Odważ się znów pokochać

Śliwa przed domem
Nie miała wyjścia,
Zakwitła
(Shiki)

Nie wystarczy nauczyć się odchodzić. Najważniejsze, to nauczyć się, jak dalej żyć. Dlatego musimy nauczyć się mówić „tak” nowym możliwościom, drugiemu człowiekowi i samym sobie.

Rozstania są czyś naturalnym. Wszyscy odchodzimy i jesteśmy porzucani. Cały wszechświat opiera się na separacji, zmianie, stracie, braku i narodzinach nowego. Kiedy uświadomimy sobie tę wiedzę i przestaniemy traktować rozstanie jako bolesne odrzucenie, otworzymy się na nowych ludzi i nowe możliwości.

Większość z nas żyje jak we śnie. Co za strata! Życie i otaczający nas ludzie są najpiękniejszym darem, który codziennie nieświadomie odrzucamy. Dlaczego nie chcemy przyjąć tego, co w prezencie daje nam los?

Ograniczamy samych siebie wyobrażeniami o tym, jak „powinno” wyglądać nasze życie – czego się po nim spodziewać i co jest dla nas dobre (choć czasami się mylimy). Ta przeszkoda utrudnia zakochanie się i wybór odpowiedniego partnera, a przecież każdy z nas ma do tego wrodzoną zdolność.

Wielu z nas przypomina niewdzięcznych gości na wspaniałym bankiecie, jakim jest życie. Zamiast dobrze się bawić, obrażamy się, gdy skończą się posiłki. Krytykujemy jedzenie, jakie nam serwują, chcemy innych potraw lub objadamy się czymś, co nam szkodzi, a potem dziwimy się, że mamy niestrawność.

Niektórzy, zamiast ucztować, doszukują się wad u współbiesiadników. Nie mają pojęcia, kim jest gospodarz. Rzadko zdarza się, by ktoś przypomniał sobie o tym, że należy podziękować za zaproszenie na tak wystawną ucztę.

Są tacy, którzy nie zastanawiają się, co w ogóle robią na tym bankiecie. Gdy zabraknie jedzenia, wpadają w przerażenie. Są i tacy, których jedzenie w ogóle nie obchodzi, bo przez cały czas dokuczają reszcie gości. Takim ludziom wydaje się, że to ich przyjęcie. Nie zdają sobie sprawy, że wszyscy są tutaj równi. Jeszcze inni odmawiają przyjęcia poczęstunku i obrażeni czekają w kącie, aż impreza dobiegnie końca.

Dziękując za to co mamy, możemy poznać gospodarza uczty i dowiedzieć się, dlaczego zostaliśmy zaproszeni. Okazując wdzięczność, odkryjemy, że każdy gość bankietu jest wyjątkowy i ma coś, czym może się podzielić. Pamiętajmy, że nasz czas nieubłaganie ucieka. Nie marnujmy go na żale i obwinianie innych.

Miłość wymaga odwagi i wiary. Wiele mówi się o znaczeniu wiary, ale jak sprawić, by pojawiła się w życiu? Człowiek, który wierzy w życie, w ludzi i w samego siebie, to dziś rzadkość. Ktoś taki z pewnością doświadczył w życiu wielu upadków, ale nauczył się wstawać.

W związkach, tak jak w życiu, upadek jest czymś naturalnym. Zawsze możemy się po nim podnieść. Mimo, że spotkało nas nieszczęście i boimy się przyszłości, powinniśmy śmiało kroczyć drogą życia. Na tym właśnie polega wiara i zaufanie do siebie, Boga i świata oraz świadome i uważne życie.

Choć rozstania są bolesne, pamiętajmy, że wszystko we wszechświecie podlega przemianie. Jeśli nauczymy się kochać i akceptować siebie i innych, otrzymamy od życia najwspanialsze prezenty, a nasze związki będą coraz trwalsze i bardziej satysfakcjonujące.

wspolczesna-milosc-1

Jeśli poważnie myślisz o odnalezieniu związku, który z czasem może rozwinąć się w dojrzałą miłość, wypróbuj poniższej metody, która pozwala zmienić fantazje, niezadowolenie i poczucie odrzucenia, na spokój i jasność, na zrozumienie i szacunek dla ludzi.

Związując się z drugim człowiekiem, większość z nas automatycznie wpada w pułapkę swoich marzeń, fantazji, tęsknot i powtarzających się zachowań, których nie potrafimy kontrolować. Na początku znajomości najczęściej odczuwamy niezwykłe uniesienie. W tej fazie mamy wrażenie, że odnaleźliśmy osobę, która sprawi, że nasze życie stanie się pełne. Gdy uniesienie minie, zwykle wpadamy w depresję, obwiniamy partnera, próbujemy uciekać, chcemy zniszczyć związek lub samych siebie.

Na etapie uniesienia, właściwa ocena rzeczywistości może być bardzo trudna, a nawet zupełnie niemożliwa. Niestety, unikanie konfrontacji z rzeczywistością przynosi zgubne skutki.

Jeśli jesteś gotowy/gotowa zbudować trwały związek, oparty na solidnych podstawach, zapoznaj się z podpowiedziami. Dzięki nim szybko rozpoznasz sytuację i ludzi, którzy nie są dla ciebie odpowiedni, bo sprawiają, że przenosisz się w świat fantazji. A ta droga najczęściej prowadzi donikąd lub tam, gdzie nie chcesz iść.

Metoda pozwala raz na zawsze przerwać niszczący ciąg wydarzeń, które rodzą rozczarowanie i chroni przed popełnieniem błędu. Pozwala spojrzeć na związki z innej perspektywy, o co tak trudno w chwilach podniecenia, jakie towarzyszy nowym znajomościom.

1. Zastanów się nad swoimi preferencjami i priorytetami. Określ, co według ciebie jest niezbędne do szczęścia, a bez czego możesz się obejść.

Pomyśl, czego wymagasz od związku i czego w nim nie tolerujesz. Jeśli ktoś nie spełnia twoich oczekiwań, nie obwiniaj go, ale zrozum, że po prostu inaczej nie potrafi. Nie lekceważ własnych potrzeb, wycofaj się, zanim niezadowalająca cię sytuacja się utrwali.

Uświadom sobie, że istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo spotkania kogoś, kto posiada wszystkie pożądane przez ciebie cechy. Jeszcze raz zastanów się, które warunki koniecznie musi spełniać twój partner/partnerka. Z czego możesz zrezygnować? Uważaj, nie oszukuj siebie.

Przygotuj listę cech: niezbędnych, niepożądanych i mniej ważnych w związku. Oto kilka z nich: cierpliwość, niezawodność, spontaniczność, figlarność, elastyczność, stabilność i niezależność finansowa, religijność, gadatliwość, małomówność, zaborczość, wrażliwość, zazdrość, monogamiczność, poczucie humoru, wygląd.

Zastanów się nad każdą z powyższych cech. Oceń, jak bardzo są dla ciebie ważne. Czy tę cechę musi posiadać twój partner (lub związek)? Czy jesteś w stanie ją tolerować? Czy jest ci obojętna? Przy każdej pozycji zaznacz swoją ocenę.

Patrząc na listę, przeanalizuj swoje zachowanie w związkach. Być może tylko wydaje ci się, że czegoś potrzebujesz, a tak naprawdę nie odczuwasz tego braku w obecnym związku. Zastanów się, co najbardziej przeszkadzało ci w twoich poprzednich związkach. Nie oszukuj siebie. Zapisz spostrzeżenia. Odkrywanie prawdy o sobie zawsze jest pouczające.

Pamiętaj, że wszystko się zmienia, a ty cały czas się rozwijasz. Rozważając, jak w tej chwili postrzegasz związki, uświadom sobie, kim teraz jesteś i kim nie jesteś. Nie możesz opierać związku na wyobrażeniach, kim będziesz lub możesz być w przyszłości. Punktem wyjścia musi być teraźniejszość.

Wiele potencjalnie udanych związków rozpadło się z powodu drobnych różnic, które na dłuższą metę mogły okazać się mało istotne. Nie zapominaj o swojej liście cech. Myśl o niej i systematycznie staraj się ją aktualizować. Pamiętaj o tym, co jest dla ciebie ważne, i na tym koncentruj swoją uwagę.

2. Naucz się odróżniać miłość fałszywą od prawdziwej. Na pustyni fatamorgana nie zaspokoi twojego pragnienia.

Pragnienie miłości i głód związku z drugim człowiekiem sprawiają, że często przestajemy odróżniać prawdziwe uczucie od fałszu. Fałszywa miłość przybiera formy uzależnienia, walki o władzę i kontrolę. To, co łączy partnerów w takim związku, nie jest miłością, ale przywiązaniem.

Kiedy spotkasz potencjalnie idealnego partnera, zamiast flirtować i próbować zrobić na nim wrażenie, postaraj się go dokładnie wysłuchać. Jakie ma plany? Czego od ciebie oczekuje? Uniesienie i pozytywne uczucia nie oznaczają jeszcze prawdziwej miłości.

Zadaj sobie pytania: Czy ta osoba nie traktuje mnie jak kogoś, dzięki komu podniesie poczucie własnej wartości? Czy nie jestem dla niej zdobyczą, z którą może dumnie pokazać się na ulicy? Czy daję jej poczucie bezpieczeństwa? Czy naprawdę mnie zna? Czy wie, kim jestem? A może szuka kogoś, kto przypomina dawną miłość?

Żeby się tego dowiedzieć zapytaj tę osobę o jej wcześniejsze związki i uważnie wysłuchaj odpowiedzi.

Spotykając interesującego człowieka, który wzbudza naszą nadzieję, bardzo rzadko zadajemy sobie trud, by usiąść, porozmawiać i dowiedzieć się, kim naprawdę jest.

Zrób to. Zapytaj o poprzednie związki i wcześniejszych partnerów. O to, jacy byli, co lubili, a czego nie tolerowali w związku. Jakie mieli problemy? Kto odszedł i dlaczego? Wysłuchaj z uwagą odpowiedzi. Istnieje prawdopodobieństwo, że w waszym związku powtórzą się jego zachowania i doświadczenia z przeszłości.

Czy posiadasz cechy, których ta osoba poszukuje? Czy twój partner nie oczekuje, że się dla niego zmienisz? Oczywiście, niektóre rzeczy można zmienić, ale te najważniejsze, wrodzone cechy człowieka raczej pozostają niezmienne.

Szanuj to kim jest i co mówi. Zamknij usta i słuchaj.

Ludzie chętnie opowiadają o sobie, gdy czują, że okazujemy zainteresowanie. Zapytaj swojego rozmówcę o rodzeństwo, rodziców i ich związki. Wiele osób próbuje w dorosłym życiu odtwarzać model związku znany z dzieciństwa. Jeśli masz do czynienia z kimś, kto pochodzi z trudnej rodziny, dowiedz się w jaki sposób – i czy w ogóle – nad sobą pracuje. Czy szukał pomocy terapeutycznej, a jeśli nie, to czy zechce to zrobić? Czy uświadamia sobie, że jest obciążony problemami, które wymagają rozwiązania?

Pamiętaj jak wielka jest siła przyzwyczajenia.

Zachowania związane z relacjami międzyludzkimi często stają się nawykiem. Zastanów się, jak dużą samoświadomość posiada osoba, która cię interesuje. Czy potrafi się przyznać do tego, że popełnia błędy.

