nie znosiła mojej – mówi dalej Terry – Nie podobało im się, że odwiedzam rodziców. Nie chcieli, by Margaret się z nimi przyjaźniła. Żona traktowała moją rodzinę z coraz większym dystansem. W końcu zaczęliśmy się kłócić. Chodziło głównie o to, że tak dużo czasu spędzamy z jej rodzicami, a zaniedbujemy moich. Margaret i jej matka ciągle buntowały mnie przeciwko rodzinie. Byłem rozdarty. Chciałem odwiedzać teściów, ale dostrzegałem też ich wady. Czasami wręcz nienawidziłem rodziców żony.

Po jakimś czasie moja rodzina zaczęła zachowywać się tak samo. Mówili, że znalazłem sobie okropną żonę. I znowu byłem w potrzasku. Broniłem Margaret, ale jednocześnie czułem do niej nienawiść. Chwilami myślałem, że będę musiał wybrać: żona albo rodzice. Te dwie strony były nie do pogodzenia. Doszło do tego, że zacząłem poważnie myśleć o odejściu. Wtedy okazało się, że Margaret jest w ciąży.

W tym przypadku teściowie mieli negatywny wpływ nie tylko na małżonków, ale również na rodzinę męża. Sytuacja, w której partnerzy nie potrafią nawiązać szczerych, uczciwych relacji ze swoimi rodzinami, staje się bardzo niekorzystna, a szkody, jakie może przynieść, są trudne do naprawienia.

Terry zawsze marzył o dużej, kochającej rodzinie. Niestety, spotkało go nieprzyjemne i przytłaczające doświadczenie. Chłopak czuł, że partnerka nie należy do niego. Nie tylko utracił władzę, ale także zostało zachwiane jego poczucie męskości i przynależności do rodziny. Nie trzeba dodawać, że Terry nie mógł poświęcać się w nieskończoność. Miał żal do żony, czuł się osierocony i oszukany. Jedynym ratunkiem dla ich małżeństwa była zmiana relacji między Margaret a jej matką. Terry chciał czuć się odpowiedzialny za siebie i żonę. Dla dobra ich przyszłych dzieci Terry i Margaret zdecydowali się pracować nad swoim związkiem.

Można powiedzieć, że teraz żyjemy w zgodzie – mówi Terry – Margaret bardzo długo nie pozwalała, by dzieci odwiedzały moich rodziców. W końcu postawiłem na swoim i zabieram je czasami do dziadków.

Sytuacja zmusiła Terry’ego, by przeciwstawił się żonie i jej rodzinie. Nigdy nie spodziewał się, że odnajdzie w sobie siłę, która pozwoli mu odzyskać szacunek do samego siebie.

Ostatnio coraz rzadziej widuję się z teściami. Zazwyczaj, gdy żona do nich idzie, zostaję w domu i oglądam telewizję. Czasami odwiedzamy ich razem, ale zawsze wracam do domu, gdy mam na to ochotę. Nadal uważam, że bracia Margaret są wspaniali, ale matka ma nad nimi zbyt dużą władzę. I to mi się nie podoba. Straciłem dla nich szacunek. Nie pozwolę, by Margaret traktowała mnie w podobny sposób. Nie chcę, by kiedyś stała się taka, jak jej matka. Wiem, że czeka mnie ciężka praca, ale nie boję się tego.

To zabawne, czuję, że stałem się prawdziwym mężczyzną. Od kiedy pokazałem Margaret, że jestem silny, wszystko między nami układa się lepiej. Obie z matką lubią walczyć, ale tak naprawdę potrzeba im silnego faceta, który powie dość. Ojciec Margaret zawsze się wycofuje. Pozwala, by żona wszystkim rządziła. Mam wrażenie, że w duchu ucieszył się, gdy nabrałem siły. Pokazałem mu jak to zrobić.

W końcu po tylu latach, zaczynamy żyć normalnie. Tak naprawdę zostałem ze względu na dzieci. Margaret jest wspaniałą matką. Mam cudowne dzieci. Nie potrafiłbym bez nich żyć. Są dla mnie wszystkim.