Na początku, te pytania mogą wydać się zupełnie nieromantyczne. Choć pozbywając się złudzeń odczuwamy stratę, tak naprawdę zawsze przynosi to wielką korzyść: możliwość poznania prawdziwego człowieka. Oszczędzisz sobie bólu – twoje fantazje prędzej czy później i tak muszą się rozwiać, a ty nie skończysz w związku z człowiekiem, którego nie znasz i który, być może, do ciebie nie pasuje.

3. Słuchając rozmówcy, odsuń na bok własne wyobrażenia na jego temat, nie osądzaj go i nie oceniaj. Nie kieruj się własnymi popędami. Poznaj, kim jest.

Musisz powstrzymać się przed projektowaniem własnych pragnień na drugiego człowieka. Poznaj jego prawdziwą osobowość. Nie okazuj zadowolenia lub niechęci, bo twój rozmówca może odnieść wrażenie, że go oceniasz, a wtedy zamilknie albo zacznie mówić to, co chcesz usłyszeć.

Nie komentuj jego wypowiedzi. Nie mów, że powinien się zmienić. Po prostu słuchaj. Jeśli zadajesz pytania, a potem oceniasz odpowiedzi, twój rozmówca od razu to wyczuje i przestanie być z tobą szczery. Nie znaczy to, że nie powinno się odróżniać właściwego partnera od kogoś, któ nie będzie do ciebie pasował. Po prostu nie wydawaj wyroku.

Wysłuchaj i zrozum historię związków tego człowieka. Zastanów się czego chce i czy to ci odpowiada. Być może masz do czynienia ze wspaniałym kandydatem na partnera, ale nie dla ciebie.

Na początku znajomości ludzie najczęściej mówią o sobie i o tym, czego spodziewają się po związku. Niestety, zazwyczaj nie zwracamy na to uwagi. Lekceważymy znaki i sygnały.

4. Nie próbuj zmieniać drugiego człowieka. Nie licz, że ty się zmienisz. Zastanów się, czy w danym momencie do siebie pasujecie.

Wiele osób już na samym początku związku liczy na to, że zmieni partnera lub siebie. Ciągle słychać skargi, że gdyby ta druga osoba naprawdę nas kochała, zmieniłaby swoje zachowanie.

To wielki błąd. Osoby pozostające w długotrwałym związku potrafią się zmienić, by zadowolić swojego życiowego towarzysza. Jeśli jednak miłości towarzyszy rozczarowanie z powodu podstawowych cech partnera, taki związek, nie ma szans powodzenia. Druga osoba zawsze wyczuje niezadowolenie i nabierze przekonania, że nie jest tym, kim powinna być. Taka sytuacja sprawia cierpienie obu stronom.

Żeby uświadomić sobie prawdę, trzeba odwagi i mądrości. To, że nie potrafisz żyć z osobą obdarzoną danymi cechami, nie znaczy jeszcze, że jest ona złym człowiekiem. Po prostu do siebie nie pasujecie. Pamiętaj, że gdzieś w pobliżu ktoś może szukać właśnie takiego partnera, jakiego ty nie akceptujesz.

5. Nie kłam i nie pozwól, by inni cię okłamywali.

Na początku znajomości ludzie często kłamią lub przesadzają mówiąc o sobie. Fałszują obraz siebie i akceptują zafałszowany wizerunek innych. Osoba zainteresowana drugim człowiekiem chętnie uwierzy w każde łgarstwo, jakie od niego usłyszy. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi, a prawda zawsze wychodzi na jaw. Im wcześniej to się stanie, tym lepiej. Bezpieczniej jest dowiedzieć się prawdy, zanim zaangażujesz się emocjonalnie w znajomość.

Jeśli nie chcesz, by cię okłamywano, musisz poznać rzeczywistość, w jakiej żyje dana osoba. Spotykaj się z ludźmi, o których opowiada twój partner, poznaj jego rodzinę, a jeśli to możliwe, idź tam gdzie pracuje. Zapytaj o jego życie i porównaj to, co od niego słyszysz, z tym co udało ci się zobaczyć na własne oczy.

Zadziwiające jest, jak wielu ludzi rezygnuje z własnych opinii i osądów, byle tylko utrzymać związek. Złudzenia bywają niezwykle kuszące. Kłamstwo, gry czy pozerstwo wynikają z poczucia, że ty lub twój partner nie jesteście wystarczająco dobrzy.

Trzeba uważnie stawić czoło iluzjom. Bez względu na to, kim jesteś, zasługujesz na miłość. Wszyscy na nią zasługujemy. Musimy poznać prawdę o sobie i znaleźć kogoś, kto zechce przyjąć to, co dajemy. W innym przypadku możemy stawać na głowie, by zatrzymać przy sobie partnera, a on i tak nigdy nie będzie zadowolony. Takie doświadczenia często rujnują poczucie własnej wartości. Pamiętaj, już teraz możesz tego uniknąć.

6. Nie spiesz się. Dowiedz się wszystkiego, czego potrzebujesz, zanim na dobre zaangażujesz się w związek.

Na początku znajomości i kobiety i mężczyźni zawsze czuja potrzebę zbliżenia się do siebie. Chcą jak najszybciej się w sobie zakochać. Nie spiesz się, nie ulegaj tej pokusie. Poznanie drugiej osoby wymaga czasu. Ludzie bardzo powoli odsłaniają prawdę o sobie. Nie pozwól, by ktoś cię pospieszał. Ty też nie pospieszaj innych.

Nie nalegaj, by druga osoba mówiła lub robiła coś, czego nie chce. Nie pozwól, by wymagała tego od ciebie. Wykorzystajcie wspólny czas na zajęcia, dzięki którym lepiej się poznacie.

Jeśli nie czujesz się wystarczająco pewnie, niczego nie obiecuj i nie zgadzaj się na rzeczy, których nie chcesz robić, nawet gdy oznacza to utratę tej osoby. Jeśli ze względu na twoją odmowę odejdzie, nie żałuj. Ktoś taki nie byłby dla ciebie odpowiednim partnerem. Odpowiedni partner szanuje rytm, według którego żyjesz, ale pamiętaj, że tego samego wymaga od ciebie. Właściwy partner rozumie, że cierpliwość jest podstawą sukcesu każdego związku.

7. Zrozum świat własnych fantazji: czego wymagasz i co przenosisz na drugiego człowieka? Zastanów się, czy nie masz skłonności do powtarzania pewnych zachowań? Jeśli uważasz, że powracają dawne nawyki, zrób wszystko, by to zmienić.

Poznanie drugiego człowieka jest ważne, ale nie mniej ważne jest poznanie i zrozumienie siebie. Jeśli zależy nam na właściwej i pełnej miłości, musimy uświadomić sobie zarówno swoje dobre, jak i złe cechy.

Czasami nasze nieświadome fantazje, wyobrażenia, tęsknoty czy skłonności nie pozwalają rozpoznać odpowiedniego partnera. Wpływają na nasze zachowanie. Popychają nas do odejścia, gdy powinniśmy zostać, lub do zaangażowania się, gdy lepiej byłoby zerwać.

Poznaj prawdę o sobie. Weź odpowiedzialność za własne skłonności i za związek, jaki pragniesz stworzyć. Nie pozwól, by był przypadkowy. Zwracaj uwagę na styl życia, cele, wartości i ważne dla ciebie cechy charakteru. Zachowaj czujność (pomogą ci w tym powyższe wskazówki), zastanów się, czy związek z tym człowiekiem może mieć sens. Nie zawsze już na początku znajomości coś zaiskrzy między dwojgiem ludzi. Wielkie uczucie pojawia się wtedy, gdy partnerzy darzą się wzajemnym szacunkiem, czują się bezpieczni i akceptowani. Do tego także potrzebna jest cierpliwość.

8. Pamiętaj, że miłość opiera się na prawdzie i mądrości, wymaga czujności i uwagi. Okazuj wdzięczność za to, co otrzymujesz od partnera. Nie bój się dawać i otwórz się na drugiego człowieka.

Pamiętaj, że nigdy nie przyciągniesz osoby, która jest bardziej od ciebie zrównoważona. Jeśli pragniesz znaleźć w związku spełnienie, najpierw poszukaj tego w sobie. Jeśli chcesz, by partner więcej dawał, najpierw ty daj coś z siebie. Porzuć dziecinne nawyki i wymagania. Przygotuj się na ustępstwa, jeśli dzięki nim uczynisz partnera szczęśliwym.

Naucz się codziennie dziękować za to, co otrzymujesz. To pomoże ci skoncentrować się na dobrych i pięknych, a nie negatywnych aspektach twojego życia. Na początku bardzo pomocne może być zapisywanie tego, co każdego dnia otrzymujesz, a za co warto dziękować. Jeśli będziesz to robić z należytą uwagą, efekty cię zadziwią. Lista darów, jakie otrzymujesz, nie ma końca.

Wiedząc, że cały czas otrzymujesz coś od partnera, z pewnością i ty zechcesz dawać. To naturalny proces, który powoduje reakcje łańcuchową. Dawanie sprawi, że poczujesz się szczęśliwą i atrakcyjną osobą. Pamiętaj, że im więcej dasz, tym więcej otrzymasz. Wkrótce zauważysz, że w twoim życiu pojawiła się miłość i spełnienie.

***

Biało rozkwitła
śliwa – jedno jest pewne
po nocy brzask
(Buson)

***

Tekst wpisu pochodzi z książki Brendy Shoshanna pt. „Dlaczego mężczyźni odchodzą”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie AMBER,   w 2009 roku, (Wyd. 2).

Dlaczego odchodza

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu

Robią wiele lub wręcz nie robią nic, by kontrolować swe nałogi, swoje wewnątrz małżeńskie konflikty i swoje problemy. Wywołują tym zamieszanie, które absorbuje twego partnera i udziela się reszcie rodziny.

Toksyczni teściowie, których poznaliśmy dotychczas, wywierali wpływ na małżeństwo swego dziecka dzięki aktywnej postawie i agresywności. Naciskali na syna lub córkę próbując ukształtować jego/jej życie w sposób, który im odpowiada. Niezależnie od taktyki, jaką przyjmowali, starali się grać rolę dominującą, osoby, która w związku was łączącym ma prawo do rozkazywania.

Mistrzowie chaosu natomiast, to ludzie zupełnie inni i nie będą się oni zanadto interesowali twoim małżeństwem. To teściowie, których życie jest tak nieszczęśliwe i chaotyczne, że staje się potężnym wirem ciągle narastających kryzysów i katastrof.

Mistrzowie chaosu to teściowie:

  • uwikłani we wzajemną wrogość lub wściekłość

  • marnotrawcy majątku

  • ludzie o niestosownych zachowaniach seksualnych

  • finansowo nieodpowiedzialni

  • terroryzujący twego partnera w dzieciństwie

Tacy teściowie wyrządzają krzywdę zarówno sobie, jak i innym, i ich działań nie można zignorować. Bo kiedy rozchwianie emocjonalne teściów narasta, a ich życie osobiste rozsypuje się, musi na tym ucierpieć również stabilność twojego małżeństwa, ponieważ teściowie chaotyczni mają szczególny dar wciągania twego partnera na swoją niestabilną orbitę.

Weterani pól bitewnych

Niektóre pary żyją w stanie nieustannego napięcia. Nie ufają sobie, mają odwieczne żale i odbywają co jakiś czas nieustanne bitwy, od których drżą szyby w oknach. Rozchodzą się i godzą na powrót, przeczekują od jednego kryzysu do następnego, często szukając oparcia u twego partnera.

I nagle okazuje się, że twój partner jest beznadziejnie uwikłany w ich nieustanną wojnę – i przyjmuje na siebie rolę bufora, mediatora czy wreszcie zwyczajnie musi wysłuchiwać ich niekończących się pretensji.

Tacy teściowie nieustannie wysysają z was czas i energię. W ten sposób podcinają same korzenie waszego związku.

Znajomy harmider

Jest wiele długoletnich par, które walczą do samej śmierci. Zdaje się, że potrzebują wielkich dramatów i zamieszania, walki, trzaskania drzwiami, wybuchów, krzyków i zachowania takiego, jakby tym razem, już na pewno, mieli ze sobą zerwać.

Przerażenie, obezwładnienie, i szczególnie – zbyt neurotyczna więź z partnerem, uniemożliwiają im podjęcie jakichkolwiek kroków, które mogłyby pozwolić uczynić życie każdej ze stron lepszym.

To głównie dzięki temu neurotyzmowi, mimo mnóstwa gniewu i dramatycznych sytuacji, ciągle wracają do swej specyficznej „normalności” i zachowują się często tak, jakby w ogóle nic się nie wydarzyło.

Dzieci takich rodziców, pochłonięte są przemożną potrzebą ratowania krzywdzonej matki i fantazjowaniem na ten temat. Partnerzy takich dzieci natomiast, zmuszeni są do ustawicznego dzielenia się współmałżonkiem, z nieszczęśliwym i skłonnym do samodestrukcji rodzicem.

Na szczęście, z fachową pomocą i przy wspólnym wysiłku, ten przygnębiający cykl, można przerwać. Trzeba tylko chcieć zauważyć problem i chcieć podjąć działania, aby z tego problemu wyjść.

„Przecież ja nie jestem alkoholikiem”

Uzależnienia i błazenady alkoholików, często agresywnych i nie raz agresywnych bardzo, raz po raz psują to, co dla ludzi z nimi obcujących, powinno być radosnym i miłym czasem.

Anita pochodziła z typowej rodziny alkoholika. Rodziny, która nigdy nie przyjęła do wiadomości, tego co dla wszystkich innych było równie widoczne jak słoń na środku mieszkania. Był to rodzinny sekret lub problem, o którym wiedzieli wszyscy dookoła, ale z którym nikt nie chciał się zmierzyć.

Alkoholizm jest tylko jedną z wielu postaci nałogowych zachowań, które mogą odcisnąć na twoim małżeństwie niezwykle wyraźne piętno. Takim problemem może być branie narkotyków, uzależnienie od hazardu, zboczenia seksualne, czy wreszcie każde inne z tysięcy wstydliwych zachowań, które możemy spotkać.

Jednakże bez względu na to jaką postać przyjmuje ów „niewidzialny” słoń, każdy obchodzi go na palcach, udając, że go nie ma. Nikt nikomu nie chce „sprawić przykrości” i nie śmie powiedzieć czegokolwiek złego, o którymkolwiek członku rodziny. Bardzo trudno jest, o poczucie realizmu.

Rodzina zwykle broni uzależnionego członka i często bagatelizuje rozmiar nałogu i tego nałogu konsekwencje, a osobę, która próbuje im otworzyć oczy, uważa za niegodziwca. Na szczęście w tym nieszczęściu, czasami dochodzi do dramatycznego przebiegu zdarzeń, co sprawia, że w końcu problem zmusza osoby bliskie do podjęcia zdecydowanych kroków, przeciw biernej akceptacji niezdrowego rodzinnego układu.

„Pewnego wieczoru zdarzyło się coś, co okropnie nas wystraszyło. Mamy rocznego synka. Byliśmy u teściów na obiedzie, i teść pił bez przerwy, jak zwykle. Ledwie trzymał się na nogach. Po obiedzie usiedliśmy w innym pokoju aby porozmawiać, a teść zaczął zabawiać wnuka… Kiedy jest trzeźwy – a to zdarza się coraz rzadziej – jest wspaniałym dziadkiem, ale tego wieczora zabawa stała się zbyt agresywna i pchnął dziecko tak, że mały uderzył o stolik do kawy i rozciął wargę. Byłem wściekły, a Anita zrobiła się blada jak śmierć. Pożegnaliśmy się natychmiast po tym, jak zatamowaliśmy krwawienie. W drodze do domu, prawie nie rozmawialiśmy, ale kiedy mały poszedł spać, powiedziałem Anicie, że to się musi skończyć – teraz! Że nie mam zamiaru już więcej uczestniczyć w tym szaleństwie. Przytaknęła, a na jej twarzy pojawił się wielki smutek, ale wzięła mnie za rękę i powiedziała, że tak, że się zgadza”.

Niestety, trzeba było prawie katastrofy, aby Anita zdała sobie sprawę z tego, w jak szkodliwej i niebezpiecznej sytuacji znalazła się jej rodzina i aby przyznała, że jej ojciec już od dawna wyrządza im krzywdę.

Pragnienia nadzieje i pułapka rzeczywistości

W związkach z trudnymi rodzicami, duży udział ma nienaturalne odwrócenie ról. Dziecko staje się obrońcą i ratownikiem. Tym, kim normalnie dla dziecka, są rodzice.

Dzieci uzależnionych rodziców, przez całe lata odgrywają role ich powierników i obrońców, mimo że, wstydząc się ich krępującego zachowania, wielokroć np. nie mogą zaprosić do domu przyjaciół. Bronią rodzica i żywią się swymi pobożnymi życzeniami, że wszystko jakoś, samo wróci do normy.

Dzieci takich rodziców, swym biernym zachowaniem biorą udział w ich samodestrukcji. Przez całe lata nie chcą spojrzeć w oczy swym własnym problemom z uzależnionym rodzicem, ale gdy wydarzy się coś strasznego i niemalże dojdzie do tragedii, w większości przypadków i na szczęście, w końcu dociera do nich, że należy chronić najbliższych.

Niestety, istnieje duże prawdopodobieństwo, że uzależnieni rodzice nigdy się nie zmienią.

Studnia bez dna

Niektórzy teściowie wywołują okropny konflikt między tobą i twoim partnerem, oczekując, że będziecie nieustannie ratować ich z kłopotów i innych skutków nieodpowiedzialnych zachowań.

Nieustanne ratowanie, umożliwianie dalszego funkcjonowania i przejmowanie na siebie roli rodziców – to wszystko nie jest niczym więcej niż tylko opatrunkiem, który wprawdzie przynosi chwilową ulgę, ale w żadnym wypadku nie leczy chorych zachowań toksycznych teściów.

Różnica między pomaganiem a ratowaniem

Nie ma nic złego w pomaganiu rodzicom lub teściom w wyjściu ze złej sytuacji, w którą popadli. Choroba, rozwód, utrata pracy i kłopoty finansowe są częścią naszego życia. Bywa, że zaoferowanie pieniędzy lub podtrzymanie na duchu to duży krok na drodze pomocy komuś, na kim ci zależy.

Jednakże, co innego pomagać teściom, których dotychczasowa odpowiedzialna i skrupulatna postawa nie budzi zastrzeżeń, a co innego regularnie wyciągać z kłopotów tych, którzy ciągle popadają w biedę za sprawą impulsywnych i nieprzemyślanych postępków, takich jak nadmierne wydatki, gry hazardowe, czy nierozważne inwestycje.

Łowca miłosnych przygód

Teściowie obu płci często flirtują i czarują partnerów swoich dzieci, innych krewnych, a czasem nawet takich zachowań dopuszczają się wobec dzieci własnych. Zachowania te często bywają opisywane eufemistycznymi zwrotami typu: „Och, mama po prostu znów zaczyna te swoje głupstwa”, „Tata zawsze był prawdziwym ogierem”, „Mama zawsze lubiła młodych chłopców”, „No przecież wiesz, jacy są mężczyźni”.

Takie, i wiele innych podobnych racjonalizacji, ma umożliwić zbagatelizowanie tych zachowań i potraktowanie ich z przymrużeniem oka.

Jednakże, pomimo jednomyślności w dążeniu do lekkiego traktowania obraźliwych zachowań seksualnych, nie są one wcale zabawne, ani – oczywiście – fair. Jeśli jednak ktoś uważa inaczej i udaje, że właściwie nic się nie dzieje, wówczas zaistniała sytuacja będzie się przedłużać bez przeszkód i wszyscy będą zadowoleni – oczywiście wszyscy, poza obiektem zalotów.

„Mój teść zawsze okazywał w stosunku do mnie trochę za dużo uczuć i dlatego czułam się w jego towarzystwie nieswojo. Wiele razy, kiedy żegnaliśmy się z teściami po spędzonym z nimi wieczorze, obejmował mnie zbyt mocno i przybliżał o wiele zanadto… Nie chciałam nic na ten temat mówić, ale teraz naprawdę wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli. Któregoś wieczoru byli u nas na obiedzie i on zerwał się, by nosić naczynia do kuchni, bo ja tam byłam. Wstawił naczynia do zlewu, złapał mnie i pocałował… Oddychał naprawdę ciężko i powiedział, że chciał to zrobić, i jeszcze o wiele więcej, od pierwszej chwili, gdy mnie zobaczył. To było ohydne! Ma około pięćdziesiątki i prezentuje się nieźle, ale na Boga, to mój teść! To jak kazirodztwo!

Byłam tak porażona i ogłuszona, że stałam jak katatonik. Zaczęłam mechanicznie pakować naczynia do zmywarki. A teść najzwyczajniej wrócił do reszty towarzystwa”.

Kiedy po raz pierwszy teść zaczął przyciskać Kim do siebie w sposób wywołujący u niej niezadowolenie, nie zareagowała stanowczo, zupełnie nieświadomie dając mu w ten sposób ciche przyzwolenie na dalsze badanie gruntu i sprawdzanie, jak daleko może się posunąć.

Kiedy bez sprzeciwu godzimy się na rzeczy nie do zaakceptowania, pokazujemy tej drugiej osobie, że nasze granice są bardzo słabe. A wtedy ona zaczyna wierzyć, że nie ma nic, co by mogło ją powstrzymać przed nasileniem obelżywego zachowania.

Kim nie musiała staczać bitwy sama i zaczęłam namawiać ją, by powiedziała o tym swojemu mężowi Erykowi: „Och, już to zrobiłam, a on wyznał, że nie ma pojęcia, co zrobić. Później Eryk powiedział o wszystkim swojej matce, która też stwierdziła, że nie wie, co zrobić… Okazało się, że jego ojciec od dawna cieszy się opinią osoby skłonnej do uwodzenia i zachowań niewłaściwych w relacjach z kobietami spokrewnionymi, więc takie incydenty zdarzały się już wcześniej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie chce konfrontacji z teściem Kim.

Męża Kim, bardziej martwi to, że mógłby wprawić w zażenowanie swego chutliwego ojca – i że wskutek tego mogliby się od siebie oddalić. Czuję się skrzywdzona i zdradzona. Nikt nie chce mnie bronić. Kocham mojego męża, albo kochałam, dopóki nie zmienił się w galaretę, ale wiem, że z taką rodziną nie chcę mieć nic wspólnego”.

W takiej sytuacji małżeństwo, które mogło być szczęśliwym związkiem, nagle znalazło się na krawędzi przepaści dlatego, że któremuś z teściów pozwolono na niewłaściwe zachowanie, a obiekt jego poczynań czuje się zraniony i zły z winy partnera, który nie chce podjąć niezbędnych kroków, by stać się obrońcą osoby skrzywdzonej. Partner osoby skrzywdzonej stał się bezwolną meduzą, sparaliżowaną niechęcią do sprawienia przykrości ojcu i strachem przed byciem okrzykniętym przyczyną rodzinnego kryzysu.