Niestety, Terry, pragnąc zaspokoić potrzebę miłości i chcąc potwierdzić własną wartość, odwraca się od żony i kieruje swoje uczucia ku dzieciom (tak jak rodzice Margaret). Oboje z Margaret mają przed sobą jeszcze dużo pracy. Jeśli nie podejmą trudu, ich małżeństwo przetrwa tylko tak długo, jak będą z nimi dzieci. Gdy zostaną sami, przytłoczy ich poczucie pustki. Nie poradzą sobie z kryzysem, a Terry będzie znów myślał o odejściu.

Historia II

Randy, sympatyczny, trzydziestoletni przedsiębiorca doświadczył czego innego. Na początku znajomości z przyszłą żoną wszystko wyglądało cudownie. Randy nie zdawał sobie sprawy z wpływu, jaki będą na niego mieć teściowie.

Kiedy chodziłem z Jody, wydawało mi się, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Stanowiliśmy parę doskonałą, prawdziwa jedność. Wszystko robiliśmy razem. To było wspaniałe. Powtarzałem, że jeśli tak wygląda małżeństwo, to wchodzę w ten interes. Przeżyliśmy niesamowite, najszczęśliwsze chwile w życiu.

A potem wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Zaraz po ślubie oddaliliśmy się od siebie. Kiedyś, Jody i ja byliśmy gotowić stawiać czoło całemu światu. Jako małżeństwo zaczęliśmy ze sobą walczyć. Zachowywaliśmy się jak zawodnicy w przeciwnych narożnikach. Nie wiedziałem dlaczego. Nie rozumiałem, co się stało.

Często się nad tym zastanawiałem. Dlaczego, jako narzeczeni potrafiliśmy się tak cudownie porozumieć? Czyżby poprzeczka była za wysoko? Po ślubie nie zdołaliśmy udźwignąć ciężaru. Czułem się oszukany. Wystarczył tydzień, żebyśmy stali się dla siebie zupełnie obcymi ludźmi.

Gdyby przed ślubem ktoś mi powiedział, że małżeństwo będzie piekłem, nie uwierzyłbym. Na etapie zauroczenia mężczyźni myślą, że to właśnie jest miłość i że taki błogostan będzie trwać wiecznie.

Gdy się pobraliśmy, żona nagle się zmieniła. Powiedziałem jej o tym. Powinienem ją zapytać, czy i ja się zmieniłem. Człowiek zwykle nie zdaje sobie sprawy z takich rzeczy.

Wyszła za mąż myśląc: Randy to świetny facet, ale mam nadzieję, że pod paroma względami się zmieni. Partnerzy często maja sprzeczne oczekiwania. Przed ślubem nigdy nie rozmawialiśmy o teściach. Ani razu. Jak gdyby nasi rodzice nie istnieli.

Potem pojawił się problem. Moje relacje z Jody i jej matką stały się zupełnie inne niż przed ślubem. Jody zaczęła traktować mnie zupełnie inaczej.

Na etapie narzeczeństwa, Randy lekceważył sygnały, jakie do niego docierały. Nie zwracał uwagi na to, że rodzina przyszłej żony tak naprawdę nigdy go nie lubiła i nie zaakceptowała. Zignorował ostrzeżenia. Liczył, że z czasem, wszystko jakoś się ułoży. Nawet nie przypuszczał, że czekają go takie problemy, a małżeństwo będzie wymagać ogromnej pracy.

Wychodząc za mąż kobieta myśli, że zmieni mężczyznę – mówi Randy – Mężczyzna żeniąc się, liczy na to, że kobieta nigdy się nie zmieni. I oboje maja rację.

Dopiero osiem lat później uświadomiłem sobie, że Jody próbowała poprawić swoje relację z matką. Wcześniej traktowała ją zwyczajnie. Po ślubie odnosiłem wrażenie, że chce wrócić do gniazda. Nagle znalazła się w pułapce. Musiała wybrać: miłość i lojalność wobec męża albo miłość i lojalność wobec matki, której nie chciała stracić.

Jeśli partner odczuwa strach przed utratą miłości rodziców, oznacza to, że związek nie daje mu satysfakcji i nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa. Takie obawy są efektem manipulacji i niezaspokojenia pewnych potrzeb. Dziecko nadal próbuje zdobyć miłość swoich rodziców, której tak naprawdę nigdy nie otrzymało lub o którą musiało stale zabiegać.