Powrót na bezpieczne wody

Jeśli takim niestosownym zachowaniom nie przeciwstawimy się dostatecznie wcześnie oraz wystarczająco stanowczo, niemal pewne jest, że będą one narastać, aż do fizycznej próby przełamania ustanowionych przez ofiarę granic.

Takie rodziny nie są bezpiecznym miejscem, chyba że ty – przy udziale twojego partnera lub bez jego wsparcia – podejmiesz zdecydowane kroki, by ukrócić ten rodzaj zachowań. Nikt nie musi znosić niechcianych, słownych, czy fizycznych zalotów, ani ze strony teściów, ani kogokolwiek innego.

Jeśli twój partner był w dzieciństwie ofiarą twych teściów

Posuwając się w głąb najciemniejszej sfery problemów z teściami, trudno ominąć kipiel podmywającą fundamenty tych rodzin, w których dopuszczono się krzywdzenia dzieci. Zapewne są wśród was osoby, które wyszły za kogoś, kto padł w dzieciństwie ofiarą emocjonalnych, fizycznych, czy wreszcie seksualnych nadużyć ze strony rodziców.

Rodzice krzywdziciele, przeciwnie niż rodzice wymagający lub nieprzystosowani, nie mają zwykle większych kłopotów z radzeniem sobie w świecie zewnętrznym.

Niektórzy z nich zwracają się do swoich dzieci z prośbą o pomoc, inni nie potrzebują ani żadnej pomocy, ani ratunku.

Jednakże ich zachowanie w przeszłości świadczy, że u podłoża tej z pozoru „normalnej” fasady, leżą głębokie zaburzenia emocjonalne.

Dlatego, choć kłopoty nie muszą pojawić się natychmiast, pamiętaj, że niezdolność twego partnera do psychicznego uwolnienia się spod wpływu rodziców, może zrujnować wasze życie równie łatwo, jak inne postawy toksycznych teściów.

Głównym obiektem ataku takich teściów nie jesteś ty, ale twój partner.

Stajesz się buforem

„Jenna używa męża jako filtru odgradzającego ją od telefonów rodziców. Rodzice są w stosunku do niej niezwykle krytyczni i zachowują się w sposób obraźliwy. Zresztą tak było zawsze. Jej ojciec bił ją, gdy była mała i zamykał w komórce na całe godziny. Na rany Chrystusa ona miała sześć lat! Jaki człowiek zrobiłby coś takiego małej dziewczynce? Potem jej cudowna mamusia oskarżała ją o każde napięcia i tarcia, które zdarzały się między rodzicami, a dam głowę, że było ich wiele – są do dzisiaj. Wiedziałem, że będą problemy już w chwili, gdy zaczęliśmy ze sobą chodzić, ale Jenna wydawała się taka silna – jak ktoś, kto przeszedł piekło, ale ocalał. Myślałem, że potrafi się o siebie zatroszczyć sama”.

Ale siła Jenny była jedynie fasadą, która budowała przez lata, aby móc normalnie funkcjonować w świecie zewnętrznym. Wewnątrz była nadal małą przestraszona dziewczynką.

Jeżeli twój partner podjął zdecydowane kroki w kierunku wyzdrowienia i usamodzielnienia się, wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo, że wasze stosunki z teściami nie nastręczą zbyt dużych problemów.

Jeśli jednak sytuacja wygląda inaczej, nieuchronnie znajdziesz się w samym centrum, nie mając najmniejszego pojęcia, jak zachować się w stosunku do ludzi, którzy głęboko zranili osobę, którą kochasz. I jak na ironię, twój partner będzie odruchowo udaremniał każdą twoją próbę ochronienia go przed jego rodzicami.

Mąż Jenny był zdezorientowany, ponieważ Jenna dalej pragnęła utrzymywać kontakty z ludźmi, którzy sprawili jej – i nadal sprawiają – tyle bólu. Z jego punktu widzenia sprawa była prosta: „Jenna powie im, żeby skończyli z poniżaniem jej i gorszącymi telefonami, bo inaczej będzie musiała wykreślić ich ze swego życia”.

Jednakże aby zrozumieć Jenny, jej mąż musiał poznać pewne podstawowe prawdy na temat dorosłych krzywdzonych w dzieciństwie. Tylko wtedy jego dezorientacja i niecierpliwość mogły zmienić się w mądrość i współczucie.

Spadek po nadużyciach

Niemal wszystkie problemy z teściami rozkwitają w warunkach, kiedy twój partner jest ze swymi rodzicami w stanie poważnego konfliktu. To pozwala teściom odgrywać w waszym życiu rolę większą, niż jest to zdrowe dla waszego związku. Zaś nie ma drugiej rzeczy, która by bardziej, niż krzywda przeżyta w dzieciństwie, upośledzała zdolność człowieka do usamodzielnienia się od rodziców i rozpoczęcia dorosłego życia.

Krzywda wyrządzona w dzieciństwie odziera człowieka z poczucia własnej wartości, upośledza jego pewność siebie oraz stanowi pożywkę dla zwątpienia we własne możliwości i pożywkę dla nienawiści do siebie.

Ludzie skrzywdzeni w dzieciństwie nie wierzą w siebie i w swoje możliwości. Wydaje się im, że nie zasługują na prawdziwą miłość, że w ogóle nie zasługują na nic dobrego.

Trzymają się kurczowo osób, które ich skrzywdziły, ponieważ w głębi duszy nadal czują się jak małe, nic nie warte dzieci, i są głęboko przekonani, że zanim zaczną żyć własnym życiem, muszą – jakkolwiek irracjonalnie by to nie zabrzmiało – doprowadzić do tego, by rodzice wreszcie ich pokochali.

Na szczęście, trudne dzieciństwo wcale nie musi prowadzić do ślepego zaułka. I to pomimo traumy, jaką wywołują przykre doświadczenia.

Nieprawdziwe są wszystkie ponure przepowiednie, według których ludzie skrzywdzeni w dzieciństwie, gdy dorosną, stają się towarem wadliwym. Przy dużym wysiłku można rozmiar szkód znacznie zmniejszyć.

Magnetyczna siła zburzeń

Im silniejszy jest nałóg teściów, im większa jest krzywda, którą wyrządzili, czy wreszcie im silniej zaznaczona jest ich nieumiejętność samodzielnego radzenia sobie z własnym życiem i otaczającym światem, tym mniejsza jest zdolność ich dorosłego dziecka do uwolnienia się spod wpływu rodziców.

Po wielu latach fantazjowania o ratowaniu rodziców, po nieustannym ich wspomaganiu, dbaniu o nich, podtrzymywaniu na duchu, i sprzątaniu po nieprzystosowanych, nieodpowiedzialnych rodzicach, twój partner jest przekonany, że do niego należy zrobienie wszystkiego, by wyratować ich z kłopotów. Bo wtedy wyobraźnia podpowiada, że któregoś dnia przyjdzie nagroda: teściowie obdarzą wreszcie twojego partnera miłością i aprobatą, których on/ona tak bardzo pragnie.

Przemożna chęć twego partnera, by ratować rodziców, nie jest świadomym wyborem. To reakcja wyuczona: przez wiele lat życia, w sytuacji kryzysowej, jedynym wyjściem wydawało się dziecku zaspokajanie potrzeb rodziców, podczas gdy właściwie powinno być na odwrót.

Presja nie działa

Nietrudno mieć żal do partnera, który wciągnął cię w życie u boku chaotycznych teściów. Z jasnym, trzeźwym spojrzeniem dostrzegasz, że teściowie mają ogromną przewagę nad twym partnerem, a ty sam nie widzisz żadnego wyjścia z sytuacji.

Jednakże sięgnięcie po szybkie rozwiązanie, takie jak wywieranie presji na partnera, by zaprzestał kontaktów z twoimi toksycznymi teściami, choć kuszące, nie rozwiązuje problemu. Najwyżej utwierdzi twego partnera w przekonaniu, że jest niedobrym dzieckiem, pozbawionym szans na dokonanie wyboru lub podjęcie decyzji.

O wiele lepszy skutek możesz osiągnąć, dając partnerowi oparcie i zachęcając go/ją do poważnej rozmowy z rodzicami, i to od razu. Wtedy i tylko wtedy, twój partner będzie miał prawdziwą szansę dokonać nowych wyborów i postawić ciebie i wasze małżeństwo na pierwszym planie.

KONIEC

***

Wpis przygotowany został na podstawie książki Susan Forward i Donny Fraizer pt. „Toksyczni teściowie”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie jacek santorski & co, w 2002 roku.

W książce tej znajdziesz więcej informacji na temat rodzajów toksycznych relacji z teściami oraz jak sobie pomóc, by uratować swoje małżeństwo.

toksyczni tesciowie

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 3: Krytycy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 4: Zaborcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 5: Nadzorcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 6: Oziębli pogardliwcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu (ostatnia)

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 6: Oziębli pogardliwcy

To planowo niechętni teściowie, których okrucieństwo, gniew, a czasem zwyczajnie obraźliwe zachowanie, jest niezwykle bolesne i niemal zawsze obejmuje również sabotowanie twojego małżeństwa, polegające na nastawianiu twego partnera przeciw tobie.

Najciemniejszą kartę stosunków rodzinnych zapisują teściowie pogardliwcy, którzy zupełnie zamykają przed tobą swe serce i umysł, a gdyby mogli, to z chęcią, wykluczyliby ciebie ze swego życia. Pogardliwcy uważają, że jesteś nie do zaakceptowania.

Nie jesteś osobą, jakiej chcieli, i dlatego nie przepuszczą żadnej okazji, aby dać to do zrozumienia tobie i twemu partnerowi. Zwykle robią to w okrutny i bezlitosny sposób.

Pogardliwcy korzystają z każdej szansy, by cię odepchnąć. Szczują, by zniszczyć małżeństwo, które za ich sprawą staje się nie do zniesienia.

Dla podkreślenia, jak bardzo pragną położyć kres wszelkim waszym kontaktom, będą słać zaproszenia do twego partnera, nie uwzględniając ciebie, a czasami nawet twoich dzieci a ich wnuków.

W krańcowych przypadkach pozbawią miłości nawet swoje własne dziecko, wykluczając was oboje ze swojej rodziny, sądząc, że lepiej w ogóle nie mieć dziecka, niż mieć takie, które nie spełniło ich oczekiwań.

Przyczyny, dla których cię odrzucają, mogą być liczne i rozmaite, i często nie mają nic wspólnego z ukrytą głębiej prawdą, będącą rzeczywistą przyczyną takiego okrutnego postępowania. Mówią, że nie lubią cię, ponieważ nie mogą tolerować twojej rodziny, twojego statusu społecznego i finansowego, twojej religii, albo nawet twojego wyglądu.

Pierwsze ostrzeżenia

Preston to jedyny mężczyzna, z jakim byłam. Chodziliśmy ze sobą w szkole średniej, a sprawy nabrały wagi, gdy byliśmy na studiach. Zaczął u mnie nocować i to właśnie wtedy jego rodzice zwrócili się przeciwko mnie. Tolerowali mnie, dopóki nie zaczęli widzieć we mnie zagrożenia dla ich blisko związanej rodziny. Jego matka wydzwaniała do niego, gdy był u mnie, a kiedy to ja podnosiłam słuchawkę, nie mówiła nic poza „daj Prestona do telefonu”. Zupełnie jakby mnie nie było.