Co ciekawsze, matka Jody w ogóle nie pochwalała małżeństwa – mówi dalej Randy – Nie obchodziłem jej, a to, że straci córkę nie robiło na niej wrażenia. Zamiast mnie mógł być jakikolwiek inny facet. Wiemy o tym teraz, po trzynastu latach małżeństwa. Wcześniej Jody sobie tego nie uświadamiała.

Zapytany, czy matka próbowała ich rozdzielić, Randy odpowiedział: W pewien podstępny sposób, tak. Nigdy otwarcie nie twierdziła, że ma coś przeciwko mnie, ale sprawiała, że Jody czuła się winna tego, że opuściła rodziców. A przecież ona nigdy nie przestała się o nich troszczyć.

Dopiero w dniu ślubu zobaczyłem, co się święci. Rodzina Jody nie pomagała nam w przygotowaniach do wesela. Tego dnia wszyscy zachowywali się tak, jakby nic ważnego się nie działo. Zamążpójście Jody nie było dla nich żadnym znaczącym wydarzeniem.

Ceremonia miała się odbyć o trzeciej. W południe powiedzieli do Jody: No, na nas już pora. Tak, jakby wybierali się na zakupy do supermarketu! W ogóle nie byli przejęci. Nie okazali zadowolenia, jakiego można się spodziewać po rodzicach. Proszę sobie wyobrazić: młoda, dwudziestopięcioletnia kobieta wychodzi za mąż, a jej rodzice i rodzeństwo nie wspominają o tym nawet słowem. W końcu, koło południa, oznajmiają, że wychodzą. Wszystko wydało mi się wtedy takie nierealne.

Rodzice nie dopuszczali do siebie myśli, że oto zbliża się chwila, w której utracą córkę. Udając, że nic się nie dzieje, próbowali powstrzymać bieg wydarzeń. Podświadomie uważali, że córka ich zdradza. W tej sytuacji nie mogło być mowy o uroczystym świętowaniu tego dnia.

Jody była ich pierwszą córką, która wyszła za mąż. Znała swoich rodziców, więc nie zdziwiła się ich rekcją.

Dzieci wychowane w źle funkcjonujących rodzinach nie mają modelu, z jakim mogłyby porównać zachowanie rodziców. Wszelkie dziwactwa wydaja im się normą i niestety zwykle takich zachowań się spodziewają.

A ja byłem szczęśliwym panem młodym – opowiada dalej Randy – Pochodzę z zupełnie innej rodziny niż Jody. Moi rodzice byli bardzo podekscytowani. Takiej też reakcji oczekiwałem ze strony rodziców żony. W czasie wesela nie rozumiałem, co się dzieje. Ze zdziwieniem obserwowałem zachowanie teściów.

Komuś, kto wychował się w zdrowej rodzinie, taka sytuacja może się wydać zupełnie nieprawdopodobna. Zazwyczaj oczekujemy, że partner będzie powielał model zachowania, jaki znamy z własnego domu rodzinnego.

Wszyscy moi krewni byli wzruszeni i przejęci moim ślubem – mówi Randy – Od początku akceptowali Jody. Rozbieżność reakcji bardzo zmartwiła Jody. Mnie też.

Wzięliśmy ślub, i wtedy zaczęły się nasze problemy. Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Osiem lat konfliktów. Straszne. Jako młody człowiek myślałem, że rozumiem, na jakich zasadach opierają się związki. Po ślubie okazało się, że jestem w błędzie. Nagle pojawił się ból, poczułem niepewność i brak wiary w siebie. Nie mogłem sobie z tym poradzić.

Wtedy doszedłem do wniosku, że jeśli tak ma wyglądać małżeństwo, to lepiej z tym skończyć. Wszystkie dowcipy o małżeństwie wydały mi się prawdą. Czułem, że zrobiono ze mnie głupca. Gdy mężczyzna żeni się po raz pierwszy, koledzy mówią mu, ze to koniec: No, dałeś się złapać w pułapkę. Teraz weźmie cię pod pantofel. Na etapie narzeczeństwa, kiedy wszystko układa się wspaniale, słysząc podobne stwierdzenia, człowiek myśli tak: Może tobie zdarzyło się coś podobnego, ja na to nie pozwolę. Ale to przychodzi automatycznie. Nie wiadomo kiedy. Całkowity szok. Nie rozumiesz, o co chodzi.

Zdarza się, że nasze podświadome przekonania wywołują pewne sploty wydarzeń. Między innymi dlatego tak często spełniają się obawy. Randy podświadomie wierzył w to, co mówili żonaci koledzy. Rzeczywiście wydawało mu się, że po ślubie zona weźmie go pod pantofel, że on wpadnie w pułapkę. Być może właśnie to silne przekonanie spowodowało jego trudną sytuację.

Niektórzy radzą, by uważać na to, co myślimy i o czym marzymy, bo kiedyś może się to urzeczywistnić. Bądźmy świadomi swoich pragnień i przekonań, zwłaszcza tych, które zachowujemy tylko dla siebie. Jeśli są negatywne, nie pielęgnujmy ich, ale czym prędzej zmieńmy.

Na pytanie, czy Jody też czuła, że ich małżeństwu zagraża kryzys, Randy odpowiedział:

O tak. Mężczyźni bez zastanowienia obwiniają swoje żony. Łatwo zarzucać partnerce, że się zmieniła. Ale naprawdę się zmieniła. Gdy tylko to zauważyłem, powiedziałem o tym Jody. Zapytałem też, czy i ja się zmieniłem. Jeśli tak, niech mi o tym powie. Myślałem jednak, że byłem taki jak dawniej. Na początku uważałem, że to jej wina. Teraz wiem, że ja też się zmieniłem, ale wtedy nie chciałem tego zrozumieć.

Zapytany, czy w czasie narzeczeństwa zauważył oznaki wrogości ze strony teściów, Randy odparł:

Nie. Wydawali się mili. Kiedyś chodziłem z pewną dziewczyną, która chciałem poślubić, Jej matka powtarzała, że ze świecą szukać drugiego takiego jak ja. Inni przyjmowali mnie z otwartymi ramionami, a rodzice Jody nie. Bardzo mnie to martwiło. Chciałem być po prostu akceptowany przez rodzinę żony. Na zewnątrz teściowie byli neutralni, ale w głębi duszy mnie nie lubili.

Walka Randy’ego z teściami trwała wiele lat.

Sytuacja nadal jest trudna. Nie widujemy się z rodziną Jody. Chcieliśmy uratować nasze małżeństwo i dlatego byliśmy zmuszeni zerwać z nimi kontakt.

Problemy z teściami osiągnęły bolesne apogeum. Całkowite zerwanie z domem rodzinnym jest dla małżeństwa trudnym doświadczeniem, burzy potrzebę pokojowego współżycia z krewnymi. Młodzi ludzie nie mają nikogo, kto byłby dla nich wsparciem.

Próbowaliśmy żyć z nimi w zgodzie, ale po ośmiu latach zażądałem od żony wyjaśnienia naszej sytuacji. Postawiłem ultimatum. Nie mogłem dłużej tego znosić. Oni mnie nienawidzili i próbowali nas rozdzielić.

W terapii rodzinnej pacjentami nie są poszczególne osoby, ale wszyscy członkowie rodziny. Krewni Jody, jak gdyby w zmowie, przez cały czas dążyli do podtrzymania zamkniętego i niszczącego systemu. Nie było w nim miejsca dla nowego członka, szczególnie takiego, który zachwiałby równowagę władzy i lojalności oraz mógł zakwestionować styl życia całej rodziny. Rodzice Jody uznali, że Randy’ego należy zniszczyć.

Randy okazał się na tyle silny, by nie dopuścić do rozpadu swojego małżeństwa. Pomógł mu w tym fakt, że pochodził ze zdrowej, wspierającej się rodziny, która była dla niego, wspaniałym wzorem do naśladowania.