Co gorsze, Preston rzucił studia, aby pracować na pełnym etacie, i nie poinformował o tym rodziców. Kiedy się dowiedzieli, wściekli się i powiedzieli, że to z mojego powodu nie skończył studiów.

Takich ostrzeżeń, że nie będzie łatwo, było wiele, ale myślałam, że sobie poradzę. Byłam pewna, że kiedy przywykną do myśli, że nasz związek jest poważny i poznają mnie lepiej, wszystko będzie dobrze. O rany, chyba bujałam w obłokach.

Czas nie pomaga

Pamiętasz mit „kiedy mnie lepiej poznają, zaczną mnie lubić”? Wszyscy chcemy wierzyć, że nasza miłość do partnera/partnerki poruszy nawet najtwardsze serca teściów. Że zbliżą się, gdy tylko zobaczą, jak bardzo zależy nam na związku, oraz zdadzą sobie sprawę, że twój przyszły partner/partnerka jest dobrą kochającą osobą.

Niestety, teściowie pogardliwcy rzadko ulegają wzruszeniom. W rzeczywistości, im bardziej upewniają się, że młodzi nie widzą świata poza sobą, oraz że mało można zrobić by zmienić postanowienie ich dziecka, nasilają swa krucjatę przeciwko.

Uderzają zawsze w najsłabszy punkt

Teściowie bywają czasem niezadowoleni z wyboru, jakiego dokonuje ich dorosłe dziecko, i robią co mogą, by dziecko zmieniło zdanie. Ale gdy dochodzi do ślubu, miękną trochę, godzą się z tym, co nieuniknione, i nawet starają się być milsi. Mogą nie być szczęśliwi, ale z nową rodziną utrzymują więzi emocjonalne, nawet jeśli są one przyćmione krytycyzmem i próbami nadzorowania związku.

Ale są również teściowie jak wykuci z kamienia. Żadnego mięknięcia, żadnych prób akceptacji. Zawsze znajdą nowy powód do przypinania łatek.

Głównym obiektem krytyki stała się moja waga. Niewątpliwie jestem zbyt gruba, i próbuję coś na to poradzić, ale na pewno nie potrzebuję nieustannych komentarzy typu: „Powinnaś schudnąć” czy ”Jak ty mogłaś dopuścić do takiej nadwagi?”

Teściowa nigdy nie odmawia sobie przyjemności nadmienienia, że ktoś tam żeni się z „piękną i szczupłą dziewczyną”. Za każdym razem, gdy się widzimy, ogląda mnie jak przez lupę. Nigdy nie wiem co założyć – po pięć razy zmieniam ciuchy, kiedy mam iść do nich. Dlaczego ona zawsze musi mnie tak poniżać?

Albo:

Matka mego męża właśnie przysłała wielkanocne pozdrowienia, zaczynające się od „tylko dla mojego syna”. Zebrałam się w sobie i postanowiłam, że z nią porozmawiam. Zadzwoniłam do niej, ale odłożyła słuchawkę. Nareszcie zrozumiała, że nie ze mną te numery, i teraz skarży się swojemu synowi, że jestem zbyt mocna.

Kryzys

Toksyczne zachowania teściów, wywierają na małżonków wpływ niemal nie do zniesienia, co może objawiać się nieustannymi kłótniami i atmosferą przesyconą żalami i napięciem. Zwykle partner zauważa złe traktowanie współmałżonka, jednak przeważnie nie robi wiele, by dać oparcie, którego w takiej sytuacji tak bardzo współmałżonek potrzebuje.

Niestety, wcale nierzadko zdarza się, że partner, owszem broni, ale swoich rodziców. Nawet gdy widzi ich rażącą winę. Istnieją i tacy, którzy dla rodziców, są w stanie poświęcić własne małżeństwo. Bez żadnego wahania.

Bardzo często zdarza się też, że partner ucieka od problemu, a ucieka tak daleko, że potrafi wdać się nawet w grożący całkowitym rozpadem małżeństwa, romans i zdradę. I tym jeszcze bardziej pogrąża współmałżonka.

Na szczęście, część dzieci takich rodziców, właśnie w obawie przed rozpadem małżeństwa, doznaje przebudzenia i zastanowienia się nad swym postępowaniem dotyczącym wszystkich aspektów ich związku, a zwłaszcza podejścia do własnych rodziców.

A oto, jak głębokie rany może powodować odrzucenie przez teściów:

Sprawy mają się o wiele lepiej, ale chwilami nadal czuję się naprawdę oszukana. Moje dwie siostry mają cudownych teściów i czasami łapię się na tym, że myślę: „Czemu ja nie jestem dość dobra – wszystko czego się dopuściłam, to miłość do ich syna!”

„To złe pytanie” – powiedziałby psycholog – „Właściwie należałoby zapytać, dlaczego oni nie są dość dobrzy, by dostrzec, z jak wspaniałą osobą mają do czynienia”.

Odrzucenie zza grobu / Niezrozumiałe okrucieństwo

Czasami, aby ukarać dziecko za to, że opuściło matkę/ojca, i aby zyskać pewność, że nie będzie się ono dzieliło niczym, co należało do nich, rodzice dosięgają swoich dzieci aż zza swojego grobu.

Po około dwóch miesiącach od chwili, gdy David i Shelley rozpoczęli swoje sesje terapeutyczne, ojciec Shelley zmarł na atak serca. Po jego śmierci Shelley przestała mieć jakiekolwiek wątpliwości, co do tego, że jego zamiarem było odrzucenie Davida i ukaranie Shelley za to, że za niego wyszła.

Oto co powiedziała Shelley przez łzy: „Nigdy mnie nie kochał! Zostawił wszystko mojej matce i dwóm braciom, dodając w testamencie klauzulę, z której czarno na białym wynika, że nie powinnam dostać nic. I nie zostawił nawet grosza dla swojego jedynego wnuka. Nie chodzi o te pieniądze – byłoby cudownie coś z tego dostać, ale damy sobie radę bez nich”.

Ojciec Shelley nigdy nie pogodził się z tym, że córka wyszła za Davida – mało prawdopodobne jest też, że w ogóle zaakceptowałby jakiegokolwiek innego wybrańca swojej córki. Zżerająca go niechęć do człowieka, który zabrał mu coś cennego, ujawniła się nie tylko w chęci nadzorowania córki, ale również w jej odrzuceniu.

Podłoże

David opowiedział pewne niezwykłe istotne zdarzenie:

„Kiedy się pobraliśmy, Shelley wyznała mi, że gdy jej ojciec dowiedział się o mnie, przyszedł do jej mieszkania i perorował do czwartej nad ranem o tym, jaki ogromny błąd Shelley popełnia… Jego zdaniem – nigdy do niczego nie dojdę. Powiedział: ‘Pozbądź się tego faceta. Możesz trafić o wiele lepiej. Masz świetną pracę i wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć, we wszystkim. W tym facecie nie ma krzty przedsiębiorczości… Utkniesz w jakimś domu na prowincji z kupą wrzeszczących dzieci’. Potem wyjął portfel i dał jej czek na pięć tysięcy dolarów, aby pokazać, kto tak naprawdę o nią się troszczy.

Shelley była zawstydzona i bała się rozmawiać o tym ze mną, bo kiedy pierwszy raz spotkałem się z jej ojcem, myślałem, że to tylko nadopiekuńczość. Teraz jednak widzę wyraźnie, jak chory jest ten człowiek. On naprawdę chciał być jedynym mężczyzną w życiu swojej córki”.

David trafił w samo sedno. Ojciec Shelley robił co mógł, aby pokazać córce, że jej mąż nie jest mężczyzną na miarę jej ojca – nie jest tak bogaty, nie ma takich ambicji, zdecydowanie jest mniej wart. Ojciec Shelley był tak z nią związany, że nie było mowy o jakichś granicach, czy jasnym określeniu roli. Zazdrość o każdego człowieka, który potencjalnie mógł pomniejszyć jego rolę w życiu jego córki sprawiła, że gotów był współzawodniczyć i poniżać tych, którzy chcieli zająć jego miejsce.

Ale właściwie jaka była rola ojca Shelley? Czy był jej ojcem, czy może rywalem walczącym z każdym innym mężczyzną, o miejsce w jej sercu?

Przez to rozmycie się ról, wyraźnie przebija wątek uwodzenia i dezorientacji. Shelley z dużą goryczą musiała wyznać Davidowi, że jej ojciec zawsze z nią flirtował i zachowywał się w stosunku do niej niewłaściwie. Najbardziej jednak bolesne musiało być przyznanie się do tego, przed samą sobą.

Poza nim jednym nikt nie był dość dobry

„Zaczynam rozumieć, że ojca nie obchodziło, ani co ja chcę, ani co ja czuję – zależało mu tylko na nim samym. Mogłam przyprowadzić do domu Mela Gibsona i też nie byłoby żadnej różnicy. Nie chodziło o to, że nikt nie był dość dobry dla mnie – chodziło o to, że jedynym człowiekiem odpowiednim dla mnie był mój ojciec. Dziękuję Bogu, że nigdy w stosunku do mnie nie posunął się za daleko. Jednakże ciągle żartował na temat seksu, a kiedy zaczęłam umawiać się z chłopakami, chciał abym opowiadała mu ze szczegółami, co robiliśmy na randce”.

Choć ojciec Shelley nie dał swym niezdrowym uczuciom w stosunku do niej ujścia w postaci fizycznych zachowań, klimat jaki stworzył można niewątpliwie zaliczyć do kazirodztwa w sferze psychicznej. Jego postępowanie nie było wprawdzie karalne sądownie, ale wiązało córkę z nim, z mocą, z której dopiero teraz zaczęła sobie zdawać sprawę.

Było pewne, że w takiej atmosferze, ojciec Shelley odrzuci każdego mężczyznę, który mógłby zająć jego miejsce.

Gdy pojawia się dziecko / Odwilż

Czasami teściowie, którzy całkiem odrzucali partnera życiowego ich dorosłego dziecka, potrafią wszystkich zaskoczyć. Dzieje się tak często przy narodzinach wnuka.

„Masz wnuka, a jesteś największym dzieciakiem w rodzinie. Czas skończyć z tym wszystkim co robisz i mówisz, i wreszcie dorosnąć! Ten człowiek jest dobry dla naszej córki i kochają się oboje. Wstyd mi, że dotychczas byłam cicho, ale teraz z tym koniec. Za dziesięć minut idę do szpitala. Jeśli nie masz zamiaru mi towarzyszyć, pójdę sama, a ty możesz sobie zostać w domu i podumać o tym, jak wiele niepotrzebnego smutku, budzi we wszystkich twoje postępowanie, i to tylko dlatego, że twój zięć nie jest taki, jakiego sobie wymarzyłeś. Skoro tak, mam dla ciebie nowinkę – ty też nie byłeś tym, którego wymarzyli sobie moi rodzice, a jestem też pewna, że i ja nie byłam Miss Ameryki dla twoich!”

Chandler jakby zmalał i poszedł na górę, aby się przebrać. I ku kompletnemu zaszokowaniu i zdziwieniu, pojechali oboje. Chandler był zmieszany, ale wziął dziecko na ręce i nazwał go miłym chłopczykiem. No cóż, to było już coś.

Stosunki między nową rodzina Felicji a rodziną, w której wyrosła, nigdy nie będą idyllą, ale przynajmniej stały się spokojne i cywilizowane. Wielka lodowa góra znacznie stopniała.

Zdarza się jednak, że nawet narodziny dziecka nie przyczyniają się do choćby częściowej akceptacji ze strony teściów. A czasem zdarza się nawet, że narodziny wnuczka, nie powstrzymują toksycznych teściów, przed próbami rozbicia małżeństwa ich dziecka.

„Już nie należysz do rodziny”

Ze wszystkich gróźb i kar wytyczanych przez teściów-pogardliwców, do najbardziej niszczących należy stwierdzenie: „Jeśli poślubisz tę osobę, nie będziesz dłużej należał do naszej rodziny”.

Groźba usunięcia z rodziny, połączona z przepowiednią groźnych emocjonalnie konsekwencji jeśli twój partner narazi się na gniew, to najcięższa artyleria pogardliwców. Trzeba wiele samozaparcia, aby znieść takie ultimatum.

Wizja emocjonalnego wygnania, budzi w człowieku pierwotny lęk przed porzuceniem i równie pierwotną potrzebę odczuwania bliskości i przynależności.

Taka groźba, poważna czy nie, może też wywołać podwójną lojalność i poczucie winy u twojego partnera/partnerki, który przestaje rozumieć, komu jest winien lojalność i wobec kogo ma obowiązki.

Kiedy wychodziliśmy, przyszły teść wziął swego syna Hanka na stronę i coś mu powiedział. Nie usłyszałam o co chodziło, ale sądząc z wyrazu twarzy Hanka, musiało to być coś okropnego. Kiedy jechaliśmy do mojego mieszkania, Hank milczał, więc zapytałam, co jego ojciec powiedział mu na odchodne. Próbował całą rzecz zbagatelizować, ale nie bardzo mu się udało. „Och, nic specjalnego – odrzekł. Tata po prostu powiedział w swój niezrównanie snobistyczny sposób: ‘Ta dziewczyna nie ma klasy, ani pochodzenia. Nie mogę uwierzyć, że zależy ci na kimś takim jak ona, po tych wszystkich stosownych znajomościach, które kiedyś nawiązałeś’. A kiedy mu powiedziałem, że może się nie wysilać, ponieważ już podjąłem decyzję, odparł, że jeśli się z tobą ożenię, będę musiał zapomnieć, że kiedykolwiek byłem ich synem. Nie martw się – on po prostu udaje ważniaka jak zwykle, gdy coś mu nie pasuje”.

Hank starał się, by jego głos brzmiał beznamiętnie, nie wiedział jednak, czy jego ojciec faktycznie ma zamiar zrealizować groźbę. I kiedy po ślubie, jego rodzice zerwali z nim kontakty, był zupełnie załamany. Nancy zachęcała go, by spróbował się z nimi pogodzić, ale jego wysiłki kończyły się zawsze tym samym warunkiem – nie wcześniej, aż się JEJ pozbędziesz.

Hank kochał Nancy, ale jednocześnie nosił w sobie głęboki żal do niej za to, że musiał tak wiele dla niej poświęcić. Trzeba było dużego wysiłku, aby ta młoda para mogła odzyskać miłość i szczęście, na które zasłużyła.

Teściowie pogardliwcy uważają, że przy odpowiedniej dozie chłodu i okrucieństwa z ich strony, będziesz miał/miała wreszcie dość i odejdziesz od nieakceptowanego przez nich partnera. Posługując się miłością jak maczugą, wyrażają swe „zainteresowanie” losem swego dziecka poprzez kompletne odrzucenie osoby jego partnera – obiecując zarazem, że wszystko znów będzie dobrze, gdy tylko ten niechciany zięć/synowa zniknie z ich rodzinnej sceny.

Ślepota pogardliwców

Rodzice, których dorosłe dziecko wybiera naprawdę nieodpowiedniego partnera – utracjusza, lub partnera nieodpowiedzialnego finansowo, lub takiego którego droga życiowa usłana jest wieloma nieudanymi związkami, lub który pozostawił na swojej drodze liczne żony/licznych mężów i gromadkę dzieci, czy takiego który ma za sobą niewłaściwe postępki a może nawet kryminalną przeszłość – tacy rodzice mają prawo protestować i starać się uświadomić swemu potomkowi smutną prawdę. Gdyby tego nie robili, nie spełniliby swego zadania.

Jednakże gdy wybranka/wybranek twojego dziecka nie ma takich skaz charakterologicznych ani bagażu błędów przeszłości, które uzasadniałyby sygnał do podjęcia stanowczych kroków prewencyjnych, taka sytuacja nie upoważnia nikogo do zachowań typowych dla pogardliwców.

Nietolerancja, wygórowane oczekiwania i wymaganie, aby dzieci scedowały na rodziców prawo do decydowania o swym małżeństwie – wszystko to łączy się w jedno i zasłania im ciebie, czyli osobę, która zasługuje co najmniej na uprzejmość i szacunek.

Odrzucają cię, nie wiedząc właściwie, kim jesteś.

***

Wpis przygotowany został na podstawie książki Susan Forward i Donny Fraizer pt. „Toksyczni teściowie”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie jacek santorski & co, w 2002 roku.

W książce tej znajdziesz więcej informacji na temat rodzajów toksycznych relacji z teściami oraz jak sobie pomóc, by uratować swoje małżeństwo.

toksyczni tesciowie

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 3: Krytycy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 4: Zaborcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 5: Nadzorcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 6: Oziębli pogardliwcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu (ostatnia)

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 5: Nadzorcy

Uważają, że twój partner nie jest w stanie zająć się swoim życiem i wkraczają, aby zrobić to lepiej od niego.

Wymagają ustępliwości i oferują szczególny rodzaj miłości, uzależniony od tego, jak dobrze uda ci się ich zadowolić.

W strukturze rodzinnej, którą budują na długo przed twoim pojawieniem się na ich scenie, nadzorcy trzymają wszystko silną ręką i wcale nie mają zamiaru popuścić cugli, gdy pojawiasz się na horyzoncie. Są na samym szczycie rodzinnej drabiny społecznej i mają zamiar utrzymać swój status, a to oznacza, że ich dorosłe dzieci powinny zachować dotychczasową zależność od nich.

W sprawach dużych i małych pokazują twojemu partnerowi, że nie ma ani cech charakteru, ani środków, by przetrwać poza obrębem ich orbity. Głównym celem nadzorców już nie jesteś ty. Głównym celem nadzorców jest twój partner – ich dziecko.

Nadzorcy chcą mieć niczym niezaburzone poczucie porządku, satysfakcji i dominacji, które osiągają, wywyższając się wobec własnych dzieci. Uważają, że właśnie tak powinno być. I kiedy coś wybije ich ze stanu równowagi, niemal automatycznie podejmują działania przywracające im kontrolę – uciekają się do jawnych gróźb, robią awantury, odmawiają miłości, pieniędzy lub akceptacji.

Ale mają też w zanadrzu, wiele trudniejszych do rozszyfrowania manipulacji i sugestii służących do wywołania u ciebie poczucia winy. I bez trudu znajdują najskuteczniejszą taktykę.

Marsz Mendelsona sygnałem do ataku

Teściowie-nadzorcy są niemal zawsze rodzicami-nadzorcami, tak więc mają za sobą, i długą praktykę, i wcześniejsze wychowanie swojego dziecka w atmosferze nadzoru.

Teściowie-nadzorcy, w sposób bardzo typowy dla siebie, znacznie bardziej koncentrują się na swych własnych zachciankach, niż na tym, czego pragną inni. A pierwszą okazją dla nich będzie najprawdopodobniej twój wielki dzień – dzień ślubu.

Bo jeśli poglądy teściów zetrą się z twoimi, wesele stanie się dobitnym, symbolicznym wyzwaniem rzuconym ich autorytetowi.

W rezultacie uroczystość weselna zmieni się w pole walki, emanującej napięciem i złością, co oczywiście wywiera wpływ na życie nowożeńców. I pamiętaj, jeśli masz teściów-nadzorców, to za lojalność w stosunku do ciebie (jeśli w ogóle taka wystąpi), twój partner/partnerka będzie musiał drogo zapłacić.

Nadzór nie rozróżnia płci

Na terroryzowanie, knowania i wywoływanie poczucia winy w celu przeprowadzenia swej woli, monopolu wcale nie mają teściowe. Również teściowie, mogą regularnie próbować sterować tobą i lekceważyć twoje życiowe decyzje. Teść również może być prawdziwym ekspertem w dziedzinie rodzinnego nadzoru.

Nadzorujący teściowie i teściowe mają bardzo wyrobione zdanie na temat tego, jak powinno toczyć się życie i regularnie próbują tobą sterować i lekceważyć twoje życiowe decyzje.

Gdy sprawa nie należy do ważnych, na żądania/sugestie teściów możesz przystać bez większego uszczerbku lub po prostu puścić je mimo uszu. Jednakże kapitulacja w kwestii ważnej, może doprowadzić nawet do naruszenia spójności twojej osobowości.

Ustaliliśmy z Shelley, że skoro właściwie żadne z nas nie należy do żadnego kościoła, to w przyszłości zapoznamy nasze dzieci z różnymi poglądami religijnymi – dla nas samych najlepszą religią jest bycie dobrym człowiekiem. Chcieliśmy się pobrać w pewnym naprawdę uroczym małym hotelu nad oceanem, ale teść miał inny pomysł. Więc skończyliśmy przy ołtarzu, ponieważ zatruł nam życie i uległem, gdyż nie chciałem być tym złym facetem. W rezultacie czuję się jak szmata, zwłaszcza, że tego, co przeżywają moi rodzice, w ogóle nikt nie brał pod uwagę.

Nieustająca ofensywa

Dzieci nadopiekuńczych rodziców znakomicie funkcjonują w świecie zewnętrznym, gdzie wzajemne relacje nie są oparte na całej masie narastających przez lata oczekiwań, żądań i osądów, które towarzyszyły stosunkom z rodzicami. Jednak u dzieci rodziców-nadzorców, nigdy nie wykształca się w pełni samodzielna i niezależna osobowość.

Dorosłe dzieci nadzorców są uwikłane w konflikt między lojalnością wobec rodzica/rodziców, a lojalnością wobec męża/żony, dlatego często wybierają osobę, z którą łączy ich dłuższa wspólna historia, choćby nawet wywierało to negatywny wpływ na ich małżeństwo.

Zrobienie przykrości współmałżonkowi, a więc nowemu członkowi rodziny jest dla nich o wiele mniej przerażające i niosące mniejsze poczucie winy, niż rozmowa i przeciwstawienie się rodzicom-nadzorcom.

W przypadku teściów nie przejawiających skłonności do nadopiekuńczości i nadzoru możliwe jest natomiast:

  • otwarte przedyskutowanie z tobą i/lub twym partnerem każdego rodzącego się problemu,

  • negocjowanie warunków lub dobijanie targu,

  • wypracowanie takiego sposobu rozwiązania problemu, który nie prowadzi do wygranej jednej ze stron i przegranej drugiej.

Niestety, nie każdy rodzic potrafi się na to zdobyć. I kiedy dzieci rodziców-nadzorców pobierają się, rodzice-nadzorcy odbierają to jako katastrofalne zachwianie się ich pozycji i wyzucie z dotychczasowej tożsamości. A ludzie pozbawieni czegoś, co sobie cenią, gotowi są walczyć desperacko o odzyskanie straty.

Tacy rodzice, podkopując u swoich dzieci pewność siebie oraz samoświadomość, automatycznie przedłużają zależność i posłuszeństwo swoich dzieci wobec nich. Choćby jeszcze na jakiś czas. A to wystarcza, aby sami poczuli się o wiele bardziej władczy i potrzebni. I tak bez końca.