Pochodzimy z dwóch różnych światów. Moja rodzina jest ze sobą bardzo związana, a rodzina Margaret wręcz przeciwnie. To interesujące, gdy ze sobą chodziliśmy, rodzice pochwalali mój wybór, akceptowali i lubili Jody. Po ślubie żona zaczęła inaczej postrzegać moją rodzinę. To też stało się nagle. Nie straciła do nich sympatii, ale wyczuwałem jakąś nieokreśloną złość, zazdrość. Dlaczego ja wychowałem się we wspaniałej rodzinie? Dlaczego ona nigdy takiej nie miała? Wiem, że to było dla niej bardzo trudne. Dopiero po ślubie dostrzegła, jak wiele straciła. Czuła gniew i żal. Skierowała to przeciwko mnie.

Kiedy teściowie okazują więcej miłości i wsparcia niż rodzice, zdarza się, że dzieci czują się nielojalne wobec swojej rodziny. Wydaje im się, że wypierają się swoich rodziców. Co więcej, zaczynają dostrzegać, czego od nich nie otrzymali. Takie doświadczenia są bardzo bolesne. Źródłem tego cierpienia jest odkrycie czegoś, co od dawna było wymazywane ze świadomości.

Choć przeżywaliśmy trudne chwile, nigdy nie chcieliśmy się rozejść. Zwróciliśmy się o pomoc do specjalisty. Zaczęliśmy się zastanawiać, co się z nami dzieje, i dzięki temu uratowaliśmy nasze małżeństwo. Prawdziwa wojna wybuchła dwa lata po ślubie, gdy odcięliśmy się od rodziny Jody. Musieliśmy podjąć tę decyzję. To było przykre i ciężkie przeżycie.

Takie radykalne posunięcia bywają niezwykle bolesne. Kiedy Jody zaczęła walczyć o własną niezależność i prawo do bliskości z mężem, jej rodzina zareagowała bardzo gwałtownie. Nagle rodzice dali upust tłumionej przez lata złości, zaborczości i zazdrości. Nigdy nie potrafili pogodzić się z odejściem córki i nie tolerowali krytyki ze strony jej męża. Krewni Jody złapali się we własne sidła.

To było straszne, ale równocześnie oboje z Jody poczuliśmy się wolni – mówi Randy – Myślę, że bez tego kroku nie bylibyśmy razem. Na pewno skończyłoby się rozwodem. Tymczasem zdarzyło się coś bardzo ciekawego. Kilka lat temu starsza siostra Jody wyszła za mąż i historia się powtórzyła. Siostra Jody zrozumiała, przez co przeszliśmy. Teraz wie, jaką rolę wtedy odegrała.

Psycholog, który nam pomagał, podzielił się z nami bardzo ważną uwagą. Powiedział, że wrogowie naszych wrogów stają się naszymi sprzymierzeńcami. Po raz pierwszy od czterdziestu lat, Jody i jej siostra uświadomiły sobie, że nigdy tak naprawdę nie przyjaźniły się ze sobą. Teraz próbują to zmienić.

Nadal ciężko pracujemy nad naszym związkiem, walczymy o małżeństwo. Dla mnie najważniejsze było zrozumienie, że o to trzeba walczyć, nad tym trzeba pracować. Obie strony muszą tego chcieć. Obwinianie się do niczego nie prowadzi.

Od czasu do czasu pojawiają się przeszkody, które próbujemy pokonać. Gdy raz zrozumie się zasadę, na jakiej opiera się związek, nie popełnia się tak często tych samych błędów. A jeśli nawet się to zdarzy, wiemy, jak sobie szybko i skutecznie poradzić. Mamy swoje sprawdzone sposoby. Staramy się nie przenosić tych problemów na inne dziedziny życia. Najważniejsze to modlić się o cierpliwość i mądrość.

To małżeństwo wiele razy stało w obliczu katastrofy. Randy kilkakrotnie zastanawiał się nad odejściem. Szukał powodów, by zostawić żonę. Chciał mieć pewność, że postępuje. Zawsze jednak w ostatniej chwili uświadamiał sobie, jak bardzo kocha Jody i pragnie, by ich związek przetrwał.