Dać odczuć kto tu rządzi

Rodzice o charakterze nadzorców, o ile jest to możliwe, starają się zatrudniać swoje dzieci lub ich partnerów w rodzinnych przedsiębiorstwach. Uzyskują w ten sposób możliwość nadzorowania nie tylko osobistego życia małżeństwa, ale również poborów małżonków.

W takim przypadku, nie da się ominąć ryzyka wynikającego z uzależnienia związanego ze stosunkiem pracy. Wtedy równowaga sił ulega poważnemu zachwianiu i mimo finansowych korzyści, czy pozornego bezpieczeństwa, które stają się twoim udziałem, cena jaką musisz w końcu zapłacić, jest ogromna.

Dobre pytanie zła odpowiedź

Małżeństwo pozostające pod wpływem nadzorujących teściów to pewny grunt dla gniewu, żalów i bardzo często, wzgardy. Wypełnia cię wtedy żal do ludzi, którzy zdają się w swoich rękach trzymać całą władzę. Pociągają za sznurki i nie chcą ci pozwolić żyć twoim własnym życiem.

Co więcej, stajesz się coraz bardziej wściekła/wściekły, że twój partner nie jest w stanie ani wyrwać się z tej niezdrowej sytuacji, ani uchronić przed nią ciebie. I jakby nie dość było tego by zniszczyć każde małżeństwo – możesz jeszcze dodać do listy, gniew swego partnera/partnerki na ciebie za to, że wypominasz mu/jej rzeczy, których już i tak się wstydzi.

Ich pieniądze twoje życie

W przypadku teściów-nadzorców pieniądze i akceptacja są ściśle powiązane. Często to, czy oferują, czy cofają swe wsparcie finansowe, jest reakcją na decyzje, które podejmujesz. Tacy teściowie zwykle też i chętnie komentują to, jak dobrze spełniasz ich oczekiwania. Mogą oferować wielkie korzyści materialne, ale tylko wtedy, gdy ty i twój partner robicie to, czego oni chcą i pragną.

Podbijanie bębenka

Z chwilą, gdy nadzorcy zauważają, że ich próby idą na marne, zaczynają wzmacniać swe obietnice groźbami wydziedziczenia czy innych kar pieniężnych, które spadną na was, jeśli twój partner się nie dostosuje.

Pieniądze, to dużo więcej niż tylko waluta, czy środek płatniczy umożliwiający robienie zakupów. Łączą je silne, symboliczne związki z miłością, zaufaniem, fachowością, akceptacją i oczywiście, władzą. W rezultacie, nawet jeśli jesteś dobrze sytuowany, możesz spodziewać się, że twoi nadzorujący teściowie wyciągną argument w postaci pieniędzy – i użyją go do wywarcia wpływu na ciebie lub na twego partnera.

Wędzidło winy i zastraszenia

W dwudzieste piąte urodziny, do Tommy’ego zadzwoniła matka i płacząc oznajmiła mu: „Jesteś naszym jedynym synem. Dziś są twoje urodziny, chcielibyśmy cię zobaczyć”. Po czym dodała: „Tylko ciebie”. Potem słuchawkę przejął ojciec. Powiedział Tommy’emu, że ten nie szanuje matki, i że ma natychmiast do nich przyjechać. Tak więc Tommy powiedział mi, że musi być z rodzicami, choć mieliśmy już plany na wieczór. Poszedł, a ja przepłakałam pół nocy.

Rodzice Tommy’ego posłużyli się metodą kontroli nie tylko absurdalną, ale i obraźliwą. Cóż jednak, na Boga, działo się z Tommym? Zachował się jak kukiełka! Mimo, że założył własną rodzinę, rodzice nadal pociągali za wszystkie sznurki, żyli jego życiem, a on sam zdawał się nie mieć nawet pojęcia, na czym właściwie polega małżeństwo.

Dobrze znany scenariusz

Dzieci rodziców-nadzorców, nie są na tyle rozwinięte emocjonalnie, by zauważyć, że z chwilą założenia własnej rodziny powinny swoją lojalność przenieść z matki na żonę lub z ojca na męża.

Takie przeniesienie lojalności, wywołałoby w dzieciach rodziców-nadzorców, nieznośne poczucie winy i zdrady. Dlatego zgodnie ze starym scenariuszem dzieci te są na każde zawołanie swych rodziców. Ten dobrze znany schemat ulegania i spełniania żądań rodziców, prowadzi do zepchnięcia żony w głęboki cień.

Przekonania które wiążą

Nadzorcy kontrolują, poprzez sugerowanie i wytykanie swym dzieciom niekompetencji i niewłaściwego postępowania. Chętnie też zapamiętują twoje potknięcia, tylko dlatego, bo te nie odpowiadają ich osobistym preferencjom.

Kiedy po raz pierwszy ujrzałam Tommy’ego i Leslie razem, wiele spraw się wyjaśniło. Czy Tommy prędzej zrobi przykrość Leslie niż swoim rodzicom? Krótko mówiąc – tak. Dla niego, przeciwstawienie się gigantom było nie do pomyślenia, nawet jeśli jego uległość krzywdziła zarówno jego, jak i jego partnerkę. Tommy przez całe lata przyjmował rozkazy ojca, który nie przegapił nigdy okazji, by podkreślić, jak bardzo Tommy zawiódł swą matkę, gdy go potrzebowała. Ojciec ostro krytykował nawet najmniejszy błąd syna.

Tommy brał to wszystko do siebie i w dużej mierze nadal wierzył, że jego emocjonalne przetrwanie zależy od jego rodziców. Z tego zaś wynikało jasno, że zasmucanie ich i sprawianie im przykrości będzie miało dla niego katastrofalne skutki. Jedynym dlań ratunkiem – tak sądził – jest oddać swoje życie w ich ręce.

Nadzieja a nawyki

Można czekać i nigdy się nie doczekać, by miłość, rozsądek lub gniew, w cudowny sposób zmieniły naszego partnera w obrońcę żony/męża.

Nigdy nie jest łatwo sprawić, by partner porzucił nadzieje, lęki i ślepą lojalność, które z udziałem jego świadomości lub zupełnie od niej niezależnie, doprowadziły do uzależnienia od rodziców.

To twoi teściowie-nadzorcy dzierżą w dłoniach końcówki kabli wiodących do wszystkich czułych punktów twojego męża/żony. Reakcje twojego partnera nie są racjonalne, a wynikają z nieuświadomionych konfliktów i odruchów.

Gdy pojawiają się wnuki

Jeśli przypuszczasz lub wątpisz, że twoi teściowie mają ciągoty do nadzorowania, poczekaj aż przyjdą na świat twoje dzieci.

Teściowie-krytycy z Cz. 3, będą kiwać głowami lub cmokać z dezaprobatą nad twoimi rodzicielskimi umiejętnościami, ale nadzorcy pójdą krok dalej – oni będą próbować podważyć twój autorytet.

Kiedy teściowie, wprawieni w konkurowaniu z tobą o lojalność twego partnera zostają dziadkami, wdają się natychmiast we współzawodnictwo z tobą i twoim mężem, o uwagę i uczucie waszych dzieci.

Trudno byłoby opisać wszystkie sposoby podkopywania autorytetu rodziców, ale do najczęstszych należy ignorowanie ustanowionych przez rodziców zasad, porządków i sposobów zaprowadzania dyscypliny oraz zastępowanie ich własnymi.

Teściowie mogą próbować decydować nawet o wyborze szkoły, o wychowaniu religijnym, jakie dziecko powinno odebrać. Mogą nawet wpływać na to, co dziecko je i kiedy będzie oduczane od pieluszek.

A jeśli masz teściów, którzy posługują się twoimi dziećmi w celu podniesienia własnej wartości i podkreślenia swojej wyższości, wiesz dobrze, że ten właśnie sposób manifestowania się tendencji do kontrolowania, może doprowadzać do szału.

Skłonność do nadzorowania to kalectwo

Niezależnie od tego, jak dobrzy i pomocni mogą czasem okazać się teściowie-nadzorcy, jeśli zaczną rządzić twoim życiem i wywierać na ciebie presję, a twój partner nie będzie umiał się temu oprzeć, wszystkie ich pozytywne działania nie wynagrodzą ci wściekłości i bezsilności, która w tej sytuacji łatwo może się stać twoim udziałem.

Zdrowi rodzice sprawiają, że dzieci mają poczucie własnej wartości i są przygotowane do tego, by opuściły dom nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie.

Inaczej rzecz się ma z toksycznymi, nadzorującymi teściami, którym mniej zależy na dobru ich dzieci, a bardziej na własnej wygodzie. Dla zachowania, ryzykownego wprawdzie, ale znajomego układu sił, w którym ty i twój partner pozostaniecie na samym dole hierarchii, zrobią to, co będą uważali za konieczne, nie wahając się nawet przed zaburzeniem u swoich dzieci poczucia własnej wartości i niezależności. Z determinacją będą dążyć do pozostania u steru, nawet jeśli dla twego małżeństwa może oznaczać to kompletną katastrofę.

To tak, jakby mówili:

Zastraszę cię, wejdę z butami w twoje życie, naładuję cię poczuciem winy i odrę cię z wszelkiej pewności siebie, bo w ten sposób mogę utrzymać nad tobą kontrolę i pokazać, jak bardzo cię kocham.

Oczywiście takie ich zachowanie nie ma nic wspólnego z miłością.

***

Wpis przygotowany został na podstawie książki Susan Forward i Donny Fraizer pt. „Toksyczni teściowie”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie jacek santorski & co, w 2002 roku.

W książce tej znajdziesz więcej informacji na temat rodzajów toksycznych relacji z teściami oraz jak sobie pomóc, by uratować swoje małżeństwo.

toksyczni tesciowie

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 3: Krytycy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 4: Zaborcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 5: Nadzorcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 6: Oziębli pogardliwcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu (ostatnia)

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 4: Zaborcy

Według nich, podpisując akt ślubu, to właśnie z nimi się związałaś. Na wieki.

Teściowie zaborcy mierzą twą miłość do nich, ilością czasu z nimi spędzanego. Dla nich więcej, nigdy nie znaczy dość. W ich oczach twoja potrzeba prywatności, czy zwykła chęć bycia z dala, jest zawsze mniej ważna niż ich domniemane prawa do twej osoby, a szczególnie do osoby ich dziecka, a twojego partnera.

Ich zaborczość może być niezwykle uwodzicielska. Nawet gdy z wolna zaczynają sterować twoim małżeństwem. Zaborczość ta, zwykle ma na sobie maskę miłości i używa słów, które dla wielu z nas mają szczególne znaczenie. Te słowa to: bliskość, miłość, rodzina, tradycja.

I może minąć sporo czasu, zanim zorientujesz się, że dla twoich teściów te ciepło brzmiące słowa znaczą „trochę” coś innego niż dla ciebie, bo oznaczają konkretne rzeczy oraz zachowania.

A więc:

Bliskość: „Nie jesteś osobą niezależną, masz się zjawić na każde zawołanie”

Miłość: „Jesteś całym moim życiem i tylko od ciebie zależy, czy będę szczęśliwy”

Rodzina: „Jesteś winien/winna lojalność rodzinie, z której pochodzisz i ją powinieneś stawiać na pierwszym miejscu przed tą, którą sam zdecydowałeś/zdecydowałaś się założyć”

Tradycja: „Postępuj tak, jak zawsze postępowaliśmy, bez względu na to, jak zmieniło się twoje życie”

Zanim teściowie uświadomią sobie, że ty lub ty i twój partner możecie mieć całkiem odmienne wyobrażenie na temat tego czym jest miłość i rodzina, może minąć wiele lat.