Taka wytrwałość i odwaga, to dziś rzadkość. W pewnym sensie motywacją Randy’ego było dążenie do dojrzałości i chęć zrozumienia tego, co się wydarzyło w jego życiu. Kiedy uświadomił sobie, że każdy związek wymaga pracy, postanowił podjąć wyzwanie i przekonać się, czy potrafi dokonać zmian, o których marzył.

Mężczyźni zazwyczaj odchodzą dlatego, że zupełnie inaczej niż kobiety oceniają swoje czyny – mówi Randy – Myślą, ze wystarczy niewielki wysiłek, by partnerka była szczęśliwa i zadowolona. Zniechęcają się, gdy tak nie jest. Facet, który kupuje żonie piękną biżuterię, spodziewa się, że przez długie lata może nic nie robić, a i tak będzie chodził w glorii chwały. A w życiu tak nie jest. Już na drugi dzień trzeba czymś się wykazywać. Czasami codzienne pocałunki mają większą wartość niż pierścionek za dwa tysiące dolarów. Najważniejsze, by razem zastanawiać się nad tym, co dzieje się ze związkiem. Żaden mężczyzna nie wykpi się prezentami.

Moim zdaniem mężczyzna musi ciągle pytać sam siebie, jak poprawić jakość związku. Zamiast obwiniać partnerkę, powinien się zastanowić, co może dla niej zrobić. Jeśli znajdzie odpowiedzi na te pytania, i z czasem zacznie je wprowadzać w życie, wszystko dobrze się ułoży. Ludzie nie chcą pracować nad swymi związkami. Wygląda na to, że większość woli pielęgnować swój ból i narzekać.

RADY DLA KOBIET I MĘŻCZYZN

Jeśli obawiasz się, że twoje odejście od rodziny może być trudne, jeszcze przed ślubem porozmawiaj o tym z rodzicami. Zastanówcie się, jakie zmiany przyniesie twoje małżeństwo. Ustalcie nowe zasady, na jakich opierać się będą relacje między tobą i rodzicami. Postaraj się, by wszyscy byli z nich zadowoleni. W razie problemów poproś o pomoc terapeutę.

Pamiętaj, że po ślubie ty i twoja żona/twój mąż będziecie stanowić rodzinę. Wasze potrzeby powinny być dla was najważniejsze.

Jeśli twoja przyszła żona/twój przyszły mąż ma problem z rozstaniem się z rodzicami i uznaniem, że ty jesteś ważniejszy/ważniejsza, już teraz zwróćcie się do specjalisty.

Zawsze okazuj szacunek rodzicom i teściom.

Porozumienie, porozumienie i jeszcze raz porozumienie. Z każdym członkiem rodziny. Oto klucz do sukcesu.

Nie lekceważ przywiązania, jakie żona/mąż okazuje swojej rodzinie. Zwróć uwagę na to, jak traktuje twoich rodziców. Postarajcie się nawiązać jak najlepszy kontakt z waszymi rodzinami jeszcze przed zawarciem małżeństwa.

Przed ślubem zastanówcie się: W jaki sposób zamierzacie utrzymywać kontakt z waszymi rodzinami? Czy chcecie razem spędzać święta i wakacje? Jaki wpływ na wychowanie waszych dzieci będą mieli dziadkowie? Jeśli zauważycie poważną różnice zdań, postarajcie się od razu znaleźć rozwiązanie.

Pamiętaj, że bez względu na to, jak wiele pracy włożyłeś/włożyłaś w wasz związek, po ślubie wszystko się zmieni. To normalne, możesz się tego spodziewać. Postaraj się nie tracić cierpliwości. Najważniejsze jest pełne miłości porozumienie. Uświadom sobie, że ty ponosisz odpowiedzialność za część zmian. Obwinianie partnerki/partnera tylko zaszkodzi waszemu związkowi.

***

Całość powyższego tekstu pochodzi z książki:

Dlaczego odchodza

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Choroba na ratunek życiu

Magdalena Dembowska – praktykuje Nową Biologię.

Wątki rozmowy:
– nowa Germańska medycyna dr. Hamera,
– choroba to coś co sami stwarzamy w służbie samym sobie,
kiedy nie możemy poradzić sobie z konfliktem emocjonalnym,
– dlaczego sobie nie radzimy – problemy wynikające z
genealogii i okresu prenatalnego,
– myśli + mózg + ciało,
– funkcją mózgu jest utrzymywać nas przy życiu,
– funkcją programu choroba jest również utrzymać nas przy życiu,
– stres – kiedy nie jest tak jak byśmy chcieli,
– choroba ma sens – to zmniejszenie lub zwiększenie
funkcji organu w zależności od zapotrzebowania,
– niskie poczucie wartości – a choroba kości,
– każda choroba składa się z 2 etapów: fazy aktywnej – kiedy przeżywamy jakiś konflikt i fazy naprawczej po rozwiązaniu tego konfliktu,
– objawy występują głównie w fazie naprawczej,
– reumatyzm,
– czemu służy ból – o czym nas informuje – w czym pomaga,
– co się dzieje, kiedy tracisz kontakt z ciałem po zażyciu tabletki,
– choroby są uleczalne – i to my możemy się uleczyć własnym umysłem,
– to co się wydarza w związkach jest główną przyczyną naszych konfliktów,
– prawa natury i biologiczne funkcje płci,
– 99% ludzi ma schizofrenię w dzisiejszych czasach,
– czemu kobiety przejmują funkcję mężczyzn,
– jesteśmy biologicznym rozwiązaniem problemów naszych przodków,
– jeśli czujesz się nieszczęśliwy – to już jest choroba,
– jesteśmy opętani przez genealogię i historię naszych rodziców,
– kiedy czujemy wolność i spokój,
– prawa boże,
– jesteśmy kodowani wzorcami niezgodnymi z prawami natury,
– słowiański przekaz,
– alkoholizm – gdzie jest przyczyna,
– czego potrzebuje mężczyzna i co się dzieje, kiedy tego nie dostaje,
– uzależnienia to głównie problem z tatą (czy tata był obecny),
– kiedy rodzice się rozchodzą,
– marihuana – problem: kim jestem w ogóle,
– kokaina – problem: brakuje męskości,
– każdy partner jest idealny,
– małżeństwo to droga do świętości,
– dlaczego mężczyzna nie stoi przy kobiecie,
– zbyt silna relacja z matką – nie pozwala na głęboką relację z partnerką,
– pełnia związku – kiedy partnerzy wysyłają do siebie 100%,
– w starych plemionach – prawo głosu miał ten którego żona była zdrowa i miała się dobrze,
– wszystkie chcemy być prowadzone przez najlepszego samca,
– każda choroba jest chorobą psychiczną,
– rak szyjki macicy,
– rak tarczycy,
– biologia nie znosi tajemnicy,
– dzieci rodzą się z chorobą aby uzdrowić klan,
– co kiedy mężczyzna jest w relacji miłosnej z wieloma kobietami,
– rak prostaty,
– uczymy się przez doświadczanie, przez widzenie konsekwencji i przyczyn,
– popatrz na swojego partnera jako na rozwiązanie dla
całego klanu, który za nim stoi – wzbudzi to twoje współczucie i zrozumienie,
– w partnerstwie warto jest patrzeć w jednym kierunku i mieć wspólny kręgosłup,
– ważna kolejność: Bóg – partner – dziecko,
– dziecko potrzebuje widzieć kochających się rodziców,

– ucieczka do świata duchowości,
– kiedy człowieka określa jego praca,
– czym jest emigracja zarobkowa,
– mężczyźni w korporacjach – jak to działa,
– walka przeciwko mikrobom – biznes i wielka ściema,
– ojciec nie powinien krytykować córki a matka syna,
– mapa mózgu może powiedzieć wszystko o predyspozycjach człowieka,
– bycie samcem BETA – to stan depresji,
– zawał w fazie naprawczej,
– cholesterol u jeleni,
– pigułki antykoncepcyjne i ich wpływ na zachowania kobiece,
– pozwólmy sobie na fazę naprawczą organizmu,
– problem z mamą to problem z miłością,
– ważna ciąża, poczucie bezpieczeństwa – to podstawa dla dziecka,
– jak dostarczyć sobie miłości, której się nie dostało w dzieciństwie,
– prawda wyzwala a miłość leczy.