I bez względu na to, jak przyjazna i czuła jest postawa zaborców, podobni są oni do wszystkich pozostałych toksycznych teściów: będą szczęśliwi wtedy i tylko wtedy, gdy ty i twój partner postawicie ich na pierwszym miejscu.

Bajka o niebajkowym zakończeniu

Wielu teściów w ogóle nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że kiedy ich dziecko zakłada własną rodzinę, życie siłą rzeczy musi się zmienić. Rozpoczynają wówczas walkę na śmierć i życie, aby „mała zmiana” jaką jest twoje małżeństwo, nie wpłynęła na ustalone zwyczaje ich rodziny.

To przykre, ale twój partner wcale nie musi palić się do burzenia starych schematów i często wcale nie przeszkadza mu, że rodzice traktują go zupełnie jakby nadal mieszkał w rodzinnym domu.

Bo teściowie zaborcy nie pozwalają swojemu dziecku opuścić gniazda. Traktują je, jakby w ogóle nie wyszło z domu rodzinnego. Nowa rodzina, którą założyło ich dziecko, to dla nich tylko dziejący się w tle epizod, który co prawda zaistniał, ale nie ma on dla nich większego, a właściwie żadnego znaczenia.

Tacy teściowie chcą być pierwszymi we wszystkich waszych sprawach, a twój partner będzie z nimi o tych sprawach rozmawiał, jeszcze zanim sami podejmiecie decyzję – nawet jeśli decyzja dotyczy wyłącznie was, lub nawet jedynie ciebie. Może być i tak, że bardzo ważne decyzje, za które odpowiedzialność spoczywać będzie wyłącznie na tobie, podejmowane będą całkowicie poza twoją wiedzą. I tak też będą realizowane. Bez twojej wiedzy.

Teściowie zaborcy nie mogą znieść, że ich dziecko już nie jest całkowicie zależne od nich i nie mają zamiaru pozwolić swojemu dziecku by dorosło, a tym bardziej, by było mężem lub żoną.

Takie postępowanie teściów będzie dla ciebie szczególnie przykre, gdy twój partner mimo zawarcia małżeństwa nie zmieni sposobu postrzegania siebie i nadal będzie się czuł bardziej dzieckiem swoich rodziców niż twoim mężem/twoją żoną.

Pułapka w opakowaniu z kokardą

Zaborcy, pod płaszczykiem bliskości i hojności, dają sobie prawo do wkraczania w każdy aspekt waszego nowego wspólnego życia. Niektórzy z nich tak bardzo starają się być częścią waszego życia, że przypomina ci ich, niemal każdy przedmiot w twoim otoczeniu.

Bo kiedy odmówisz/odmówicie zamieszkania w ich domu, mogą nalegać, że kupią wam, albo pójdą z wami kupować np. meble lub sprzęt gospodarstwa domowego i za wszystko zapłacą. Lub zadecydują, na jaki kolor macie pomalować mieszkanie. Przyozdobią twój dom obrazami i bibelotami. A wszystko to oczywiście w imię z pozoru „bezinteresownej” i wspaniałomyślnej pomocy.

Zaborczy rodzic nową osobę w rodzinie postrzega jako kogoś, kto odbiera mu zarówno dziecko, jak i radość życia.

Wówczas zaczynają się prezenty i oferty pomocy finansowej, będące sposobem przywabiania z powrotem owego straconego dziecka i odwoływania się do jego poczucia lojalności.

Ta wyrafinowana „hojność” i wspaniałomyślność teściów, w ich dziecku a twoim partnerze, mają wywołać i wywołują poczucie zobowiązań i długu wdzięczności.

Faktem jest, iż duża część siły zaborców żeruje na świadomości, że ich dorosłe dziecko ma wybujałe poczucie winy i odpowiedzialności za ich szczęście. Oni specjalnie i z premedytacją, w takim poczuciu, twojego partnera a swoje dziecko wcześniej wychowali.

Ale jest jeszcze druga strona tego medalu. Później, po latach, gdy (nie ważne z jakich przyczyn) na taką manipulację pozwolisz i w takiej atmosferze wytrwasz, twoi toksyczni teściowie sprawią ci ogromną przykrość umniejszając twój wkład i wysiłek, a tym samym twoją wartość, bo dowiesz się od nich, że wszystko co osiągnęłaś/osiągnęliście i wszystko co masz/macie, dosłownie każde dobro, zawdzięczasz nie sobie, lub nie sobie i mężowi, ale tylko im – teściom. Dowiesz się, że bez tej narzuconej pomocy teściów, byście po prostu nie przetrwali. Takim sposobem pomówiona zostaniesz przez swoich teściów o niegospodarność, niezaradność, rozrzutność, itp. I jak myślisz, po której stronie opowie się twój mąż? Oczywiste, że stanie po stronie swoich rodziców! To pewne, prawie na 100%. A co najciekawsze, w ich rozgrywki przeciw tobie uwikłane zostanie również twoje/wasze dziecko/dzieci. Bo toksyczni teściowie, to przecież mistrzowie manipulacji.

Twoje dziecko jest ich dzieckiem

Teściowie krytycy, opisani wcześniej w Cz. 3, będą kiwać głowami lub cmokać z dezaprobatą nad twoimi rodzicielskimi umiejętnościami.

Zaborcy natomiast idą o krok dalejoni po prostu próbują podważyć twój autorytet.

Trudno byłoby opisać wszystkie sposoby podkopywania autorytetu rodziców, ale do najczęstszych należy: ignorowanie ustanowionych przez ciebie zasad, porządków i sposobów zaprowadzania dyscypliny oraz zastępowanie ich własnymi.

Dobre rady:

  1. Powiedz dziadkom, że jesteś wdzięczna za zainteresowanie dzieckiem, ale nie powinno być żadnej wątpliwości, kto jaką pełni rolę. Kto jest matką – a kto babką, kto jest ojcem – a kto dziadkiem.

  2. Powiedz dziadkom, że muszą znaleźć właściwy sposób odnoszenia się do twojego dziecka, że nie razi cię ani ”moja wnusia/mój wnusio”, ani żadna inna słowna pieszczota, pod warunkiem, że nie pozostawia ona wątpliwości kto jest matką – a kto babką, kto jest ojcem – a kto dziadkiem. Zwroty „synu/synku” itp. oraz „córko/córeczko” itp. zarezerwowane mają być tylko i wyłącznie dla ust matki i dla ust ojca.

  3. Ustal zawczasu, jak według nich dziecko powinno się zwracać do nich. Babcia/dziadek jest najpowszechniej stosowanym określeniem, ale nietrudno wymyślić inne. Zwrot „mama” zarezerwowany ma być tylko i wyłącznie dla matki dziecka, zwrot „ojciec/tato” tylko dla jego ojca. Mówiąc dokładniej: „mamą” nazywana ma być wyłącznie matka dziecka, „ojcem/tatą” wyłącznie jego ojciec.

  4. Wyjaśnij już dziś, jakie oczekiwania będą mieli wobec waszego dziecka. Zarazem zapewnij ich, że zostaną włączeni do spraw związanych z dzieckiem w stopniu możliwie największym. Zaznacz, że ostateczna decyzja należeć będzie wyłącznie do ciebie lub do ciebie i ojca dziecka. Poziom oczekiwań dziadków nie powinien być uciążliwy dla ciebie i twego małżonka.

I nawet jeśli w pierwszym momencie stwierdzisz, że wytrąciłaś/wytrąciłeś ich z równowagi, nie martw się. Z czasem powinni zaakceptować twoje podstawowe zasady, a ty poczujesz się uwolniona/uwolniony od ciążącego ci stresu.

Takie wyjaśnienie sytuacji ma ogromne znaczenie i może dotyczyć każdego z przyszłych lub obecnych dziadków, który próbuje uzurpować sobie twoją rolę. Nawet gdy twoje dziecko lub dzieci, są starsze.

Podbój przez podział i/lub nawiązywanie sojuszy

Zaborcy tak manipulują swoimi dorosłymi dziećmi, aby te oddawały im we władanie jak największą część swego życia.

Czasami, gdy teściowie nie uzyskują od swych własnych dzieci tego, na czym im zależy, mogą próbować wywołać między wami niesnaski. To kolejna taktyka zaborców. Zaborcy, podobnie jak wszyscy ludzie manipulujący innymi, bardzo często grają w grę „dziel i rządź”.

Od kryzysu do zaboru

Nie są naturalne, czy wręcz chore są rodzicielskie oczekiwania, że ich osobisty kryzys upoważnia do wypełniania i stałego absorbowania swymi problemami, życia ich dorosłych dzieci. Również długo po tym, gdy kryzys został zażegnany. To właśnie w ten sposób kryzys niezauważalnie przeistacza się w zaborczość lub jeszcze większą zaborczość.

Od czasu, gdy umarł mój ojciec, półtora roku temu, było prawdziwe piekło. Matka była tak zgnębiona, że wszyscy się o nią martwiliśmy… Zaczęła sprzeczać się z moimi siostrami, a następnie chciała, abym poświęcała jej coraz więcej czasu… Mama może pozwolić sobie na wynajęcie prawników, księgowych, kogoś do opieki nad domem – ale ja czuję, że ona przez lata robiła dla mnie wszystko i że to bliscy powinni zajmować się bliskimiDoszło do tego, że czuję się kompletnym wrakiem. Mój mąż mnie nienawidzi, moje dzieci czują się zaniedbane, a mama dalej uważa, że nie spędzam z nią dość czasu.

Kiedy teściowie ślą wyraźne SOS do twego partnera, podkreślając, że właśnie on czy ona są ostatnią deską ratunku chroniącą ich przed załamaniem i chorobą, a nawet śmiercią, każdy rodzinny kryzys może przerodzić się w zaborczość, nawet gdy tej zaborczości wcześniej nie było.

Zaciskanie obroży

Teściowie zaborcy potrafią zmienić więzy miłości w krótką smycz, trzymając ciebie i twego partnera tak blisko, że nie możecie się ruszyć. Potrzebują twego partnera oraz, na zasadzie przedłużenia, również ciebie.

Oni chcą ciebie. Bez ciebie ich życie nie jest pełne lub nie jest dobre. Zmuszają cię, byś poświęcała/poświęcał im bezzasadnie dużo czasu oraz uwagi i żądania te mogą być ukryte pod pięknym płaszczykiem przywiązania.

Za pomocą manipulacji i wyolbrzymiania roli, jaką odgrywają w twoim życiu, zakłócają ci normalne funkcjonowanie. A jeśli im na to pozwolisz, zacisną obrożę tak mocno, że z twego małżeństwa ujdzie resztka życia.

***

Wpis przygotowany został na podstawie książki Susan Forward i Donny Fraizer pt. „Toksyczni teściowie”, wydanej w Warszawie, w Wydawnictwie jacek santorski & co, w 2002 roku.

W książce tej znajdziesz więcej informacji na temat rodzajów toksycznych relacji z teściami oraz jak sobie pomóc i ochronić swoje małżeństwo.

toksyczni tesciowie

Zobacz też:

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 1

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 2

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 3: Krytycy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 4: Zaborcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 5: Nadzorcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 6: Oziębli pogardliwcy

Toksyczne związki. Problemy z teściami. Cz. 7: Mistrzowie chaosu (ostatnia)